Okładka 2/2021 Numer 2(256)/2021

Spis treści:

W czasie wolnym • Nowa komenda • Policjanci oddali osocze • Podziękowanie dla policjantów • Pełnimy służbę • Zostań policjantem • Oszustwo „na amerykańskiego żołnierza” • Haker nie śpi • Uważaj na czad! • Algorytmy i sztuczna inteligencja w medycynie • Zdarzyło się we Wrocławiu • Oszustwa „na szczepionkę” • Walka z przestępczością gospodarczą • Policja pomaga • Straż miejska • Czy to depresja? • Dłużnik i wierzyciel • Do refleksji - Na przykład Gombro • Handel dobrami kultury • Czego boimy się najbardziej? • Moje dylematy - Luty skuty nie tylko lodem • Na dolnośląskich drogach • Bezpieczeństwo niechronionych • Jazda na zderzaku • Mandat na drodze • Bilety i komfort • Zimowy kierowca • Czas na nową autostradę • Oficerowie prasowi informują

Pełnimy służbę

Rozmowa z insp. Maciejem Januszkiewiczem – Komendantem Miejskim Policji we Wrocławiu

– Jaki był miniony 2020 rok dla wrocławskiej Policji?
– Miniony rok dla wrocławskiej policji, tak samo jak dla nas wszystkich, był trudny. Musieliśmy zmierzyć się z epidemią, której skutki odczuwać będziemy prawdopodobnie jeszcze jakiś czas. Wywarła ona znaczący wpływ na wszystkie dziedziny życia, a jej symbolem stały się maseczki, zasłaniające nasze twarze.
Na policję i sanepid zostały nałożone dodatkowe obowiązki, związane z prowadzeniem działań kontrolnych, dotyczących przestrzegania wprowadzonych zakazów, nakazów i obostrzeń. Kontrole osób przebywających na kwarantannie, kontrole lokali usługowych, środków transportu publicznego, galerii handlowych, to było i nadal jest duże obciążenie. Pomimo tych nowych obowiązków, policjanci zajmowali się całym wachlarzem różnych innych spraw, w których przysłowiowy ,,Jan Kowalski’’ potrzebował naszej pomocy. Przestępcy nie zaprzestali przecież swojej działalności z uwagi na epidemię. Musieliśmy sprostać nowym obowiązkom, nie porzucając jednocześnie wszystkich dotychczasowych zadań.
– Oprócz zadań przypisanych policji, walczyliście z groźnym przeciwnikiem – czyli koronawirusem…
– Policjanci podczas służby byli także narażeni na kontakty z osobami zakażonymi. To zupełnie naturalne, aby skutecznie pomagać, musimy spotykać się z osobami i prowadzić czynności w różnych miejscach, a także zatrzymywać sprawców przestępstw. Siłą rzeczy, pomimo wszystkich środków ostrożności, policjanci także ulegali zarażeniom. Nieobecnych funkcjonariuszy musieli w obowiązkach służbowych zastępować inni, dlatego miniony rok nie należał do najłatwiejszych, ale mam świadomość, że dla wszystkich był on trudny.
Na szczęście szybko wprowadziliśmy mechanizmy, które ograniczyły transmisję wirusa w naszych szeregach. Poleciłem wprowadzić systemy pracy zmianowej, aby policjanci spotykali się jak najrzadziej, tradycyjne odprawy zastąpiono spotkaniami z wykorzystaniem interaktywnej łączności, niektóre biura całkowicie przemeblowano, zapewniając dystans pomiędzy stanowiskami pracy, a na samych biurkach montowaliśmy też specjalne osłony. Wszyscy korzystamy z maseczek, stosujemy środki dezynfekcji i wietrzymy biura, bo nie może nas zabraknąć na ulicy. Jesteśmy potrzebni wrocławianom i mieszkańcom powiatu wrocławskiego. Osoba telefonująca na numer alarmowy 112 nie może usłyszeć, że nie uzyska pomocy. Założyliśmy granatowy mundur po to, żeby pomagać niezależnie od sytuacji, więc pełnimy służbę nawet jeśli czasy są niełatwe.
– Jakie przesłanie chciałby Pan Komendant przekazać funkcjonariuszom i ich najbliższym
– Po pierwsze muszę ogromnie wrocławskim policjantom podziękować, codziennie wykonują ogrom pracy. Codziennie interweniują podczas awantur domowych, izolują sprawców przemocy, wyjaśniają okoliczności wypadków i kolizji, ścigają sprawców przestępstw i wykroczeń, a także rozpytują i przesłuchują świadków różnych zdarzeń. Pod pojęciem ,,zapewnienie bezpieczeństwa’’ kryje się bowiem ogrom pracy. Mam świadomość tego, że służba jest obciążeniem, także dla życia prywatnego każdej policjantki i każdego policjanta. Służba w policji nie jest tylko zawodem, ale sposobem życia.
Pomimo tego poświęcenia, niestety niejednokrotnie widać w mediach nieusprawiedliwione zarzuty pod adresem policjantów. Rozumiem, że nikt nie lubi dostawać mandatu karnego i już na pewno nie jest szczęśliwy, gdy zostaje zatrzymany. Wszyscy chcielibyśmy też po miesiącach izolacji, znowu normalnie wyjść do restauracji albo zobaczyć czyjś uśmiech na twarzy, niezasłonięty maseczką. Jedynym sposobem, aby normalność wróciła jak najszybciej jest jednak dyscyplina każdego z nas. Im szybciej liczba osób zarażonych będzie spadać, tym szybciej wrócimy do klubów fitness, na baseny, do ulubionych restauracji, czy sklepów. Łamanie wyprowadzonych obostrzeń sanitarnych przynosi skutek odwrotny od zamierzonego. Zadaniem policjantów jest egzekwowanie obowiązujących przepisów, jesteśmy bowiem formacją przeznaczoną do ochrony bezpieczeństwa ludzi oraz utrzymywania bezpieczeństwa i porządku publicznego, w oparciu o obowiązujące przepisy prawa.
– Jakie działania są podejmowane w celu utworzenia Posterunku Policji w Żórawinie?
– Mieszkańcy gminy Żórawina na pewno oczekują otwarcia posterunku, który byłby blisko ich domów. Obecnie funkcjonuje tam rewir dzielnicowych, obsługujący samą Żórawinę i okoliczne miejscowości. Podlega on bardzo dużemu i nowoczesnemu Komisariatowi Policji Wrocław Krzyki przy ul. Ślężnej. Mieszkańcy gminy Żórawina mogą zatem z każdym problemem zwrócić się zarówno do dzielnicowych z Żórawiny, jak i do mundurowych z Krzyków.
Otwarcie nowej jednostki to jednak zadanie bardzo złożone i nie można tego procesu skrócić. Jest wiele formalności, które muszą być spełnione. Bezpośrednio odpowiedzialna za tworzenie nowych jednostek jest jednak Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu i to jej policjanci robią wszystko, żeby plany otwarcia nowego posterunku wcielić w życie. Tereny położone na południe od Wrocławia bardzo dynamicznie się rozwijają, dlatego też w pełni rozumiem potrzeby mieszkańców tego obszaru, w tym te dotyczące utworzenia nowej jednostki w Żórawinie.

Rozmawiał Tomasz Kapłon


Spis treści

Walka z przestępczością gospodarczą

Przestępczość gospodarcza jest mechanizmem, mogącym wpłynąć na destabilizację podstaw gospodarczych, ekonomicznych i interesów państwa, godzi równocześnie w indywidualne interesy uczciwych obywateli.
Polega ona na niedozwolonym przemieszczaniu kapitału, wyłudzaniu kredytów, subwencji oraz wielkiej ilości towarów. Zagrożenie to ma we współczesnym świecie tendencje wzrostowe, dlatego celowe i niezbędne są wszelkiego rodzaju działania, zmierzające do jego powstrzymania i ograniczenia.
Zadania operacyjne i procesowe w zakresie rozpoznawania, wykrywania, ujawniania, ścigania i zapobiegania przestępstwom o charakterze gospodarczym realizuje Wydział do walki z Przestępczością Gospodarczą, który jest specjalistyczną wyodrębnioną komórką organizacyjną policji. Zakres działań tego Wydziału obejmuje zadania wykonawcze i nadzorczo-koordynujące. Jest to m.in. prowadzenie czynności operacyjno-rozpoznawczych i dochodzeniowo-śledczych, które odnoszą się do przestępstw podatkowych, internetowych, przemytniczych i dewizowych, związanych z dotacjami unijnymi, z obrotem gospodarczym i z legalizacją dochodów uzyskanych z działalności przestępczej.
Ponadto odnoszą się do przestępstw popełnianych w związku z przekształceniami własnościowymi, dokonywanych w obrocie bankowym i kapitałowym oraz do przestępstw fałszerstwa środków płatniczych, działania na szkodę firm ubezpieczeniowych, naruszania praw autorskich oraz przestępstw z zakresu ochrony środowiska.
Do zadań Wydziału należy poza tym prowadzenie postępowań przygotowawczych oraz działań zapobiegawczych, zmierzających do ograniczenia przestępczości gospodarczej i zjawisk jej towarzyszących, również współdziałanie z organami ścigania i wymiaru sprawiedliwości oraz z organami kontroli i administracji, a także uczestnictwo w opracowywaniu programów szkolenia i doskonalenia zawodowego z tematyki przestępczości gospodarczej oraz analizowanie stanu zagrożenia tą przestępczością i współpraca z komórkami organizacyjnymi policji w sprawach o zasięgu krajowym i międzynarodowym.
Wydział do walki z Przestępczością Gospodarczą aktualizuje także bazę danych w zakresie treści dokumentów rejestracyjnych, sprawdza i rejestruje informacje o osobach fizycznych i podmiotach gospodarczych w policyjnych bazach danych. Współpracuje z właściwymi komórkami organizacyjnymi policji w zakresie koordynowanych działań Komendy Głównej Policji i poszczególnych komend wojewódzkich.

Sara Stanisz-Szachnowska


Spis treści

Do refleksji
Na przykład Gombro

Jakie to proste i wygodne – nie potrzeba stoperów do uszu, klapek na oczy, uganiania się za zmaterializowaną nieprawomyślnością – wystarczy tylko ciąć w druku, w eterze i na ekranie.
Nieprawomyślność? – przecież to groźniejsze niż rój nawet jakichś tam wirusów. Cenzura – środek i system z upodobaniem stosowany przez despotów, ale także marzenie i cel (osiągalny lub nie) wszystkich osobników zmierzających ku autorytaryzmom. W 1989 r. wydawnictwo Respublica wydało (czyli jeszcze obok cenzury) dwutomowe uzupełnienie o trzy lata wcześniejszej dziewięciotomowej edycji w Wydawnictwie Literackim dzieł Witolda Gombrowicza (literacka ksywa: Gombro). W części III tomu Varia pomieszczono listę wyrzuconych przez cenzurę kilkunastu fragmentów z „Dzienników” pisarza.
To przykład, dzięki któremu możemy prześledzić, jakie twórcze wnioski z lektury musiał wyciągać peerelowski cenzor, żeby nie narobić w gacie, gdy go poderwie telefon z partyjnego komitetu. Cenzor ingerował nieustannie, bo nasz pewniak-noblista (gdyby nie Tanatos) wyrażał się z przekąsem i odrazą o radzieckim/sowieckim zniewoleniu, stalinowskich represjach i kremlińskim (jak pisał) komunizmie. Zabiegi cenzora toporne, ale cenzura nigdy nie była wzorem subtelności, a i tak ten organ w schyłkowym PRL-u złagodniał wobec wcześniejszego radykalizmu w zakazach generalnie wykluczających tych, co nie z nami, i doszukiwaniu się cienia choćby aluzji i skojarzeń, niezgodnych z ideologiczną linią „przewodniej siły narodu” (zawsze się taka pojawi).
Okazuje się, że demoralizująca jest już sama świadomość możliwości zaistnienia cenzury. Zmieniły się geopolityczne wektory, a nasz wschodni sąsiad występuje jako obiekt do czerpania cenzorskich lustrzanych tematów. Dyrektor muzeum, w którym odbywa się okolicznościowy koncert wojennych piosenek, przerywa brutalnie występy i wyprasza muzyków wykonujących utwór z radzieckiego filmu z 1943 r. – piosenkę „Tiomnaja nocz”, „Ciemna noc” w tłumaczeniu Juliana Tuwima, wcześniej z repertuaru Mieczysława Fogga. Boh moj, bohaterem utworu jest żołnierz tęskniący na froncie do dziewczyny czekającej na niego w domu z dzieckiem. To melancholijne, klasyczne i w gruncie rzeczy antywojenne dziełko, natomiast według muzealnego ignoranta szerzące bolszewicką ideologię i jako takie podobno zakazane.
Ciągle zdarzą się jakieś burdy ze strony gorliwych radykałów politycznych i religijnych o zakazy np. w teatrach rzekomego szargania świętości narodowych i wyznaniowych, także prezentacji treści odbieranych jako nieobyczajne, których owi fanatycy czują się powołani – odpowiednio – bronić lub piętnować. Wśród domowych szpargałów przechowuję dwa przejawy aktywności cenzury z dwóch dwudziestowiecznych okresów, przedzielone prawie półwieczem, ilustrujące odmienne aspekty tamtejszych czasów.
To „Płomyk”, nr 25 z 2 marca 1936 r., tygodnik wtedy i po wojnie dla dzieci i młodzieży, pisemko komunizującego wówczas Związku Nauczycielstwa Polskiego, numer skonfiskowany przez cenzurę po ukazaniu się, prawie gloryfikujący radosną budowę komunizmu w ZSRR, z uśmiechniętymi „dziewczętami sowieckimi” na stronie tytułowej. Drugi „szpargał” to „Wieczór Wrocławia”, wydanie weekendowe z 20 marca 1981 r., z białymi plamami zajmującymi spore części stron pierwszej i ostatniej pod tytułami „Co się zdarzyło w Bydgoszczy” i „Pogotowie strajkowe w całym kraju”.
Ówczesny cenzor bodaj pierwszy raz zapowietrzył się, lub nie zdążył i wypuścił do druku coś dla swego organu gorszego, niż treść kwestionowanych informacji – sygnały, że trzeba coś ukrywać, wobec czego władze są bezradne. Zająłem się głównie urzędem cenzury, ale przecież istnieje gigantyczny obszar kontroli słów i obrazów według czyjegoś widzimisię, które staje się zalegalizowaną kategorią myślową. Grzechy to tak powszechne, że mogą być aż trudno zauważalne i się do nich przywyka, czasem popełniane delikatnie, a czasem przy pomocy piły i młota.
To makijaże statystyk i sondaży, nieograniczona inwencja w przerabianiu informacji w wyrób informacjopodobny, pudrowanie zobrazowanej rzeczywistości. A każdy taki „widzimisiek” niechybnie powoła się na prawdę, dobro wspólne i wszystkie świętości, łącznie z narodowymi i ewangelicznymi. No i najbardziej osobista, indywidualna kwestia – autocenzura (nieobca żadnemu piszącemu, chyba że tworzy do szuflady i dla potomnych, ale kto tak robi?), dokonywana ze względów prawnych, politycznych, ekonomicznych, obyczajowych, towarzyskich.
Jeśli już przywołałem Gombrowicza, to nie mogę sobie odmówić przytoczenia końcówki ostatniego przed jego śmiercią wywiadu w 1969 r., którego udzielił profesorowi amerykańskiej uczelni, profetycznego, opublikowanego w paryskiej „Kulturze”. Na pytanie: „Jakie są Pana plany na przyszłość?”, odpowiedział: „Grób”. W dwadzieścia lat po śmierci twórcy „Ferdydurke” pogrzebano w Polsce instytucjonalną cenzurę, a znacząco wzrosła ilość i różnorodność możliwości przekazu informacji. Tymczasem okazuje się, że wypełzają duchy minionych chwil i straszą nas jak zombi. Więc – attention, wnimanje, uwaga!

Marcin Brzeziński


Spis treści