Okładka 03/2019 Numer 3(234)/2019

Spis treści:

Pierwsza pomoc policjanta • Zimowy festyn • Podziękowanie za służbę • Wzmocnić odporność • Goniąc promocje • Nowy rzecznik • Chroń oczy • Wrocławskie lodowiska • Wspólne działania • Kontrola operacyjna • Niebezpieczne ekrany • Uwaga jest ślisko! • Skuteczna pomoc • Nowe radiowozy • Policyjna obława • Zaniedbane dziecko • Niepokój • Bezpieczne hasła internetowe • Paralizatory • Kradli w marketach • Odzyskane mienie • Z życia IPA • ”…co usta słodsze ma od malin” • Bezpiecznie korzystać z Internetu • To już plaga • Życie jest piękne, tylko trzeba pięknie żyć • Don Giovanni czyli cynik ukarany • Trzeci sygnał • Kolizja i wypadek • Zanim wsiądziesz za kierownicę • Lekkomyślność czy brawura? • Więcej mandatów • Profilaktyczne spotkanie • Za mało inwestycji? • Włączanie się do ruchu

Pierwsza pomoc policjanta

Udzielanie pierwszej pomocy przedmedycznej nie jest łatwe i wymaga pewnej wiedzy na ten temat, opanowania umiejętności i sprawności, a często także dużej odporności psychicznej.
Ponadto jest ona obowiązkiem prawnym i moralnym każdego obywatela, a w przypadku policjanta – również obowiązkiem służbowym, wynikającym z Kodeksu karnego, Ustawy o Policji, Ustawy Prawa o ruchu drogowym, Ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym oraz z rozporządzeń Rady Ministrów. Dlatego zaniechanie tych działań, z prawnego punktu widzenia wiąże się z odpowiedzialnością karną.
Zgodnie z art. 162 § 1 K.k. karze pozbawienia wolności do lat 3. podlega ten „kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia, ciężkiego uszczerbku ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia lub poważnego uszczerbku na zdrowiu”. Z przepisu tego wynika więc, że do czasu przybycia pogotowia ratunkowego, obowiązek udzielenia pomocy w granicach możliwości spoczywa na każdym, kto jest w stanie jej udzielić w oparciu o swoją wiedzę, w zakresie dostępnych możliwości oraz przy użyciu środków, jakimi dysponuje.
Gdy zdarzenie, sytuacja kryzysowa przerasta wiedzę, umiejętności i kompetencje policjanta, a rozwiązanie problemu leży w zakresie działań i kompetencji służb specjalistycznych, np. ratownictwa wodnego czy ratownictwa medycznego, wówczas obowiązek udzielania pierwszej pomocy nie istnieje. Z obowiązku tego zwalnia też obecność na miejscu zdarzenia pogotowia ratunkowego lub lekarza. Nie popełnia również przestępstwa, kto nie udziela pomocy w okolicznościach, w których konieczne jest poddanie się zabiegowi lekarskiemu, albo gdy istnieją warunki zorganizowania niezwłocznej pomocy ze strony instytucji lub osoby do tego powołanej.
Obowiązki policjanta w kwestii udzielania pierwszej pomocy regulują także dwa kolejne akty prawne, a mianowicie Ustawa o Policji, w której podkreśla się, że do podstawowych zadań policji należy ochrona życia i zdrowia ludzi oraz mienia przed bezprawnymi zamachami naruszającymi te dobra, a także Ustawa Prawo o ruchu drogowym, która te kwestie ujmuje w sposób szczegółowy. Określa ona obowiązki kierującego pojazdem w razie uczestniczenia w wypadku drogowym, a także obowiązki, gdy w wypadku jest zabity lub ranny.
Pierwszą czynnością na miejscu wypadku jest więc ocena zdarzenia i rozpoznanie niebezpieczeństwa, a następnie zabezpieczenie miejsca wypadku z pomocą innych osób oraz odpowiedniego sprzętu. Równie istotnym elementem wstępnego postępowania jest opieka nad osobami, które uległy panice. Miejsce wypadku musi być ponadto zawsze zabezpieczone tak, by nie doszło do zwiększenia liczby poszkodowanych i strat materialnych, a tym samym do kolejnych zdarzeń.
Problemy związane z udzielaniem pierwszej pomocy ujęte są także w Ustawie o Państwowym Ratownictwie Medycznym, z której wynika, że osoba udzielająca pierwszej pomocy, kwalifikowanej pierwszej pomocy oraz podejmująca medyczne czynności ratunkowe korzysta z ochrony przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych. Z kolei w rozporządzeniach Rady Ministrów w sprawie użycia przez policjanta środków przymusu bezpośredniego oraz broni palnej wskazany jest sposób postępowania: „jeżeli wskutek zastosowania środka przymusu bezpośredniego nastąpiło zranienie osoby, policjant jest obowiązany natychmiast udzielić tej osobie pierwszej pomocy, a w razie potrzeby – spowodować podjęcie wobec niej medycznych działań ratowniczych w rozumieniu przepisów o Państwowym Ratownictwie Medycznym”. Również „jeżeli wskutek użycia broni palnej nastąpiło zranienie osoby albo widoczny stan bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia, policjant jest obowiązany, z zachowaniem bezpieczeństwa własnego i innych osób oraz bez zbędnej zwłoki, udzielić osobie poszkodowanej pierwszej pomocy i następnie spowodować podjęcie wobec niej medycznych działań ratowniczych w rozumieniu przepisów o Państwowym Ratownictwie Medycznym”.
Reasumując, udzielanie pierwszej pomocy przez policjanta jest obowiązkowe i konieczne, gdyż nawet najbardziej fachowa pomoc pozostanie bezużyteczna, jeżeli będzie spóźniona. Pierwsza pomoc zaś może okazać się najważniejszym ogniwem w tzw. „łańcuchu przeżycia”.

Sara Stanisz-Szachnowska


Spis treści

Do refleksji
”…co usta słodsze ma od malin”

„A usta małe, świeże, jak krwawy pąk róży. Ile z nich pić rozkoszy można, z góry wróży.” Bliżej tym dwóm wersom do tekstów disco polo, czy do mistrzów liryki? Pytanie o to, kto jest autorem przytoczonego fragmentu nadaje się do teleturnieju i to o najwyższą raczej stawkę.
Odpowiem za darmo: „nieustraszony żołnierz rewolucji”, „wybitna umysłowość”, a dokładnie twórca bolszewickiego aparatu terroru, wywodzący się z polskiej szlachty, wiadomo już o kogo chodzi – Feliks Dzierżyński, w młodzieńczych czasach, bo później zbyt był zaabsorbowany jako „karzący miecz rewolucji”. Kilkadziesiąt lat temu jeden z hagiografów napisał o tej „twórczości”, że to – ha, ha, ha – „w stylu Mickiewicza”. Z „ustami” od „krwawego Feliksa” ładnie współgra fraza, której bohaterem jest „towarzysz Stalin, co usta słodsze ma od malin”.
Dość lirycznych uniesień w cieniu Łubianki, koniec żartów (może mniej czytelnych dla młodszych pokoleń), bo sprawa jest poważna. Dekomunizacja przestrzeni publicznej. Akurat w tej przestrzeni w pierwszej kolejności poobalano pomniki „człowieka, humanisty, patrioty” (to wszystko cytaty – oprócz „krwawego” – z publikacji peerelowskiego panegirzysty). Nie obyło się wtedy bez głupich wpadek. Jacyś mądrale pozbawili mieszkańców Wrocławia patrona ulicy w osobie Adama Próchnika, według powszechnej opinii syna Ignacego Daszyńskiego, zasłużonego socjalisty (powtarzam: socjalisty, bo to fundamentalna różnica), działacza oświatowego, publicysty i historyka, konspirującego w czasie wojny, której kresu nie dożył.
Nieszczęściem są wygrane doraźnych kalkulacji w wyniku oddawania głosu specom od myślenia ahistorycznego i traktowania historii jako ideologicznego pola współczesnej bitwy, przez co wszystko się im jednostronnie kojarzy. Wówczas miasto takie, jak Wrocław musi toczyć boje o pamięć o postaci prof. Stanisława Kulczyńskiego, botanika, rektora lwowskiego Uniwersytetu Jana Kazimierza, walczącego z antysemickim gettem ławkowym, przez krótki czas wojny delegata Rządu RP na Wychodźstwie na Obszar Lwowski, przez siedem lat powojennych rektora wrocławskiego Uniwersytetu i Politechniki, legendy i pioniera akademickiej nauki we Wrocławiu.
W Oleśnicy w rewolucyjnej gorliwości zdekomunizowano (znaczy się – zanihilizowano) Pomnik Wdzięczności Armii Radzieckiej i Wojska Polskiego, ale także ponadstuletni cokół, na którym stał przedtem cesarz Fryderyk III Hohenzollern, związany z miastem. Jednak szczytem wszystkiego jest przypadek orła bez korony, uznanego z tej racji za symbol komunizmu, więc – do likwidacji! To już nie jest zwykłe nieporozumienie, a umysłowa aberracja i w konsekwencji groteska. Pomnik orła (ale wcale nie w postaci przeniesionej z godła) został postawiony we Wrocławiu przed budynkiem szkoły, której patronem była 2. Armia Wojska Polskiego.
Chwalebny, naznaczony przelaną krwią, wojenny szlak bojowy tego wojska, z orzełkami takimi, w jakie ubrano tych żołnierzy, w tym tych, którzy szli do swego kraju z deportacji i zsyłek, prowadził ze wschodu aż do Berlina. Skandalicznie prostacki osąd jednocześnie unieważnia daninę krwi i obraża uczucia kombatanckich rodzin. Z reguły przepychanki na terenie kraju toczą się o pamięć i prawo do honorowania lokalnych bohaterów, istotnych dla historii i tożsamości regionu i jego mieszkańców.
Na przykład na Górnym Śląsku zaprotestowano przeciwko odgórnie obowiązującej wykładni historii, gdy chodziło o osoby gen. Jerzego Ziętka, dwukrotnego wojewody, w tym pierwszy raz w 1945 r., inwigilowanego w okresie stalinowskim, zasłużonego inicjatora powołania Uniwersytetu Śląskiego i budowy wielu górnośląskich obiektów, czy Wilhelma Szewczyka, pisarza, publicysty, tłumacza i znawcy literatury niemieckiej, postaci niejednoznacznej, ale zasłużonej dla piśmiennictwa o Śląsku i Ślązakach.
W tym miejscu należy wyraziście powiedzieć, że historia i na ogół jej znaczące postacie nigdy nie są wyłącznie czarne lub białe. Jeśli przyjąć kryterium stosunku do idei polskiej niepodległości, to Karol Marks nazywał Polskę „nieśmiertelnym rycerzem Europy” i opowiadał się za jej odbudową jako zapory przed Moskwą. Większy problem byłby z postacią Róży Luksemburg, w listopadzie 1918 r. uwolnionej z więzienia przy wrocławskiej obecnej ul. Kleczkowskiej, zamordowanej w 1919 r., krytycznej wobec Lenina i bolszewików, przeciwnej wynaradawianiu, ale sceptycznej wobec idei niepodległości, jednak niewątpliwie zasłużonej w historii socjaldemokracji, kobiecej emancypacji i cenionej z racji trafnego diagnozowania zjawisk społecznych.
Czy da się racjonalnymi argumentami dyskutować z fanatyzmem i ideologicznym zaślepieniem i zacietrzewieniem? Można powątpiewać, gdy zamiast niuansowania używana jest siekiera. Dziewiętnastowieczny niemiecki filozof Fryderyk Nietzsche zauważył, że „przekonania są bardziej niebezpiecznymi wrogami prawdy, niż kłamstwa”.

Marcin Brzeziński


Spis treści

Kolizja i wypadek

W pojęciu zdarzenia drogowego mieści się kolizja drogowa oraz wypadek drogowy, mogący również przybrać formę katastrofy drogowej.
Zarówno kolizja, jak i wypadek są zdarzeniami, mającymi miejsce na drodze publicznej. Powstają na skutek nieumyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, co najmniej jednego poruszającego się pojazdu. Różnią się jedynie konsekwencjami. W przypadku kolizji, są to wyłącznie straty materialne, natomiast następstwem wypadku, są także obrażenia ciała lub śmierć osób uczestniczących w zdarzeniu.
Czynności policji przybyłej zarówno na miejsce kolizji, jak i wypadku drogowego są bardzo podobne. W pierwszej kolejności zabezpiecza ślady położenia pojazdu i dla ochrony innych przed kolejnym zdarzeniem, ustawia odpowiednie znaki lub urządzenia ostrzegawczo-zabezpieczające. Nakazuje również usunięcie z tego rejonu pojazdów oraz osób postronnych, a jeżeli to niemożliwe, wprowadza ruch wahadłowy. W razie konieczności, policja ma też prawo całkowicie wstrzymać ruch na drodze i zwrócić się do zarządcy drogi o zorganizowanie objazdu. W przypadku zdarzenia drogowego będącego wypadkiem, policja udziela osobie rannej pierwszej pomocy, wydobywa lub uwalnia ją z pojazdu, wzywa pomoc medyczną oraz inne służby specjalistyczne. Po zabraniu jej do szpitala, ustala niezwłocznie miejsce hospitalizacji. Zabezpiecza też natychmiast ślady kryminalistyczne, zebrane przez siebie i służby ratownicze. Chodzi o to, aby nie uległy one zniszczeniu lub zniekształceniu.
W dalszej kolejności policja ustala dane personalne uczestników i świadków zdarzenia, sprawdzając równocześnie dokumenty i pojazdy w systemie informatycznym. Dokonuje oceny zdarzenia, ustalając wstępnie jego przebieg i inne okoliczności, a także określa i dokumentuje graficznie zebrane ślady. Jeżeli zachodzi podejrzenie, że podczas zdarzenia kierowca pojazdu znajdował się pod wpływem alkoholu lub podobnego środka, przeprowadza się badanie na jego zawartość w organizmie. Sprawcy zdarzenia zabiera się dokument uprawniający do poruszania się w ruchu drogowym, a także udziela pouczenia lub udziela mandat karny. Informowany jest on równocześnie o dalszej procedurze postępowania prawnego. W przypadku, gdy sprawca oddalił się z miejsca zdarzenia albo odmówił przyjęcia mandatu, policjant sporządza dokumentację w formie szkicu miejsca zdarzenia i protokołu oględzin pojazdu. Po zakończeniu całej tej formalnej procedury, w miejscu zdarzenia zostaje przywrócona płynność ruchu drogowego.

Sara Stanisz-Szachnowska



Spis treści