Okładka 1/2020 Numer 1(244)/2020

Spis treści:

Charytatywny koncert • Opłatkowe spotkanie dolnośląskiej policji • Odwrócona hipoteka • Emerytura i dokumenty sprzed lat • Zaćma i jaskra • Odznaczenia dla zasłużonych • Noworoczne postanowienia • Wirtualny doradca • Przeziębienie czy grypa? • „Klamkowcy” grasują • Uważaj na oszustów! • Obrona z urzędu • Mity w onkologii • Zdarzyło się we Wrocławiu • Szczególny tryb w kodeksie • Policjanci przeprowadzili debatę • Poprawne zachowanie na stoku • Stowarzyszenie Komendantów Policji Polskiej • O jakości przestrzeni miejskiej • Zakupy w sieci • Do refleksji - Nad • Moje dylematy - Nowy Rok i nowe przyzwyczajenia • Przeciw kierowcom • Wadliwe opony - możesz dostać mandat • Niedokończony układ • Gdy wpadniesz w poślizg • Zabierz kluczyki kierowcy! • Oficerowie prasowi informują

Obrona z urzędu

Obrońca z urzędu wyznaczony zostaje oskarżonemu lub podejrzanemu do wykonywania swoich funkcji w danym okręgu sądowym. Oskarżony zaś ma do tego konstytucyjne prawo.
Zgodnie z kodeksem postępowania karnego może on żądać wyznaczenia mu obrońcy z urzędu, gdy wykaże, że nie jest w stanie ponieść kosztów obrony bez uszczerbku dla niezbędnego utrzymania siebie i swojej rodziny lub gdy na rozprawie głównej złoży wniosek o dobrowolne poddanie się karze. W tej sytuacji prezes sądu właściwego do rozpoznania sprawy ocenia indywidualnie status finansowy każdego przypadku.
Jeżeli jednak okaże się, że nie istnieją okoliczności, na podstawie których wyznacza się obrońcę z urzędu, sąd może cofnąć tę decyzję. Są inne okoliczności wskazane przez kodeks postępowania karnego, w których oskarżony musi mieć obrońcę niezależnie od jego sytuacji materialnej, a nie ma obrońcy z wyboru. To m.in. przypadki, gdy oskarżony jest nieletni, głuchy, niemy, niewidomy albo zachodzi uzasadniona wątpliwość co do jego poczytalności.
Wyznaczenie obrońcy z urzędu w sytuacjach obligatoryjnej obrony wskazane jest także, gdy sąd uzna udział obrońcy za niezbędny ze względu na okoliczności utrudniające obronę oraz gdy w postępowaniu przed sądem okręgowym jako sądem pierwszej instancji w sprawie o zbrodnię i poważniejsze występki oskarżonemu zarzucane jest popełnienie zbrodni lub gdy jest on pozbawiony wolności.
Poza wymienionymi przypadkami, możliwości przyznania oskarżonemu obrońcy z urzędu przewidują również przepisy, na podstawie których obrońca jest wyznaczony, gdy postępowanie wznowiono na skutek wniosku na korzyść oskarżonego i toczy się ono po jego śmierci lub jeżeli zachodzi przyczyna zawieszenia postępowania; także w sytuacji, gdy w postępowaniu apelacyjnym sąd nie zarządzi sprowadzenia oskarżonego na rozprawę pomimo tego, że oskarżony o to wnosił, a nie ma obrońcy.
Oskarżony ma ponadto prawo do obrony z urzędu, gdy postępowanie toczy się przed sądem wojskowym, a jest on żołnierzem pełniącym służbę w charakterze kandydata na żołnierza zawodowego lub oskarżony jest o przestępstwo popełnione w związku z wykonywaniem przez niego obowiązków służbowych poza granicami państwa. Osoba oskarżona musi mieć również obrońcę z urzędu, gdy nie ustanowi ona obrońcy z wyboru, a sąd postanawia prowadzić rozprawę bez jej uczestnictwa.
Z uwagi na brak wyraźnego zakazu ustawowego, jeżeli jest to niezbędne do zapewnienia oskarżonemu prawa do obrony, istnieje też możliwość wyznaczenia mu nie tylko jednego obrońcy z urzędu. Można również wyznaczyć nowego obrońcę w miejsce dotychczasowego, na podstawie uzasadnionego wniosku oskarżonego lub jego obrońcy.
Zarządzenie takie podjęte będzie jednak wyłącznie wtedy, gdy w danej sprawie ujawnią się okoliczności, które ze względu na dobro wymiaru sprawiedliwości oraz zapewnienie oskarżonemu realnej obrony, zmianę tę uzasadnią. We wszystkich wymienionych sytuacjach wyznaczenie obrony spełniać ma funkcję gwarancyjną, gdyż obrońca zobowiązany jest do działania wyłącznie na korzyść oskarżonego, zabezpieczając jego interesy.

Sara Stanisz-Szachnowska


Spis treści

Stowarzyszenie Komendantów Policji Polskiej

Konferencja i wiec
16 grudnia 2019 r. – w trzecią rocznicę uchwalenia ustawy emerytalnej, Federacja Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP i organizacje będące jej członkami uczestniczyły w konferencji nt. "Ustawa o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy - ocena skutków, możliwość zmiany". Została ona zorganizowana w sali konferencyjnej Senatu RP przez Koalicyjny Klub Parlamentarny Nowa Lewica Razem i FSSM RP, którą poprowadzili poseł Andrzej Rozenek, wicemarszałek Senatu Michał Kamiński i Przewodniczący FSSM RP Zdzisław Czarnecki. Stowarzyszenie Komendantów Policji Polskiej reprezentował insp. Andrzej Kląskała, prezes SKPP.
Przed zakończeniem konferencji przedstawiciele KKP Nowa Lewica Razem złożyli w Kancelarii Sejmu RP poselski projekt zmiany ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji (...), będący de facto przywróceniem zapisów z roku 1994, czyli przelicznika 2,6% za każdy rok służby, niezależnie od okresów jej pełnienia. O tym następnie poinformowali media na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej. Także w tym dniu funkcjonariusze pikietowali przed Sądami Okręgowym w Warszawie, Wrocławiu i w innych miastach Polski. Domagali się oni rozpatrywania odwołań od decyzji obniżających ich emerytury i renty rodzinne. Mimo upływu prawie trzech lat pozostają one zawieszone w oczekiwaniu na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego o zgodności ustawy z 16 grudnia 2016 z Konstytucją.
Po konferencji odbył się wiec przed parlamentem. Głos zabierali politycy - przedstawiciele opozycyjnych klubów parlamentarnych Koalicyjny Klub Parlamentarny Nowa Lewica Razem, Klub Parlamentarny PSL-Kukiz15 oraz KO. Długą listę przemawiających otworzył wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, który m.in. poinformował zgromadzonych o złożeniu w Sejmie przez Lewicę poselskiego projektu zmiany ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy policji.
Następnie odbyła się Msza św. w katedrze polowej Wojska Polskiego w intencji osób, które objęła ustawa z 16 grudnia 2016 r. Obecny był m.in. poseł KO Tomasz Siemoniak – b. Minister Obrony Narodowej. Uczestnicy wysłuchali pięknego kazania ks. płk Mariusza Tołwińskiego w intencji funkcjonariuszy. Więcej na stronie internetowej SKPP oraz FSSM RP - https://fssm.pl/warszawa-16-grudnia-2019-r

Zarząd SKPP


Spis treści

Do refleksji
Nad

Wiadomo, czym jest w języku medycznej biurokracji nadwykonalność – wynika z konieczności jedynej ludzkiej reakcji na nieludzkie niedoszacowanie potrzeb schorowanej klienteli.
Pojawiła się też językowa nowinka, przemknęła, ktoś tam, także instytucjonalnie, skrytykował, i to wszystko, zniknęła. Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, podległa Ministerstwu Zdrowia, a więc rządowa, państwowa, zajmuje się m.in. oceną sensowności i skuteczności publicznych programów medycznych. Agencja wypowiedziała się – negatywnie – wobec projektu stołecznego programu profilaktycznych badań seniorów „Bilans 70- i 80-latka”.
Jeśli bowiem programem obejmie się wszystkich seniorów, także tych bez uzewnętrzniających się dotąd objawów chorobowych, to będzie to skutkować „nadwykrywalnością poszczególnych jednostek chorobowych, co może przyczynić się do pogłębienia trudności w dostępie do świadczeń NFZ”. Nadwykrywalność! – niesłychane! Autorom tej pisemnej hecy należałoby powiedzieć, że ścieżka rozumowania przyjęta w opinii, prowadzi do uznania eutanazji jako najbardziej skutecznego sposobu skrócenia kolejek do lekarzy. Bulwersujące? Że idę za daleko? – przecież ledwie kroczek dalej, niż poszli opiniujący. Lepiej, żeby Państwo stłukło termometr i nie wiedziało o ludziach dotkniętych „jednostkami chorobowymi”, bo i po co, na cholerę to Państwu?
Dobrze chociaż, że tekst opinii, chyba przez niedopatrzenie, nie został utajniony, jak się na ogół dzieje ze sprawami wstydliwymi, bo dzięki temu dowiedzieliśmy się, co państwowa agencja radzi Państwu. Piszę Państwo przez duże „P”, ale za tym kryją się ludzie decydujący o naszym bycie, nazywani decydentami. I co myślą, a co myślą między innymi także o mnie. Było „przypadkowe społeczeństwo”, był „ciemny lud”, jest to co wyżej, ja przyzwyczaiłem się, więc staram się mieć to w nosie, jeśli nawet mnie to boli jako członka społeczności.
Stonuję oburzenie, żeby przejść do przypadków zwykłej (?) nadgorliwości, gdzie i tak granice zdziwienia zostały przesunięte aż po horyzont zdarzeń (to pojęcie z okolic czarnej dziury). Nic już człowieka nie zdziwi. Wchodzą (uczciwie trzeba powiedzieć – przez kogoś wysłani) jacyś kretyni (nie przepraszam za epitet, bo wstydzę się nie za epitet, a za tych mundurowych nieudaczników), w policyjnych właśnie uniformach (chyba przez pomyłkę osób, przyjmujących ich do służby), na teren uniwersytecki tropiąc Karola Marksa, jako sprawcę komunizmu, wchodzą do teatru tropiąc momenty w spektaklu, ergo nieobyczajność i w sztuce, i w Sztuce, wchodzą na salę sądową w czasie rozprawy, tropiąc sędziego jako sprawcę nieodpowiadającego podsądnemu wyroku.
Ręce opadają. „Zatrzymanie z naruszeniem prawa” – to tytuł prasowy. Dodam od siebie: jak na Dzikim Zachodzie. To nie western, a jednak paru osobom wydawało się, że urzędują przy barze w saloonie. Nazwę rzeczy po imieniu, żeby uniknąć eufemizmów i powiem krócej: bezprawie. Ściślej – bezprawie tuż poza granicą nadgorliwości. Marna pociecha, że przytoczony tytuł to sądowy wyrok, bo wcześniej takie zatrzymanie w ogóle nie powinno się zdarzyć. I naprawdę zachodzę w głowę kto, i co, i komu, chce owo coś przez to pokazać. Ofiarny obrońca praw zwierzaków, kierujący regionalnym inspektoratem ich ochrony, który – usprawiedliwiając ten fakt – nie zgłosił się na przesłuchanie, został decyzją prokuratora zatrzymany, skuty przez policjantów zespolonymi kajdankami, wpakowany na 40 godzin na dołek, pozbawiony pożywienia, wody, podstawowych środków higieny oraz pouczony przez klozetowego dowcipnisia w mundurze, że pragnienie może ugasić „wsadzając pysk pod kran w kiblu”.
Sąd uznał jak w tytule, uchylił też bezsensowne środki zapobiegawcze zastosowane przez prokuratora po przesłuchaniu pana aktywisty, jako podejrzanego. Podejrzanego o popełnienie przestępstw – proszę uważnie się wczytać, bo to nie żart, a właściwie temat do odrębnej pisaniny: kradzieży trzech psów, umierających na oczach oprawcy oraz naruszenia miru domowego farmy fotowoltaicznej. Dintojra jakaś? W ostatnim zdaniu powinienem użyć cudzysłowów, jako wyrazu sarkazmu wobec sformułowanych zarzutów, przy słowach „przestępstwa”, „kradzież”, „naruszenie miru domowego”, natomiast z pewnością nie przy słowie oprawca. Nie wiem, wszystko możliwe, może oprawcy stali się oskarżycielami posiłkowymi. Pięknie, tylko tak dalej, gratulacje. To jest droga krajowa szybkiego ruchu, do zdruzgotania społecznego zaufania do całego systemu ścigania przestępczości.

Marcin Brzeziński


Spis treści

Niedokończony układ

Podstawą każdej współczesnej cywilizacji jest technologia, a ściślej wiedza i nauka. Bez niej nie ma cywilizacji technicznej, ani rozwoju. Europejczycy w ostatnich trzystu latach wysunęli się na czoło tego rozwoju. Wszelkie udogodnienia oparte są o technologie, w tym o transport i drogi jako podstawę dobrobytu.
Nasz kraj chce się znaleźć w czołówce, a mimo to odstajemy nie tylko infrastrukturalnie, ale i mentalnie od czołówki 10-15 krajów Unii Europejskiej.
W naszym mieście mamy przykłady działania przeciw użytkownikom samochodów. Czyżby za mało było restrykcji względem tej grupy użytkowników dróg publicznych? Przypomnijmy np. protesty przeciw dokończeniu modernizacji trasy Północ–Południe (Most Warszawski, Wyszyńskiego, Pułaskiego, Małachowskiego). Powstały spontaniczne protesty i istniejący „niepotrzebny” korytarz komunikacyjny nagle zagospodarowują deweloperzy. Będą remontowane XIX-wieczne kamienice przy Małachowskiego, zabudowany zostanie korytarz na Wyszyńskiego 56 i powstanie nowa kamienica w tym ciągu. Napisanie paru opinii, troskliwie chroniących nas przed straszną motoryzacją, zadziałało na łagodne władze miasta. Inwestorzy zagęszczają zabudowę, paradoksalnie korzystając z już istniejącej sieci drogowej.
Złą robotę zrobiła uchwała nr XLVIII/1169/13 Rady Miejskiej Wrocławia z dnia 19 września 2013 r. w sprawie Wrocławskiej Polityki Mobilności. Zdanie pierwsze tej uchwały to: „Wskaźnik motoryzacji nie będzie stanowił podstawy wymiarowania i dostosowywania rozwiązań drogowych do rosnących potrzeb zmotoryzowanych”.
Tak więc od 2012 roku Wrocław nie buduje już układu komunikacyjnego, chociaż nigdy nie był on skończony. Kolejny przykład, to komunikat dyrektora Wrocławskich Inwestycji, że będzie budowany łącznik drogowy pomiędzy ul. Kosmonautów a ul. Graniczną, o długości około dwóch kilometrów. Powstanie tylko jedna jezdnia, z aż dwiema dwukierunkowymi ścieżkami rowerowymi. Jeżeli więc ta jezdnia będzie miała 7 metrów szerokości, to ścieżki 5 metrów, zatem 5/12 kosztów tej budowy pochłonie ścieżka rowerowa! Dokąd te ścieżki będą prowadzić? Wszak istotne jest połączenie rowerowe do Leśnicy, a nie do Portu Lotniczego.
Tak więc dwuprzestrzenna ulica Kosmonautów do szpitala będzie połączona jedną jezdnią z dwuprzestrzenną ulica Graniczną, chociaż na tym odcinku mamy drogę krajową nr 94. Nie jest to racjonalne, ale zgodne z preambułą cytowanej uchwały Rady Miejskiej. Jest to sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, ale także sprzeczne z Rozporządzeniem Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 2 marca 1999 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie (Dz.U. 1999 nr 43 poz. 430) oraz sprzeczne z ustawą z 16 grudnia 2005 r. o finansowaniu infrastruktury transportu lądowego. Jej punkt 2 mówi: Zadania w zakresie finansowania budowy, przebudowy, remontu, utrzymania i ochrony dróg gminnych oraz zarządzania nimi finansowane są z budżetów gmin.
Przywołajmy tu także Ustawę o drogach publicznych (Dz. U. 1985 Nr 14 poz. 60 z dnia 21 marca 1985 r. z późniejszymi zmianami), w tym Art. 20. Do zarządcy drogi należy w szczególności (...) opracowywanie projektów planów rozwoju sieci drogowej oraz bieżące informowanie o tych planach organów właściwych do sporządzania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Widać więc sprzeczność pomiędzy uchwałą Gminy Wrocław, a aktami wyższego rzędu, tj. ustawą sejmową i rozporządzeniami wykonawczymi do niej.
Mamy więc, w naszym mieście układ drogowy, zaplanowany około roku 1920, kiedy we Wrocławiu było około 33 tys. samochodów. Mamy odbudowę i modernizacją około 100 km ulic od roku 1965 do roku 2012, w tym trasę W-Z o długości 1,8 km, fragment obwodnicy śródmiejskiej o długości około 15 km.
Sumując, na 1000 km ulic, mamy około 150 km dróg dwujezdniowych o odpowiednim poziomie bezpieczeństwa i przepustowości. Pozostałe 150 km ulic podstawowego układu drogowego, jest na poziomie lat 20-tych ubiegłego wieku, bez nowatorskich form bezpieczeństwa ruchu drogowego i przepustowości. Żadne ścieżki rowerowe, ani zaklęcia tego stanu nie zmienią, a tylko zatrzymają rozwój naszego miasta.

Ryszard Piasecki
Tomasz Kapłon


Spis treści