Okładka 3/2016 Numer 3(198)/2016


R E K L A M A




Spis treści:

Bohaterski policjant • Nowy Komendant Wojewódzki we Wrocławiu • Policyjne bale charytatywne • Wielkanocne wydatki • Bezpieczeństwo w miejscu zamieszkania • Duchy z przyszłości • Bezpiecznie ferie • Zapamiętaj ten numer • Pijesz wodę? • Groźna cukrzyca • Przeciw terroryzmowi • Mapy zagrożeń bezpieczeństwa • Nasze konsumenckie prawa • Żywność z certyfikatem • Pornografia dziecięca • Ferie z Policją • System „Child Alert” • Bezpieczny internet • Świńska grypa we Wrocławiu • Walka ze smogiem • Dość osobliwych pomysłów! • Centrum usprawni ruch • Komedia roku • Stowarzyszenie Komendantów Policji PolskiejDo refleksji – Oby. Amen • Zdarzyło się we Wrocławiu • Moje dylematy – ZIKA …znika czy zanika? • Bezpieczniej na drogach • Rowerowy cyrk • Rowery w dłoń, pieszego goń! • Inwestycje dla rowerzystów • Trzecia tablica • Oficerowie prasowi informują

Mapy zagrożeń bezpieczeństwa

Mapy zagrożeń bezpieczeństwa odzwierciedlają zagrożenia już dostrzeżone i zarejestrowane w ciągu określonego czasu. Także zawierają prognozy zagrożeń, które mogą wystąpić w związku z organizacją różnego rodzaju wydarzeń. Traktowane są one jako istotny element procesu zarządzania bezpieczeństwem publicznym. Proces ten realizowany jest na zasadzie współpracy międzyinstytucjonalnej i społecznej, gdyż podmioty pozapolicyjne – służby, czy inspekcje mogą w sposób szczególny wpływać na zwiększenie bezpieczeństwa społeczności lokalnej. W kreowaniu poczucia bezpieczeństwa dużą rolę przypisuje się również mediom.
W ramach krajowego systemu „Mapy zagrożeń bezpieczeństwa w Polsce” w Komendzie Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu zorganizowane zostało 29 stycznia br. spotkanie poświęcone dolnośląskiej mapie bezpieczeństwa. Pozwoliło ono w sposób rzetelny i czytelny zidentyfikować skalę i rodzaj zagrożeń w regionie. Do udziału w debacie zostało zaproszonych wielu przedstawicieli wojewódzkiego samorządu, a także służb, instytucji i podmiotów zajmujących się problematyką bezpieczeństwa i porządku publicznego. Poprowadził ją zastępca Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu insp. Tomasz Miłkowski. Debata ta stanowiła pierwszy etap konsultacji między instytucjami współodpowiedzialnymi za bezpieczeństwo na Dolnym Śląsku. Drugi etap zakłada cykl spotkań i dyskusji z samorządami i społecznością lokalną w poszczególnych powiatach na terenie województwa dolnośląskiego. Zebrane w ten sposób opinie wpłyną w bardzo dużym stopniu na ostateczny kształt map zagrożeń bezpieczeństwa. Ich założeniem jest prezentacja informacji o stanie zagrożeń.

Sara Stanisz-Skrzypulec


Spis treści

Stowarzyszenie Komendantów Policji Polskiej

Informacje Zarządu SKPP
Walne Zebranie Sprawozdawcze członków Stowarzyszenia Komendantów Policji Polskiej, podsumowujące działalność Stowarzyszenia za 2015 r odbędzie się 31 marca/ 01.04.2016 r.
W trakcie obrad zaproponowane zostaną przez Zarząd SKPP i Zarządy terenowe, także plany i zakres działalności na lata 2016/2017.

***

17 lutego br. w Warszawie przedstawiciel SKPP uczestniczył w obradach Zarządu Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP. Poświęcone były aktualnej działalności w strukturach Ministerstwa Obrony, Sprawiedliwości oraz Spraw Wewnętrznych. Środowisko policyjne reprezentowali głównie członkowie Federacji: Stowarzyszenie Emerytów i Rencistów Policji, Stowarzyszenie Komendantów Policji z Małopolski oraz Stowarzyszenie Generałów Policji RP. Delegowany na obrady Przedstawiciel Zarządu SKPP mł. insp. Krzysztof Lachowski, uczestniczył w warszawskim spotkaniu jako obserwator. Było to zgodne ze statusem SKPP w Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych.

***

Zarząd Stowarzyszenia przekazuje informację wszystkim niezrzeszonym funkcjonariuszom i pracownikom cywilnym policji, zainteresowanym, korzystaniem w przyszłym sezonie z basenu przy ul. Racławickiej. Otóż zgodnie ze szczególnymi zasadami wynegocjowanymi z Zarządem WKS Śląsk, warunkiem otrzymania zniżkowego karnetu na sezon 2016/2017, będzie przekazanie 1% podatku na rzecz WKS. Szczegółowa informacja dostępna jest na stronie internetowej SKPP.

„Porozmawiajmy – przy kawie w SKPP”
Zarząd SKPP planuje nowy cykl spotkań , roboczo nazwany „Porozmawiajmy przy kawie w SKPP”. Ta formuła spotkań polegałaby na dyskusji o istotnych społecznie sprawach, ważnych dla funkcjonowania Policji, związanych z szeroko pojętym bezpieczeństwem.

Do refleksji – Oby. Amen

Według definicji premią w grze hazardowej jest jakaś korzyść pieniężna lub w postaci innego dobra, a decydującą rolę odgrywa w tym przypadek. Ileś tam lat temu moja kilkunastoletnia wtedy córka wysłana do warzywniaka wróciła do domu z niczym. Złotówki na zakupy przegrała na ulicznym stoisku ówczesnej loterii książkowej. Oczywiście wzniosłem się na szczyty ojcowskiej dydaktyki tyradami w tonie „hazard jest bezsensowny, nie opłaca się grać” i tak dalej. Tydzień później powtórzyła się wstępna część historii, lecz dalej różnica była taka, że latorośl wygrała na ulicy telewizor (jeszcze nie było kolorowych, ale to i tak było coś) i całą dydaktykę diabli wzięli. „Jaka piękna katastrofa!” (Grek Zorba). Na tym gruzowisku wysiłków wychowawczych nie zapałałem uczuciem do hazardu, a i córka nie wyrosła na utracjuszkę. Zastrzegam się tak, by nie być posądzonym o jakąkolwiek hazardową interesowność. Może to się nie podobać purytanom, ale wszelkie gry, i strategiczne, i losowe, są elementami ludzkiej historii, kultury i obyczaju. Przypadek ks. Sułkowskiego (z Sułkowskich z wielkopolskiej Rydzyny, co to podobno mitrę książęcą zawdzięczają sypialni Augusta II Sasa), który przeputał 300 tys. ówczesnych złociszy w jedną noc w karty, trafił nawet do encyklopedii. Podobnie można byłoby powiedzieć o roli alkoholu w człowieczych dziejach, ale to wszystko nie oznacza przecież, że namawiam do puszczania się z torbami czy ochlajstwa. Ciekawostką może być fakt, że gra jako zjawisko przyrodnicze, którego elementami są wspomniany przypadek oraz reguła, jest przedmiotem poważnych badań, na przykład noblisty Manfreda Eigena, twórcy Instytutu Chemii Biofizycznej z Getyngi. Stało się tak, że nieszczęsna afera hazardowa spowodowała triumf rygoryzmu moralnego w stanowieniu prawa, konkretnie w postaci zakazów prawnych. W roli strażnika moralności obsadził się – prawie jak w konfesjonale, choć naprawdę to w wykonaniu „pożal się Boże” – (dziś już były) wiceszef finansów- generał celników. Nie występuję w obronie jakichś ogłupiających i wyzerowujących uczniowskie kieszenie automatów do gry, chociaż akurat właśnie tu tzw. branża hazardowa zgłaszała największe pretensje finansowe. Na szczęście co do konstytucyjności przepisu rozstrzygnięte przez Trybunał Konstytucyjny w sposób ratujący Skarb Państwa. Chodzi o całą otoczkę, która nagle stała się niezdrowa i etycznie podejrzana. Nie płaczę nad brakiem reklamy firm bukmacherskich, ale w dobie powszechnej dostępności do świata w formie elektronicznej takie ograniczenie jest infantylne. To rozwiązanie godne państwa dynastii Kimów. Polski sąd zajmował się sprawą napisu „bet-at-home” na koszulkach rodzimych futbolistów, a polski kibic nazwę tej firmy i tak nieprzerwanie widzi w transmisjach z obcych aren sportowych. Jeśli nawet zostaje zidentyfikowanych wiele tysięcy osób grających w zagranicznych internetowych zakładach bukmacherskich, sprzecznie z polskim prawem, a nasze organy są w praktyce bezradne i w żaden sposób nie są w stanie tego opanować, to znaczy, że wyprodukowano bubel. W ogóle bowiem nie wzięto pod uwagę negatywnych przesłanek dotyczących możliwości przestrzegania uchwalonych zapisów i ścigania sprawców ich łamania. Dziecinada kończy się, gdy chodzi o dutki. Szara strefa działalności zagranicznych firm, wyciekające z Polski miliony, utracone dochody Skarbu Państwa, finansowe straty sportu, którego naturalnymi partnerami w Europie są operatorzy gier i zakładów. Reprezentacja piłkarska rozegrała nawet mecz w Niemczech (ale wcale nie z Niemcami), by zarobić na sprzedaży reklam bukmacherom. Ludzie, ludzie, cyrk przyjechał! W przywoływanym już przeze mnie kostiumowym serialu telewizyjnym o epoce tureckiej świetności „Wspaniałe stulecie” często w dialogach padają słowa „oby” i „amen”. Moja babcia mawiała: „Kto gra w karty, ten chodzi obdarty”, co dla nieprzyjaciół tej namiętności mogłoby być źródłem uogólnień na cały hazard. Powiem przeto wbrew przesłaniu babcinego porzekadła: oby udało się w końcu racjonalnie – to znaczy do górnych granic zdrowego rozsądku – poluzować restrykcyjne przepisy, wyważając pomiędzy oceną stopnia szkodliwości i korzyści płynących z oswajania zjawiska starego jak świat. Amen.

Marcin Brzeziński

Spis treści

Rowery w dłoń, pieszego goń!

Kończy się zima i na ulice Wrocławia wyrusza coraz więcej rowerzystów. To pielęgnowana przez władze i media grupa uczestników ruchu drogowego. Zasłużeni oni są choćby dla statystyk łamania „Prawa o ruchu drogowym” w zakresie przekraczania przejścia dla pieszych. To – jak sądzę – najczęściej lekceważony przepis prawa w Polsce. Przypominam, że rowerzysta musi przez przejście dla pieszych przejść prowadząc rower, a nie przemknąć na nim wśród pieszych. Sam przepis powstał zresztą w trosce o rowerzystów, którym dano szansę uniknięcia wtargnięcia na przejście i rozejrzenia się, czy nic im nie zagraża. Tyle teorii.
Miejscy planiści także troszcząc się o rowerzystów, zaproponowali pieszym drugoplanową rolę użytkownika pasa komunikacyjnego zwanego chodnikiem. Przekonują o tym choćby niedawno oddane do użytku ścieżki w okolicach Opery. Tam pieszy ma do dyspozycji wąski pas zabrudzony w czasie słoty błotem, a rowerzysta – szeroki odcinek o utwardzonej nawierzchni. Tak dysproporcja pomiędzy ścieżką dla pieszego, a „autostradą” dla rowerzysty napawa mnie niepokojem. Rowerzysta może na niej rozwinąć znaczną prędkość, która zagraża pieszemu. Pozostaje więc apelować do rowerzystów o uznanie prawa pieszego do życia. Inną kwestią jest meandrowanie ciągów komunikacyjnych dla pieszych i rowerzystów na terenie miasta. Dajmy na to na ulicy Grabiszyńskiej w okolicach dawnego stadionu WKS-u, trzeba sporej koncentracji, by utrzymać się na właściwym pasie ruchu. Te bowiem przenikają się wzajemnie i stwarzają potencjalnie spore szanse na kolizje. Odpowie ktoś – nic to! Doprawdy?
Miejsce rowerzysty – w moim przekonaniu – jest na jezdni. Jednak tam nie chcą ich kierujący pojazdami. Sami rowerzyści też niechętnie z tej oferty korzystają. Działa tu proste prawo zachowania gatunku, które nakazuje unikać kolizji z silniejszym. Na koniec jeszcze apel do rowerzystów. Proszę o koncentrację przy prowadzeniu roweru! Temu – z pewnością – nie służy jazda ze słuchawkami w uszach. Niestety, jest to dość powszechny sposób „izolowania” się rowerzysty od świata zewnętrznego.

a.


Spis treści