Okładka 04/2012 Numer 4(151)/2012

Spis treści:

Cywil w policji • Blisko, coraz dalej • Z prac SKPP • Służba przyjazna obywatelom • Metryczki w urzędach • Warto rozmawiać • Pożary z głupoty • Razem bezpieczniej • Zatrzymanie • Nowa jednostka ratowniczo-gaśnicza • Odpowiedzialność rodzicielska • Nieletni pod nadzorem • Kiedy zaczyna się przemoc? • Dobry produktzłe oznakowanie • Jak przeżyć Euro? • Bez "Gwardii" w nazwie • Zamiast wody wały • Oddzielić ziarna od plew • Zmiany w systemie oświaty • Potencjalne problemy w trakcie Euro • Co by było, gdyby nie było? • Dziecko w ruchu drogowym • Zawodzioznakowanie • Karta dla ofiar • Sekundniki pomagają • Po gaśnicę do fachowca • Wypadki na AOW • Osobowe też ominą bramki • Oficerowie prasowi informują • Z Wenus i z Marsa

Z prac SKPP

W ramach cyklu "Aktywni inaczej" Stowarzyszenie Komendantów Policji Polskiej zorganizowało 9 marca br. drugie już spotkanie z inspektorem Marcinem Brzezińskim, byłym szefem dolnośląskich struktur do walki z przestępczością zorganizowaną i Centralnego Biura Śledczego, autorem publikacji w miesięczniku "Odkrywca". Spotkanie odbyło się tradycyjnie w klubie "Śnieżka" przy pl. Muzealnym we Wrocławiu Tym razem tematem spotkania była grabież dóbr kultury dokonywana w czasie II wojny światowej na terenie całej Europy przez hitlerowskich najeźdźców, a bardziej szczegółowo na terenie Wielkopolski, wcielonej do III Rzeszy jako Warthegau (Kraj Warty) - wyjaśnia inspektor Andrzej Kląskała, prezes SKPP. - Zarysowane zostały rozmiary tego rabunku i niszczenia, przerastające skalą wszystko, z czym dotąd w historii mieliśmy do czynienia. Wątek dotyczący Wielkopolski był tematem publikacji inspektora Brzezińskiego w lutowym numerze "Odkrywcy", w kontekście procesu (1946 rok) Arthura Greisera, namiestnika Rzeszy w Kraju Warty.
Autor przybliżył sylwetkę Greisera, polakożercy, winnego eksterminacji ludności polskiej, odpowiedzialnego też za niszczenie zabytków i pomników kultury polskiej, sztuki i nauki polskiej, skazanego przez Najwyższy Trybunał Narodowy na karę śmierci.
Według aktu oskarżenia Arthur Greiser, jako namiestnik Rzeszy (niem. Reichsstatthalter), a jednocześnie okręgowy kierownik Niemieckiej Partii Narodowosocjalistycznej (niem. Gauleiter) na obszar województwa poznańskiego oraz części łódzkiego i pomorskiego, w latach 1939-1945 działał na szkodę państwa polskiego i jego obywateli poprzez udział, podżeganie do dokonania, udzielanie pomocy przy dokonaniu i dokonywanie.
Wykonanie kary odbyło się w obecności 100 tys. ludzi na stoku poznańskiej cytadeli o 7 rano 21 lipca 1946 roku. Była to ostatnia publiczna egzekucja w Polsce. Była ona wówczas traktowana jako zadośćuczynienie dziejowej sprawiedliwości.
- Inspektor Brzeziński przyznał, że "wielkopolski" temat w swej publicystyce traktuje jako wypełnianie powinności z racji swego wielkopolskiego pochodzenia - podsumowuje inspektor Andrzej Kląskała.

RwR

Spis treści

Zatrzymanie

zatrzymanie

Zatrzymana przez policjanta osoba cywilna odczuwa zwykle jakiś dyskomfort psychiczny. W przypadku wyłącznie rutynowych czy prewencyjnych działań dyskomfortu tego zatrzymany może zapewne uniknąć, jeżeli będzie świadomy zarówno swoich obywatelskich zobowiązań, jak i praw, które przedstawione są między innymi w podpisywanym protokole:
"Zostałem(am) pouczony(a) o przysługującym mi na mocy art. 244 §2, 245, 246 §1 i §2, 612 §2 kpk, art. 47 §1 kpow prawie: wniesienia do sądu (...) w terminie 7 dni zażalenia, w którym mogę się domagać zbadania zasadności, legalności oraz prawidłowości zatrzymania (zażalenie na postanowienie sądu rozpoznaje ten sam sąd w składzie trzech sędziów), żądania powiadomienia o zatrzymaniu osoby najbliższej lub innej osoby, pracodawcy lub szkoły, kontaktu z adwokatem/radcą prawnym i bezpośredniej z nim rozmowy, nawiązania kontaktu z urzędem konsularnym lub przedstawicielstwem dyplomatycznym".
Pamiętać też należy, że policjant ma zawsze obowiązek podać powód zatrzymania, a osoba zatrzymana ma prawo go poznać. Policjant ma również obowiązek pouczyć zatrzymywanego o jego prawach. Powodów zatrzymania może być bardzo wiele i towarzyszą im najrozmaitsze okoliczności. Jedną z sytuacji, która w dużym stopniu utrudnia w takiej chwili pracę policji, jest brak komunikatywności ze strony osoby zatrzymanej, będącej świadkiem jakiegoś zdarzenia lub jego głównym uczestnikiem.
Bez względu na to, czy dotyczy to włamania do mieszkania, pożaru, kolizji drogowej czy zgonu, ludzie często nie potrafią przekazywać informacji w sposób zwarty i jednoznaczny. Policjant zaś zobowiązany jest gromadzić konkretne dane, nie tracąc czasu na fakty ze sprawą bezpośrednio nie powiązane.
- Owszem, wysłuchujemy opowieści ludzi, o ile pozwala nam na to czas. Jeżeli jednak go nie mamy i prosimy tylko o istotne informacje, jesteśmy odbierani przez ludzi jako niekulturalni - mówi starszy sierżant Renata Dąbrowicz z KP Wrocław Stare Miasto.
Funkcjonariusze muszą też niejednokrotnie borykać się z brakiem subordynacji osób, które w bezpośredniej procedurze zatrzymania nie biorą, co prawda, udziału, ale są biernymi obserwatorami przebiegu akcji. Osoby te często przeszkadzają w zabezpieczaniu miejsca zdarzenia, nie rozumiejąc, że praca policjantów i wydawane przez nich polecenia wynikają z ich zawodowej pragmatyki.
Nierzadko również zatrzymani odgrażają się policjantowi i odmawiają z nim współpracy, powołując się na osobiste koneksje i znajomości. Ta nadpobudliwa czy wręcz agresywna postawa wzbudza większą czujność funkcjonariuszy, zwłaszcza kiedy zatrzymani znajdują się pod wpływem alkoholu.
- Zaobserwowaliśmy ciekawą prawidłowość, że na przykład młody człowiek, zatrzymany w obecności swoich znajomych, zwykle demonstruje przed nimi nieugiętą postawę, czy lekceważący stosunek do policjanta. Wiemy jednak, że reakcją rówieśników po zakończeniu incydentu jest najczęściej odwrócenie się od kolegi - mówi aspirant Rafał Gajek z KP Wrocław Stare Miasto. - Bywa też, że zatrzymani zachowują się wobec nas prowokacyjnie - dodaje.- Są to jednak często osoby, które już wcześniej miały problemy z prawem.
Zdarza się, że niektóre osoby utrudniają procedurę zatrzymania przez policję lub podejmują ucieczkę. Do tej grupy z reguły należą ci, którzy mają świadomość popełnienia przestępstwa lub znajdują się pod wpływem alkoholu czy środków odurzających.
Jak należy zachować się w wypadku zatrzymania przez policję? Zatrzymany zobowiązany jest przede wszystkim do podania funkcjonariuszowi swoich prawdziwych danych osobowych. Powinien też zaakceptować zaistniałą sytuację, spokojnie wysłuchać wskazówek i pouczeń policjanta, a także starać się opanować negatywne emocje i rzeczowo odpowiadać na jego pytania.

Sara Stanisz-Skrzypulec

Spis treści

Sekundniki pomagają

Zamontowane na kilkudziesięciu wrocławskich skrzyżowaniach sekundniki na pewno usprawniają ruch, ale nie wszyscy kierowcy potrafią z nich korzystać. Niestety, niektórzy je lekceważą.
Informacja na temat, jak długo jeszcze będzie się palić zielone światło, jest niezwykle korzystna. Każdy z jadących może sobie wyliczyć i wczuć się, czy jeszcze się "zmieści i załapie na zieloną falę". To niezwykle istotne, bo w kluczowym momencie, gdy jesteśmy już "na granicy zmiany", dobrze wiemy, czy możemy jeszcze dodać gazu i przejechać przez skrzyżowanie.
Jednak kluczowe w tych sekundowych informacjach są liczniki czerwone, które pokazują, kiedy nastąpi start do jazdy. I w tym przypadku wielu kierowców nie wykazuje się odpowiednim refleksem. Po prostu dopiero gdy dostają zielone światło, wrzucają bieg i zwalniają sprzęgło. A przecież nieprzypadkowo pomiędzy pracą czerwonego i zielonego sygnalizatora jest 4-5 sekund przerwy, którą właśnie każdy doświadczony kierowca poświęca na przygotowanie do ruszenia. I może niekoniecznie z piskiem opon, ale jednak rusza, gdy zapala się zielone światło.
Trzeba przyznać, że jednak co jakiś czas wciąż zdarzają się tacy "gapowaci", którzy potrafią na kilka sekund powstrzymać płynność ruchu. Jednak jest ich coraz mniej i to margines kierowców. Większość radzi sobie dzięki sekundowym sygnalizatorom coraz lepiej.
Osobnym zagadnieniem są te skrzyżowania, na których dochodzi do zablokowania pasa jezdni w poprzek. Kierowca, który widzi, że zostało już kilka sekund zielonego światła, nie powinien wjeżdżać na skrzyżowanie, jeśli poprzednicy jeszcze z niego nie zjechali. Tymczasem mało kto się przejmuje taką informacją i w konsekwencji przejazd zostaje zablokowany, a pozostali z jezdni prostopadłej, choć dostają zielone światło, nie mogą przejechać.
To już jednak problem mentalności i egoizmu, myślenia w stylu "po mnie choćby potop". W takiej sytuacji, gdy brakuje dyscypliny na drodze, nawet najdokładniejsze sekundniki niczego nie zmienią.

(RoS)

Spis treści