R E K L A M A


Suzuki





Okładka 1/2016 Numer 1(196)/2016



R E K L A M A




Spis treści:

Kolejka pod specjalnym nadzorem • Niezwykła decyzja • Rafik – człowiek czynu • Loteria paragonowa • Pułapki noworocznych postanowień • Nowy rozkład kolejowy • Nowelizacja przepisów • Bezpieczny Dolny Śląsk • Zimowe tragedie • Serce statystycznego Polaka o 6 lat starsze od niego samego • Jestem komornikiem • Bezpieczne ferie • Góry potrafią zaskoczyć • Pracować z zawodowcami • Dobra współpraca z samorządem • Opowieść tragiczna • Wrocławskie lodowiska • Niebezpieczne wrocławskie ulice • Śląsk na dnie • Stowarzyszenie Komendantów Policji PolskiejRemanent czyli powtórki z rozrywki • Zdarzyło się we Wrocławiu • Nowy Rok – nowe życie? • Bezpieczeństwo uczestników ruchu drogowego • Usunąć pojazd z drogi • Zima za kierownicą • W ocenie użytkowników • Zimowa ekojazda • Zimowe czy całosezonowe? • Inspekcja do likwidacji

Bezpieczny Dolny Śląsk

W ramach projektu „Bezpieczny Dolny Śląsk”, w listopadzie 2015 roku, odbyły się we Wrocławiu całodniowe ćwiczenia, dotyczące przeciwdziałania zagrożeniom o charakterze terrorystycznym. Wzięli w nich udział funkcjonariusze Samodzielnych Pododdziałów Antyterrorystycznych Policji z Gdańska, Szczecina i Katowic, żołnierze Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca oraz zaproszeni funkcjonariusze Jednostek Antyterrorystycznych Policji z Czech i Słowacji. Realizacja tego przedsięwzięcia możliwa była dzięki współpracy z Urzędem Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego, Grupą Ratownictwa Specjalistycznego „Starówka” oraz z Samodzielnym Pododdziałem Antyterrorystycznym Policji we Wrocławiu.
Ćwiczenia w formie symulacji zostały zainscenizowane w różnym czasie w kilku miejscach Wrocławia, także w środkach komunikacji zbiorowej oraz w obiektach użyteczności publicznej na terenie miasta. Miały one na zweryfikować operatywność lokalnych systemów bezpieczeństwa, sprawdzić taktykę działań ratowniczych wobec rannych oraz skuteczność procedur siłowego odbicia zakładników w strefie zagrożenia. Główną ideą tych wspólnych ćwiczeń było dzielenie się doświadczeniami, ujednolicenie taktyki działania jednostek antyterrorystycznych Policji. To także synchronizowanie zadań jednostek policyjnych i wojskowych oraz grup szturmowych i ratownictwa specjalistycznego. Położono także nacisk na współpracę pomiędzy tymi wszystkimi formacjami.
Problem zagrożenia atakiem terrorystycznym był również przedmiotem spotkanie szkoleniowego na temat reagowania kryzysowego, w czasie zamachów terrorystycznych. Zorganizował je w czasie powyższych ćwiczeń Komendant Miejski Policji w Wałbrzychu. Szkolenie miało wypracować wspólną strategię, usprawnić i zacieśnić współpracę pomiędzy służbami mundurowymi, organami administracji rządowej i samorządowej oraz administratorami obiektów użyteczności publicznej. Podczas szkolenia pokazano możliwość powstrzymania zagrożenia atakiem terrorystycznym. Zagadnienia związane z terroryzmem zostały omówione w świetle nowych wyzwań, pojawiających się nie tylko przed jednostkami Policji, ale również przed całym społeczeństwem.

Sara Stanisz-Skrzypulec



Spis treści

Stowarzyszenie Komendantów Policji Polskiej

Oko w oko z „Niepokornym”
W Domu Klubowym Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu „Śnieżka” miało miejsce 9 grudnia 2015 roku, otwarte spotkanie z nadinsp. Adamem Rapackim. Okazją do zaproszenia przez Zarząd Stowarzyszenia Komendantów Policji Polskiej znamienitego gościa, była niedawno wydana książka zatytułowana „Niepokorny”. To wywiad-rzeka, przeprowadzony przez Elżbietę Sitek-Wasiak. Jest ona dziennikarką oraz autorką wielu publikacji o tematyce policyjnej, prawnej i społecznej.
W „Niepokornym”, generał Adam Rapacki w szczerej rozmowie przedstawił swoją drogę zawodową.
Generał Adam Rapacki jest współtwórcą policyjnych struktur do walki z przestępczością zorganizowaną, z przestępczością narkotykową oraz Centralnego Biura Śledczego. Do Wrocławia zaproszony został, jako prezes Zarządu Stowarzyszenia Generałów Policji Rzeczypospolitej Polskiej, a także jako były komendant wojewódzki we Wrocławiu. Podczas autorskiego spotkania, uczestnicy mogli w swobodnej rozmowie pytać o kulisy niektórych działań oraz decyzji policyjnych i resortowych. Była też okazja do nabycia książki i uzyskania dedykacji.

Sara Stanisz-Skrzypulec

Ławnicy ze stowarzyszenia
W związku w wyborami w sądach okręgowych i rejonowych, sędziów społecznych na kolejną kadencję w latach 2016–2019,   Zarząd Stowarzyszenia Komendantów Policji Polskiej, gratuluje wyboru na ławnika sądowego członkom SKPP. Kontynuowanie aktywności publicznej, poprzez pełnienie funkcji ławnika sądowego jest wykorzystaniem, w interesie społecznym, doświadczenia życiowego i zawodowego byłej kadry policji. Jest ono związane z profesjonalnym stosowaniem prawa, jest także przedłużeniem ich aktywności społecznej i publicznej. Ławnikami zostali: mł. insp. Violetta Brodziak w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu, mł. insp. Henryk Czum w Sądzie Rejonowym w Jaworze na III kadencję, mł. insp. Tadeusz Kudryński w Sądzie Rejonowym w Środzie Śląskiej na III kadencję, mł. insp. Wiesław Lisowski w Sądzie Okręgowym w Legnicy, mł. insp. Maria Lizak w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu na II kadencję, mł. insp. Marek Luty w Sądzie Okręgowym w Warszawie, insp. Mirosław Skarul w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu na II kadencję, insp. Jan Strzeliński w Sądzie Okręgowym w Warszawie na II kadencję, mł. insp. Henryk Wójcik w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu na II kadencję.
14 grudnia 2015 r. w trakcie uroczystości, związanej z zakończeniem kadencji i sprawowania funkcji ławnika w latach 2012–2015, Prezes Sądu Okręgowego we Wrocławiu wyróżnił część ławników. Podziękowania otrzymali Jerzy Rohoziński i Andrzej Kląskała.


Spis treści

Do refleksji - Remanent czyli powtórki z rozrywki

Na przełomie XIX i XX w. upowszechniło się wśród fizyków (i nie tylko) przekonanie, że wszystko już wiadomo i nie ma w fizyce już nic więcej do zrobienia i dodania. Jeden z wielkich współczesnej fizyki, noblista z 1918 r., Max Planck mówił na odczycie w 1924 r. o początku swych studiów, że sądzono, iż „w tym czy innym zakątku pozostaje do zbadania i usunięcia jakiś pyłek czy pęcherzyk”, ale system jako całość jest „domknięty”. Jakaż to była pomyłka! Wiele dziesiątków lat później, bo w 1989 r. (w nieprzypadkowej zbieżności z ówczesnymi wydarzeniami) amerykański politolog i filozof polityczny Francis Fukuyama obwieścił światu „koniec historii” – proces historyczny się zakończył, wyczerpały się projekty ustrojowe, bo demokracja okazała swą wyższość nad innymi ustrojami. Jednak historia systemów społecznych toczy się dalej i okazuje się, że każde takie myślenie jak przytoczone, zarówno w skali makro, jak i mikro, to porażka. Tak też bywa w życiu codziennym. Gdy wydaje się, że to już ekstremum, ściana, nic gorszego, głupszego, bardziej katastrofalnego zdarzyć się nie może, to wychodzi, iż to iluzja. Pisałem o tym – nie sprawiają zawodu durnymi wyczynami komornicy. Mnożą się inne powtórki z rozrywki. Styczeń to miesiąc, na początku którego w przeróżnych sklepikach odbywają się remanenty, więc i ja „poremanentuję”. Felietonowo oprotestowywałem fakt aresztowania małżeństwa w związku z przywozem do kraju oleju z konopi indyjskich, przeznaczonego – według ich deklaracji – do rodzinnych celów leczniczych. Chyba dla równowagi w przyrodzie mieliśmy więc historie na drugim biegunie. Inne sądy, pierwszej instancji, nie raczyły aresztować – wcale nie jakichś detalistów – dilerów-hurtowników, obracających kilogramami tego świństwa, które zatruwa i uśmierca „konsumentów”. Już dawno nie słyszałem tak zadziwiająco głupich wypowiedzi uzasadniających brak aresztów. Przyznał się i – poszedł do domu. To całkowita ślepota albo kpina z potrzeb śledztwa. To tak jakby pan diler działał na Pustyni Błędowskiej (bo tylko taka jest w Polsce), prochy spadły mu z nieba, potem rozpylone zostały przez pustynne wiatry, a matactwo było wymysłem prawniczych dogmatyków. Niestety, nie mogę zobaczyć min panów plotących takie głupoty, po tym jak druga instancja jednak tymczasowo izolowała narkodilerów od społeczeństwa. Pisząc o koszmarnym korku po katastrofie na autostradzie pytałem, gdzie są zarządzający. Okazuje się, że było to smętne ględzenie, bo zarządzający autostradą byli! Dowiedzieliśmy się bowiem, że siedzieli za biurkami w stolicy, czyli jak w epoce słusznie minionej centralizacji. To jednak nie był koniec tej epopei. Pani kierująca samochodem stoi w korku trzy godziny z małymi dziećmi. W końcu służby rozmontowują barierki i część samochodów może zawrócić, żeby się z pułapki wydostać. Na najbliższym węźle dama na bramkach żąda zapłaty w kwocie 15,10 zł jako karę za zawracanie na autostradzie. Potem zarządzający poprawiają się, że to nie kara, ale działanie systemu i kierowca może złożyć reklamację. Merci, trzeba mieć doprawdy głęboką potrzebę sprawiedliwości, cierpliwość, upór i czas, żeby coś reklamować, bo walka z panoszącymi się korporacjami przypomina donkiszoterię. Jest takie powiedzenie, które rozpleniło się w kraju jak barszcz Sosnowskiego: nie mamy sobie nic do zarzucenia. Za każdym razem, gdy się pojawia, to sygnał dla tropicieli śladów (czytaj: nieprawidłowości): idź tym tropem! Nie będę jednak snuł indiańskiego wątku, bo na drodze tropiciela wyrasta niechybnie rzeka. Na niej rozmywają się tropy, a dalej jest już kraina personalizowania odpowiedzialności, czyli nikt za nic nie odpowiada. Pierwszym głównym mitem zarządzania jest to, że w ogóle ono istnieje – nie, nie ja to wykoncypowałem, ale to jedno z rodziny praw Murph'ego. Pojawia się jednak w tym remanencie promyk światła, co oznacza odstępstwo od prezentowania kolejnych głupawek. Opisywałem bezmyślność polskiego sądu, który niewinnego polskiego obywatela wydał obcemu państwu. Czy można inaczej? Sędzia Dariusz Mazur, włączony w sprawę „stan Kalifornia przeciwko Romanowi Polańskiemu”, udzielił amerykańskiemu stanowi znakomitej i wyczerpującej lekcji europejskiego rozumienia i stosowania prawa i praw człowieka. Po drodze wrzucił kamyk do polskiego ogródka zwracając uwagę na problem konstytucyjny związany z retroaktywnością przepisu ekstradycyjnego. Więc jednak można, przynajmniej tyle, howgh!

Marcin Brzeziński


Spis treści

Usunąć pojazd z drogi

Czy pojazd może być usunięty z drogi? Może, ale regulują to odpowiednie przepisy. Warto zapoznać się z nimi, choć nie należy życzyć kierowcom, aby mieli do czynienia z taka sytuacją.
Usunięcie pojazdu z drogi i dalsze postępowanie z tymi pojazdami określa art. 130a. ustawy 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2012 r. poz. 1137 z późn. zm.). Zgodnie z tą ustawą pojazd jest usuwany z drogi na koszt właściciela w przypadku pozostawienia pojazdu w miejscu, gdzie jest to zabronione i utrudnia ruch lub w inny sposób zagraża bezpieczeństwu. Także w sytuacji, gdy kierujący nie okaże dokumentu potwierdzającego zawarcie umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadacza pojazdu lub dowodu opłacenia składki za to ubezpieczenie, jeżeli pojazd ten jest zarejestrowany w kraju, o którym mowa w art. 129 ust. 2 pkt 8 lit. c; (pojazd zarejestrowany w kraju nie będącym państwem członkowskim). Dalsze przypadki usunięcia pojazdu z drogi to przekroczenia wymiarów, dopuszczalnej masy całkowitej lub nacisku osi, określonych w przepisach ruchu drogowego, chyba że istnieje możliwość skierowania pojazdu na pobliską drogę, na której dopuszczalny jest ruch takiego pojazdu. Również usunięciu podlega pojazd, nie oznakowany kartą parkingową, w miejscu przeznaczonym dla pojazdu osoby niepełnosprawnej o obniżonej sprawności ruchowej oraz osób wymienionych w art. 8 ust. 2 (kierującego pojazdem przewożącego osobę o obniżonej sprawności ruchowej oraz pracowników placówek zajmujących się opieką, rehabilitacją lub edukacją osób niepełnosprawnych pozostających pod opieką tych placówek.)
Ustawa określa też sytuację usunięcia pojazdu, w razie pozostawienia go w miejscu obowiązywania znaku wskazującego, że zaparkowany pojazd zostanie usunięty na koszt właściciela. Wyliczenie to kończy sytuacja kierowania pojazdem przez osobę nie posiadającą uprawnienia do kierowania pojazdami albo której zatrzymano prawo jazdy i nie ma możliwości zabezpieczenia pojazdu przez przekazanie go osobie znajdującej się w nim i posiadającej uprawnienie do kierowania tym pojazdem, chyba że otrzymała ona pokwitowanie, o którym mowa w art. 135, ust. 2.
Pojazd może być również usunięty z drogi na koszt właściciela, jeżeli nie ma możliwości zabezpieczenia go w inny sposób w przypadku, gdy kierowała nim osoba znajdująca się w stanie nietrzeźwości lub w stanie po użyciu alkoholu albo środka działającego podobnie do alkoholu. Jeżeli osoba kierująca pojazdem nie posiada przy sobie dokumentów uprawniających do kierowania lub używania pojazdów, lub gdy stan techniczny pojazdu zagraża bezpieczeństwu ruchu drogowego, powoduje uszkodzenia drogi albo narusza wymagania ochrony środowiska, także zachodzi możliwość usunięcia pojazdu na koszt właściciela.
Od usunięcia pojazdu odstępuje się, jeżeli przed wydaniem dyspozycji usunięcia pojazdu lub w trakcie usuwania pojazdu, ustaną przyczyny jego usunięcia. Jeżeli wydanie dyspozycji usunięcia pojazdu w przypadkach, o których mowa powyżej, spowodowało powstanie kosztów, do ich pokrycia jest obowiązany właściciel pojazdu. Pojazd może być także przemieszczony lub usunięty z drogi, jeżeli utrudnia prowadzenie akcji ratowniczej.

Marek Drzała
Spis treści