Okładka 04/2014 Numer 4(175)/2014


R E K L A M A




Spis treści:

Od maja taniej chorują w mundurówce • Jeszcze można zapobiec! • Nielegalne i niebezpieczne! • Głównym celem jest aktywizacja mieszkańców • Co to są czynności procesowe? • Zgwałcenie ścigane z urzędu • Jakie mam prawa podczas zatrzymania? • Elitarni z CBŚ • Nowe zabezpieczenia banknotów • Zatrzymanie prewencyjne • Zniesławienie i znieważenie w Internecie • Moralny jak Polak? • Przestępczość ubezpieczeniowa • Szczepić dzieci czy nie? • Policjant i nieletni • Łucja z Lammermooru w Operze Wrocławskiej • Co robić gdy kasownik źle kasuje? • Plus minus nieskończoność • Spotkanie w Centrum Biznesowo--Konferencyjnym • Taki mamy Komisariat Kolejowy • Ul. Niezgody? • Metrobus czyli Nowy Dwór bliżej centrum • Jaki będzie dworzec PKS we Wrocławiu? • Z prac Stowarzyszenia Komendantów Policji Polskiej • Może byśmy coś zasiali, czekając na Godota? • Sześciolatki do szkoły – tak czy nie? • Zdarzyło się we Wrocławiu • Gdyby w kwietniu nie padało... • Być motocyklistą i przeżyć sezon • Utrudnienia na drodze do Strzelina • Sprawdź rower po zimie • Jak uczyć dzieci bezpieczeństwa drogowego? • Opłata zamiast mandatu • Na dolnośląskich drogach w 2013 roku • Wypadki z udziałem pieszych •

Jakie mam prawa podczas zatrzymania?

Zatrzymanie dopuszczalne jest tylko wtedy, gdy dotyczy osoby, co do której istnieje uzasadnione przypuszczenie, że popełniła ona przestępstwo, a zachodzi obawa ucieczki lub ukrycia się jej albo zatarcia śladów przestępstwa bądź niemożność ustalenia jej tożsamości. Zatrzymanie i doprowadzenie osoby podejrzanej może zarządzić jedynie prokurator. Zatrzymany musi być też natychmiast poinformowany o przysługujących mu prawach. Ma on bowiem przede wszystkim prawo do poznania podstaw tego zatrzymania i wskazania przez funkcjonariusza, jakiego czynu popełnienie się mu zarzuca. Ponadto ma prawo do kontaktu ze swoim adwokatem. Wskazany przez zatrzymanego adwokat musi zostać powiadomiony o zatrzymaniu za pośrednictwem funkcjonariuszy policji. Osobie zatrzymanej należy się też możliwość bezpośredniej rozmowy ze swoim obrońcą. Wcześniej osoba ta nie ma obowiązku udzielania jakichkolwiek informacji na temat popełnionego przez nią czynu. W razie jednak, gdy podczas przesłuchania zatrzymany przedstawi jakieś okoliczności jeszcze przed sporządzeniem protokołu z zatrzymania, mogą one zostać wykorzystane przeciwko niemu, nawet gdy później zmieni linię obrony. W każdym też wypadku odpis sporządzonego protokołu doręczony musi być również zatrzymanemu.
Oprócz prawa do kontaktu z adwokatem osobie zatrzymanej przysługuje także zażalenie do sądu właściwego terytorialnie, w którym może domagać się zbadania zasadności, legalności oraz prawidłowości swojego zatrzymania. W przypadku stwierdzenia takiej niesłuszności, sąd zarządza natychmiastowe zwolnienie zatrzymanego, któremu przysługuje równocześnie prawo dochodzenia odszkodowania i zadośćuczynienia od Skarbu Państwa. Zażalenie można również złożyć funkcjonariuszowi policji bądź prokuratorowi, którzy zobowiązani są do jego niezwłocznego przekazania sądowi wraz z aktami sprawy. Poza tym Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej nakłada obowiązek humanitarnego traktowania zatrzymanego. Niedopuszczalne jest też ponowne zatrzymanie go na podstawie tych samych faktów i dowodów.

Sara Stanisz-Skrzypulec

Spis treści

Z prac Stowarzyszenia Komendantów Policji Polskiej

Walne Zebranie SKPP
12 kwietnia 2014 roku w Karpaczu odbędzie się V Walne Zebranie Stowarzyszenia Komendantów Policji Polskiej. Będzie to zebranie o charakterze sprawozdawczo-wyborczym, a w jego programie mają się znaleźć m.in. zmiany w statucie stowarzyszenia. Zebrani podsumują dotychczasowy dorobek organizacji i można się spodziewać ożywionej dyskusji na tematy programowe. Zebranie wytyczy kierunki działania na kolejną kadencję.

O jeździectwie i koniach
Członek Stowarzyszenia Komendantów Policji Polskiej, nadkomisarz Jerzy R. Szulc, były zastępca komendanta powiatowego Policji w Zgorzelcu, wydał nakładem toruńskiego wydawnictwa Dom Organizatora książkę zatytułowaną „Jego Wysokość Nauczyciel – Koń”. Autor, pasjonat jeździectwa, zamieścił w niej opowiadania, z których część publikowana była od 2009 roku w miesięczniku „Koński Targ” lub nagrodzona w lokalnych konkursach literackich. Napisane barwnym, plastycznym językiem gawędy o miłości do tych bliskich człowiekowi czworonogów, o ich hodowli, inteligencji, przyjaźniach, narowach, zaskakuje głębią obserwacji.
W ramach stowarzyszeniowego cyklu propagującego pozazawodową aktywność policjantów planowane jest spotkanie autorskie i promocja książki.

Do refleksji – Może byśmy coś zasiali, czekając na Godota?

Zrezygnowałem z pójścia do kina, więc zostało mi w kieszeni kilkanaście złociszy. Oznacza to przychód, a od niego należy się państwu podatek. Czy jakiś idiota mógłby coś takiego wymyślić? Zalecałbym ostrożność, jeśli chodzi o pewność co do negatywnej odpowiedzi.
Jak łatwo się domyśleć, mowa będzie o absurdzie. Wedle słowników absurd to inaczej niedorzeczność, nonsens, bzdura. Łacińskie absurdus to „fałszywie brzmiący, niedorzeczny”. Absurd nie występuje w naturze, więc rzec by można – antropomorfizując – że natura swoje problemy rozwiązuje w sposób niezwykle racjonalny. Jest absurd wytworem ludzkiej myśli oraz działalności i jako taki wymaga swoistej twórczej aktywności. Jako czynnik myślowego fermentu był obecny w filozofii (szczególnie w logice), a w literaturze stał się źródłem inspiracji do teatru absurdu, awangardowego nurtu w XX-wiecznej dramaturgii. Beckett i Ionesco, Witkacy i Mrożek to tylko niektóre nazwiska twórców dramatów, których czytanie oraz oglądanie na scenie sprawia intelektualną przyjemność. Na tym jednak kończy się satysfakcja z obcowania z absurdem, bo po wyjściu z teatru wraca się do rzeczywistości, którą właśnie absurd czyni absurdalną, czyli nieznośną. Voil`a.
Lokatorzy spółdzielni mieszkający na parterze, a więc ci, którzy do swoich siedzib mają do pokonania co najwyżej kilkanaście schodków, muszą zapłacić podatek dochodowy z racji windy w budynku, i to w kwocie obejmującej pięć lat wstecz wraz z karnymi odsetkami. Nie, nie chodzi wcale o to, że korzysta się z windy, by pojechać do sąsiadki pożyczyć sól. Nieszczęśnicy byli dotąd z opłat zwolnieni, ale według urzędniczej interpretacji kwota zwolnienia jest przychodem, a od przychodu wiadomo…
Inna interpretacja fiskusa uznała, że podatek dochodowy powinni zapłacić rodzice dzieci, którzy z powodu złej sytuacji materialnej – czyli po prostu ubodzy! – oddali je do rodziny zastępczej lub rodzinnego domu dziecka, a zostali zwolnieni z opłat za pobyt tam dzieci. Rozumowanie podobne: jeśli zostali zwolnieni z opłat, to mają korzyść, co więcej trwałą, a korzyść to przychód, a od przychodu wiadomo…
Jeśli to mało, to przytoczę jeszcze coś, w co nawet trudno mi uwierzyć, że to możliwe. Fiskus zażądał podatku dochodowego od pracownika, który nie bierze udziału w firmowym spotkaniu integracyjnym, bo sama możliwość udziału i darmowego żarcia jest przychodem.
Nie będę już powtarzał pytania, które zadałem na wstępie po rezygnacji z pójścia do kina. Nie twierdzę przesadnie, iż absurd tak nas otacza, że aż osacza. Bywa jednak obecny, tolerowany, często zauważany dopiero wtedy, gdy staje się dokuczliwy i dotyka nas osobiście: najczęściej jest wspaniałą pożywką dla kabareciarzy. Producenci takich zatruwających życie chwastów i prawnych knotów z reguły bezczelnie powołują się na państwo prawa i oczywiście mają całkiem dobre samopoczucie.
Na koniec wreszcie przypadek, już nie z księstwa fiskusa, ale wprost z królestwa nonsensu. Ministerstwo Zdrowia, odpowiadając rzecznikowi praw obywatelskich w sprawie unijnej dyrektywy o transgranicznej opiece medycznej stwierdziło, że dyrektywa ta narusza konstytucję. Pozwala bowiem pacjentowi ominąć kolejki „będące jednym z istotnych gwarantów realizacji konstytucyjnej zasady równego dostępu do bezpłatnego leczenia”. Wzruszyłem się, bo dawno nie słyszałem takiego peanu na cześć siermiężnych czasów Peerelu, których metaforę na skalę całego realnego socjalizmu stworzył niegdyś Władimir Sorokin w dziele o znamiennym właśnie tytule „Kolejka”. Toż to w najczystszej postaci reductio ad absurdum.

Marcin Brzeziński

Spis treści

Być motocyklistą i przeżyć sezon

Nareszcie wiosna, słońce i sucha droga. Teraz już można wyciągnąć przygotowaną i dopieszczoną przez zimę „wrotkę” i rozpocząć sezon. Pierwsze metry: oswajamy się z maszyną, nowo zakupionym kaskiem czy kombinezonem. Jest już lepiej, przejechaliśmy kilka kilometrów, jedziemy powoli, delektujemy się wiatrem i pierwszą łezką lecącą z oka przy otwartej szybce kasku. Ta spokojna jazda dla niektórych kierowców pojazdów jednośladowych potrwa niejednokrotnie kilka dni albo do pierwszego spotkania z kumplami i wspólnego pośmigania w wiosenne popołudnie.
Te pierwsze chwile na motorku w tym sezonie były już ostatnimi dla dwóch naszych kolegów, których pożegnaliśmy! Policyjne statystyki są nieubłagalne i nie da się ich oszukać. Od początku bieżącego roku jest już siedem ofiar wśród motocyklistów, w tym dwie wspomniane już ze skutkiem śmiertelnym. Jeżeli mamy też mówić o mniejszej mocy jednośladach, jakimi są motorowery i ich kierowcy, to tam ofiar jest mniej, bo tylko 5 osób rannych. W grupie użytkowników dwóch kółek nie jest najlepiej również wśród osób korzystających z roweru. Tutaj ofiar mamy 19, w tym już dwie ze skutkiem śmiertelnym, czyli podobnie jak u użytkowników szybszych jednośladów.
Statystyki, które z roku na rok ulegają widocznej poprawie, nie obligują nas, abyśmy spoczęli na laurach i nic nie robili w celu ich polepszenia. W roku 2013 na drogach województwa dolnośląskiego zginęło 15 kierujących motocyklami, a 126 osób było rannych; 18 rowerzystów poniosło śmierć, a 266 odniosło obrażenia ciała. Z jednośladów w 2013 roku „najlepiej” wypadły motorowery: zginęło 7 osób, a 87 zostało rannych.
Na ten temat możemy się wypowiedzieć jako policjanci ruchu drogowego, a zarazem zwolennicy jednośladów, których w wolnych chwilach dosiadamy. Kierujący jednośladami nie są mile widziani na drogach przez innych użytkowników dróg. Dlaczego? Nie wiemy, może dlatego, że nie musimy stać w korkach, oszczędzamy czas i pieniądze. Tego braku życzliwości, a wręcz nienawiści, sami doświadczyliśmy, jeżdżąc po ulicach Wrocławia.
Nie zaprzeczę: motocykliści nie są święci i wśród nas można zauważyć „desperatów”! Są to przeważnie osoby na tzw. ścigaczach, które pożyczyły na chwilę „wrotkę”. Mając możliwość przez moment poszaleć, odkręcają manetkę do maksa! Najczęściej nie mają prawa jazdy, a o umiejętnościach i doświadczeniu nie wspominajmy! Ubiór: koszulka, krótkie spodenki i klapki to typowy widok w tych sytuacjach.
Jakie rady dla motocyklistów możemy przekazać? Może zacznijmy od ubioru: dziś widzi się jeszcze osoby, które jeżdżą w tym, co mają, czyli dżinsach, kurtce i jakichś rękawiczkach. Po latach boleśnie z pewnością to odczują przy zmianie pogody, a stawy przypomną o sobie. Ponadto w sytuacji wypadkowej, chociażby ślizgu, nic nie chroni kierującego ubranego w tego typu odzież! Inwestycja w porządny, profesjonalny ubiór-kombinezon, w którym jeździ się cały sezon, nawet jak słoneczko przyświeca do 35 stopni Celsjusza, z pewnością się opłaci.
Oczywiście największy wpływ na bezpieczeństwo ma tak naprawdę nasze zachowanie, czyli z jaką prędkością będziemy poruszać się, gdzie i jak będziemy wykonywać manewry wyprzedzania, zmiany kierunku jazdy i czy zachowamy bezpieczny odstęp od poprzedzających pojazdów, a także czy zachowamy szczególną ostrożność i zdrowy rozsądek. Wymienione tu zostały przy okazji cztery główne przyczyny wypadków drogowych powodowanych przez kierujących jednośladami.
Mamy nadzieję, że wspólnie przejeździmy bezpiecznie ten sezon 2014, w symbiozie z innymi uczestnikami ruchu i spotkamy się gdzieś na jednym ze zlotów oraz w komplecie na zakończeniu sezonu, wspominając wszystkie tegoroczne wypady.

Nadkomisarz Leszek Konefał
Aspirant Tomasz Słuszniak
Wydział Ruchu Drogowego KWP Wrocław

Spis treści