Okładka 1/2021 Numer 1(255)/2021

Spis treści:

Sport w czasie pandemii • Przygraniczna współpraca • Pomagają najciężej chorym • Uprawnienia dla biegłych • Pojazdy dla policjantów • Święta były bezpieczne • Podziękowanie dla policjantów • Druga instancja • „Ciasteczka”, które śledzą • Walka z przestępczością gospodarczą • Wykroczenie, przestępstwo, zbrodnia • Doktor Google • Zdarzyło się we Wrocławiu • Straż Miejska • Po co ten tramwaj? • Przemoc w rodzinie • Testy na Covid • Infodemia atakuje • Do refleksji - Sentymentalnie • Moje dylematy - Kiedyś jeszcze będą piękne dni • Inspekcja Transportu Drogowego • Wschodnia Obwodnica Wrocławia • Piesi i kierowcy • Poprawić bezpieczeństwo • Światowy Dzień Pamięci Ofiar Wypadków Drogowych • Oficerowie prasowi informują

Walka z przestępczością gospodarczą

Przestępczość gospodarcza jest mechanizmem mogącym wpłynąć na destabilizację podstaw gospodarczych, ekonomicznych i interesów państwa, godzi równocześnie w indywidualne interesy uczciwych obywateli.
Polega ona na niedozwolonym przemieszczaniu kapitału, wyłudzaniu kredytów, subwencji oraz wielkiej ilości towarów. Zagrożenie to ma we współczesnym świecie tendencje wzrostowe, dlatego celowe i niezbędne są wszelkiego rodzaju działania, zmierzające do jego powstrzymania i ograniczenia.
Zadania operacyjne i procesowe w zakresie rozpoznawania, wykrywania, ujawniania, ścigania i zapobiegania przestępstwom o charakterze gospodarczym realizuje Wydział do walki z Przestępczością Gospodarczą, który jest specjalistyczną wyodrębnioną komórką organizacyjną policji. Zakres działań tego Wydziału obejmuje zadania wykonawcze i nadzorczo-koordynujące. Jest to m.in. prowadzenie czynności operacyjno-rozpoznawczych i dochodzeniowo-śledczych, które odnoszą się do przestępstw podatkowych, internetowych, przemytniczych i dewizowych, związanych z dotacjami unijnymi, z obrotem gospodarczym i z legalizacją dochodów uzyskanych z działalności przestępczej.
Ponadto odnoszą się do przestępstw popełnianych w związku z przekształceniami własnościowymi, dokonywanych w obrocie bankowym i kapitałowym oraz do przestępstw fałszerstwa środków płatniczych, działania na szkodę firm ubezpieczeniowych, naruszania praw autorskich oraz przestępstw z zakresu ochrony środowiska.
Do zadań Wydziału należy poza tym prowadzenie postępowań przygotowawczych oraz działań zapobiegawczych, zmierzających do ograniczenia przestępczości gospodarczej i zjawisk jej towarzyszących, również współdziałanie z organami ścigania i wymiaru sprawiedliwości oraz z organami kontroli i administracji. To także uczestnictwo w opracowywaniu programów szkolenia i doskonalenia zawodowego z tematyki przestępczości gospodarczej oraz analizowanie stanu zagrożenia tą przestępczością i współpraca z komórkami organizacyjnymi policji w sprawach o zasięgu krajowym i międzynarodowym.
Wydział do walki z Przestępczością Gospodarczą aktualizuje także bazę danych w zakresie treści dokumentów rejestracyjnych, sprawdza i rejestruje informacje o osobach fizycznych i podmiotach gospodarczych w policyjnych bazach danych. Współpracuje on także z właściwymi komórkami organizacyjnymi policji w zakresie koordynowanych działań Komendy Głównej Policji i poszczególnych komend wojewódzkich.

Sara Stanisz-Szachnowska


Spis treści

Po co ten tramwaj?

Budowa nowej linii tramwajowej na Popowice, to duże przedsięwzięcie inwestycyjne. Czy jest to jednak potrzebna inwestycja?
Całość sprawy można skwitować stwierdzeniem: skoro jest realizowana, to znaczy, że pewnie jest potrzebna. Tyle że w przeszłości mieliśmy do czynienia z inwestycjami chybionymi, niepotrzebnymi albo nie spełniającymi oczekiwanych efektów. Zatem przyjrzyjmy się bliżej jej realizacji. Obejmuje ona przebudowę ulic Długiej, Starogroblowej, Popowickiej, a także wykonanie torowiska linii tramwajowej wraz z konieczną infrastrukturą (przystanki, przejścia, sygnalizacja).
Podstawowym założeniem było stworzenie alternatywnej trasy dla ulicy Legnickiej, w razie awarii lub kolizji na tej trasie tramwajowej. Nowa trasa tramwajowa nie leży wszak na osi komunikacyjnej centrum – zachodnie dzielnice miasta, więc założenie, że z okolic ulicy Pomorskiej będzie generowany duży ruch na Kozanów jest co najmniej ryzykowne. Czy nie rozsądniejszym wyjściem byłoby zaprojektowanie wzdłuż Legnickiej mini pętli tramwajowych, które pozwoliłyby na ściągnięcie tam zepsutego tramwaju, by nie tamował ruchu tramwajowego?
Linię tramwajową na Popowice, zaprojektowano bez wydzielonego torowiska, oprócz krótkiego odcinka Dmowskiego – Długa, do wiaduktu kolejowego. Za nim będzie ono przechodziło na stronę północną i biegło do Milenijnej. Przecięcie jezdni spowoduje spiętrzenie ruchu, zwłaszcza w godzinach szczytu. Separowanie ruchu tramwajowego i samochodowego stwarza znacznie lepsze możliwości płynnego przyjazdu. A takiego tu nie będzie!
Projektanci przyjęli koncepcję budowy linii po stronnie północnej ul. Popowickiej, bynajmniej nie uwzględnili tego, że budynek mieszkalny przy Popowickiej 49-61 będzie oddalony od torowiska 7-15 metrów! Nie słychać tam o budowie ekranów wygłuszających hałas, jak choćby na pl. Kromera. Błąd projektanta czy świadome zaniechanie? Przedstawiciel inwestora na spotkaniu kilka lat temu z członkami Spółdzielni Mieszkaniowej „Popowice” w czasie Walnych Zgromadzeń, z rozbrajającą szczerością przyznał, że nie przewidziano takich ekranów.
Istniejące dotychczas linie autobusowe, wiodące przez Popowice generalnie wystarczały do przewiezienia pasażerów na Kozanów. Co najwyżej dołożenie jednej linii autobusowej mogło rozwiązać problem komunikacyjny w tej części miasta.
Co zatem legło u podstaw forsowania i realizowania tej koncepcji? Obciążonej – jak widać – wieloma niedoskonałościami, zamiast realizacji innych, znacznie potrzebniejszych inwestycji. Wystarczy wymienić fatalny stan ulic w tym rejonie – Poznańskiej, Inowrocławskiej, Sikorskiego, Białowieskiej, Kłodnickiej. Takich potrzeb jest znacznie więcej.
Tylko ktoś, kto nie widział porannych korków na Popowickiej i przyległych ulicach, może sądzić, że linia tramwajowa ulepszy ruch w tym rejonie. Mieszkańcy tej ulicy stracą komfort ciszy i względnego spokoju, zyskają tramwaj generujący duży hałas. Nie łudźmy się, żadne trawiaste torowisko nie wygłuszy hałasu.
Inwestycja ta jest z gatunku „zbudujemy wam, linię tramwajową”. No i będzie linia, tylko po co? Lista inwestycji powiększy się, ale nie powiększy się nasze przekonanie o zrównoważonym rozwoju, planowym i rozsądnym projektowaniu komunikacji w naszym mieście.

Tomasz Kapłon


Spis treści

Do refleksji
Sentymentalnie

Strzelisty gotyk, olśniewający barok, bajkowy Ratusz. Nie pozbyłem się dawnych młodzieńczych sympatii do architektury, więc cieszę się, że mogę w taki sposób pisać o architekturze Wrocławia. Jest w niej wszystko, bo także przecież wcześniejsza romańszczyzna ze wspaniałym Portalem Ołbińskim, dużo późniejsze klasycyzmy i rozliczne neo oraz współczesny, tyle że już raczej rówieśniczy wobec naszych rodziców lub dziadków, niezwykły modernizm. Jest awangardowa, ale i modelowa WuWa („Dom i miejsce pracy”), na terenach obok budowlanej perły – Hali Stulecia/Ludowej (jak kto woli).
Kto w mieście nie zna nazwy „Kameleon”, jeszcze z czasów peerelowskich? A to dawny dom towarowy Petersdorfa, dzieło Ericha Mendelsohna, twórcy poczdamskiego obserwatorium– Wieży Einsteina, architekta stawianego w jednym szeregu obok Le Cobusiera, Miesa van der Rohe i innych XX-wiecznych wielkich projektantów-wizjonerów. Blisko z ul. Szewskiej na Podwale nad fosą, a tam monumentalny gmach, okazały portyk z rzeźbami postaci wojowników, imponujące założenie na nieforemnym czworoboku. Zdjęcie holu głównego tego gmachu i tytuł znajdującego się wewnątrz pisma obszernego artykułu na temat budowli „Tajemnice Prezydium Policji” ukazały się na okładce jednego z zeszłorocznych numerów miesięcznika „POLICJA 997”.
Na marginesie: w holu tym przez ileś lat do kwietnia 1991 r. stało popiersie, w roli chyba „współlokatora na waleta”, Feliksa Edmundowicza. Budynek powstał w latach 1926-28, 100 tysięcy metrów sześciennych kubatury, pięć kondygnacji i tyle samo wewnętrznych dziedzińców. Staranne wykonawstwo, stonowana kolorystyka, ciekawy, zróżnicowany i dyskretny detal architektoniczny i ornamentyka, pomyślane w duchu art déco, zarówno na elewacjach budynku, jak i wewnątrz, w holach, salach, na korytarzach i klatkach schodowych.
Piszę o tym z głębokim sentymentem, do którego czuję się uprawniony dzięki ponadtrzydziestoletniej służbie, w tym właśnie gmaszysku, w pomieszczeniach na wszystkich kondygnacjach (oczywiście w różnych latach), na trzech spośród czterech stron budynku (jedynie nie na stronie z widokiem do czasu „nocy kryształowej” na Nową Synagogę), ale także na ścianie wewnętrznej z oknami na główny dziedziniec. Tak to wyliczam, bo mogłem, będąc takim „lokatorem” (w konieczności też okresowo z „waletem” z holu), poznawać różne zakamarki. Na mój sentyment nie ma żadnego wpływu przeczytane gdzieś tam: „ponury gmach”. Ponury może być co najwyżej, ze względu na okoliczności zewnętrzne, jakiś czasokres jego użytkowania.
Wspomniany artykuł napisany został bardzo solidnie, jeśli chodzi o historię budynku i opisy jego wystroju i funkcji. Tajemnice? Owszem, niewątpliwie gmach ma swoje tajemnice, szczególnie z okresu hitlerowskiego reżimu. Policja III Rzeszy ze swymi licznymi strukturami, głównie obok zbrodniczych formacji SS i policji politycznej Gestapo, uczestniczyła – mówiąc najbardziej oględnie– w gorliwym utrzymywaniu nazistowskiego porządku. W każdym razie nie był to już obraz wyłącznej walki z mrokami kryminalnego podziemia Breslau, tworzony przez Marka Krajewskiego.
Natomiast jestem w kropce, jak tu skomentować– wobec zasadniczych wątpliwości– „tajemnice”, o których mowa w artykule. Temat „złota Wrocławia” wałkowany był już w literaturze przedmiotu sto razy (może nawet więcej; też już kiedyś o tym pisałem) i najchętniej czytelników do tych lektur odesłałbym. Przez dziesięciolecia „w tym temacie” nie nastąpił postęp nawet o centymetr, poza potwierdzaniem faktu, że hitlerowcy stosowali formę przejmowania w depozyt kosztowności i walorów banków i ludności (tak było np. w Królewcu w Prusach Wschodnich u gauleitera Ericha Kocha). Są znaki zapytania, nie ma odpowiedzi.
Co z wiarygodnością wrocławskiego świadka z 1953 r. hauptmanna Herberta Klosego, szczególnie w świetle nieusuwalnych sprzeczności w zmianach w zeznaniach i różnorodności miejsc wskazywanych jako miejsce ukrycia „skarbów”? Co więc z miarodajnością przesłuchań Klosego oraz zaufaniem do wiedzy o „skarbach”, głoszonej przez niegdysiejszą wyrocznię w tej dziedzinie, mjra Siorka, którego nie posądzałem o złą wolę, ale zarzucałem mu jeszcze za jego życia – wchodząc ćwierć wieku temu w polemikę prasową– błędne koncepcje, rzutujące przez powojenne dziesięciolecia na poglądy środowiska zainteresowanego poszukiwaniami? Formułuję jeszcze takie pytania, choć dla mnie poszukiwania poniemieckich „skarbów”, w których też kiedyś uczestniczyłem, to temat zamknięty. Podobnie jak gmach przy Podwalu, choć pozostaje sentyment do przyczółka, na którym pełniłem służbę.

Marcin Brzeziński


Spis treści