Okładka 05/2018 Numer 5(224)/2018


R E K L A M A




Spis treści:

Brąz legnickiej policjantki • Bez ochrony • Nieco historii (3) • Znikające ślady wojny • Profesjonalna realizacja zadań • Pamięci antyterrorysty • RODO czyli bezpieczniej • O przemocy w rodzinie • Uratowani z pożaru • Za amfę • Obóz sprawnościowo-naukowy • Ważna witamina • Przestępczość na boisku • Tym, co ratowali • Nowe mundury • Świadomy junior • Postępowanie przygotowawcze • Służba Ochrony Państwa • „Raz, dwa, trzy – zginiesz TY!" • Zdrowe serce • Razem bezpieczniej • Chora ochrona • Promocja Odry • Ograniczony ruch • Czy rozwój cywilizacyjny szkodzi naszemu zdrowiu? • Zmiany w Kodeksie pracy • Z życia IPA • Policyjny półmaraton • Seniorzy w więzieniach • Co zostawiamy w taksówkach? • Do refleksji – 18 czyli coś tu śmierdzi • Moje dylematy – Majowe przyjemności • Weekend nietrzeźwych kierowców • Wezwać pomoc • Traktorzysta z promilami • Pasy mają 60 lat • Rowerzysta na A4 • Podczas kontroli drogowej • Oficerowie prasowi informują • Zdarzyło się we Wrocławiu

O przemocy w rodzinie

W sali konferencyjnej Urzędu Miasta i Gminy w Strzelinie 10 kwietnia odbyło się spotkanie przewodniczących i przedstawicieli zespołów interdyscyplinarnych ze wszystkich gmin powiatu strzelińskiego.
Udział wzięli dzielnicowi miasta i gmin oraz specjalista ds uzależnień mgr Dorota Kuchta. Organizatorem spotkania był koordynator dzielnicowych asp. szt. Jacek Waś, który jest specjalistą Zespołu Profilaktyki Społecznej w strzelińskiej Komendzie Policji. Na spotkaniu była również przewodnicząca Zespołu Interdyscyplinarnego w Strzelinie Agnieszka Tekiela, która jest również dyrektorem Domu Dziecka w Strzelinie.
Na spotkaniu omówione zostały zasady współpracy pomiędzy zespołami jak również problemy wynikające z pracą z rodzinami, w których występuje przemoc w rodzinie. Asp. szt. Jacek Waś przedstawił informacje dotyczącą 3 programów profilaktycznych które zostały wdrożone przez policjantów Wydziału Prewencji Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu a mające ścisły związek z tematem spotkania, tj. „Świadomy junior"„Wzorowy Senior’’„Policja przeciwko przemocy w rodzinie’’.
Na spotkanie została zaproszona również p. Joanna Pomagruk, która jest przedstawicielem Kancelarii Mediacyjnej. Przedstawiła ona ofertę pomocy w zakresie mediacji w postępowaniach sądowych. Do niej podmioty i instytucje będą mogły kierować osoby wymagające pomocy mediacyjnej.
Na zakończenie spotkania asp. szt. Jacek Waś w ramach projektu edukacyjno- profilaktycznego Interreg V-A Republika Czeska – Polska 2014–2020 pn. „Drugstop – transgraniczna współpraca jednostek Policji w zakresie walki z przestępczością narkotykową”, zaprezentował rekwizyty i przedmioty, związane ze środkami odurzającymi, a także imitacje takich środków.

asp. Ireneusz Szałajko
asp. szt. Jacek Waś


Spis treści

Postępowanie przygotowawcze

Przepisy o podjęciu postępowania przygotowawczego mogą być stosowane w sprawie, w której odmówiono wszczęcia dochodzenia lub śledztwa.
Podstawą do podjęcia tego postępowania jest też najczęściej odmienna od dotychczasowej ocena dokonanych ustaleń, uznanie dotychczasowego przebiegu postępowania za niewystarczający ze względu na przedmiot i osiągnięcie celów oraz ujawnienie nowych okoliczności wymagających procesowego wyjaśnienia. Umorzone postępowanie przygotowawcze może być podjęte na mocy postanowienia prokuratora pod warunkiem, że nie będzie prowadzone przeciw osobie podejrzanej w poprzednim postępowaniu, chyba że ujawnią się nowe istotne dowody lub fakty wcześniej nieznane. Przed wydaniem postanowienia o podjęciu lub wznowieniu, prokurator może przedsięwziąć niezbędne czynności dowodowe takie, jak np. oględziny, przeszukania, przesłuchania świadków, opinie czy ekspertyzy. Muszą one być tak dokonywane, aby nie zostały przekształcone w czynności śledztwa lub dochodzenia i zakończone z chwilą potwierdzenia podstaw do podjęcia na nowo albo wznowienia postępowania. Mimo, iż czynności te mogą być podjęte wyłącznie na zlecenie prokuratora, to również policja może wnioskować do prokuratora o przeprowadzenie ich, określając równocześnie rodzaj, zakres oraz sposób ich dokonania.
Wydanie postanowienia o podjęciu postępowania przygotowawczego nie jest ograniczone żadnym terminem. Dotyczy to zarówno postępowania zakończonego prawomocnym, jak i nieprawomocnym postanowieniem o umorzeniu. Podjęcie postępowania przygotowawczego możliwe jest do terminu upływu karalności ścigania za dane przestępstwo. Decyzja o jego podjęciu powinna zapaść niezwłocznie po ujawnieniu uzasadniających ją okoliczności. Inaczej przedstawia się procedura podejmowania na nowo dochodzenia zakończonego przez policję wydaniem postanowienia o umorzeniu dochodzenia i wpisaniu sprawy do rejestru przestępstw. Dochodzenie takie dokonywane jest w jednostce organizacyjnej policji, w której postanowienie to zostało wydane. Następnie może być ono przejęte do dalszego prowadzenia przez inną jednostkę policji lub inny organ.
Analizowanie akt postępowań przygotowawczych oraz materiałów operacyjnych w sprawach umorzonych z powodu niewykrycia sprawców dotyczących najpoważniejszych przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu, a także prowadzenie takich postępowań po ich podjęciu z umorzenia należy do obowiązków specjalnie powołanych Zespołów do spraw Przestępstw Niewykrytych. Pierwszy z nich utworzony został w sierpniu 2017 roku w Wydziale Dochodzeniowo-Śledczym Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji. Obecnie podobne zespoły funkcjonują również w Komendzie Stołecznej Policji oraz w komendach wojewódzkich.

Sara Stanisz-Szachnowska


Spis treści

Do refleksji
18 czyli coś tu śmierdzi

Parę lat temu (jak ten czas leci!) cykl moich „refleksyjnych” tekstów otworzyła recenzja filmu, opartego o autobiografię, o niewinnym więźniu odsiadującym piętnaście lat w brytyjskim pierdlu. „Wytknąłem” wtedy wyspiarskiemu wymiarowi sprawiedliwości „niedoróbkę” – zacytuję sam siebie – „z punktu widzenia rzadkich, ale (…) czasem zdarzających się skręcaczy spraw w tej części Europy środkowo-wschodniej”. Wydawało mi się, że filmowa (ale i życiowa) historia jest trudna do przeskoczenia.
No i zdarzyło się. Gdybym się wtedy zarzekał, to dziś powinienem wchodzić pod stół i odszczekiwać: hau, hau. Może zresztą byłby to sposób na rozładowanie i odcedzenie emocji, gdy człowieka szlag trafia. Kiedyś młodzieniec, dzisiaj dojrzały mężczyzna, siedzi niewinnie osiemnaście lat. Nagle okazało się, że śledztwo, ekspertyzy i przewody sądowe były gówno warte, bowiem zawiedli po kolei wszyscy: policjanci, prokuratorzy, biegli i sędziowie. Przypomniano mi przy okazji, że policjanci ścigający na co dzień przestępczość zorganizowaną (też przy okazji prostuję prasowe nieścisłości: wbrew temu, co się z rozpędu pisze, Centralnego Biura Śledczego wtedy jeszcze nie było) mieli epizodyczny skrawek udziału w czynnościach okołośledczych, bo na prośbę ówczesnego komendanta wojewódzkiego kilkanaście miesięcy po zbrodni moi podwładni ochraniali któregoś dnia jakiegoś świadka.
Powiedziano na ten temat już tyle, że mógłbym sobie darować dołączanie się do chóru. Czuję się jednak w obowiązku (ktoś musi) zabrać głos w piśmie poświęconym pracy policji, ograniczając się przynajmniej do kilku podstawowych kwestii. Dopuszczam myśl, że może zdarzyć się pomyłka sądowa w procesie poszlakowym, choć akurat właśnie tam wszystkie wątpliwości muszą być rozstrzygane na korzyść oskarżonego. Jestem nawet w stanie zrozumieć, jeśli doszłoby (ale czy naprawdę doszło?) do przeoczenia (ale tylko przeoczenia) w protokóle zeznań świadka, a naprawdę gwałciciela i mordercy – akapitu o jego wiedzy co do skarpet ofiary, wiedzy, którą mógł posiadać wyłącznie sprawca.
Ale co powiedzieć o dowodach uznawanych za „twarde”, niepodważalne, gdy za chwilę te same bezsporne dowody obciążają inną osobę. Mówię o „uznawanych”, bo tak zdecydowały sądy, podczas gdy okazuje się, że opinie biegłych wcale nie były takie kategoryczne. Winę w tej chwili zwala się na niższy kilkanaście lat temu poziom technik kryminalistycznych. Tak jest z każdym ruszanym wątkiem – to, co miało być pewne rozsypuje się, a to, co byłoby pewne zostało przez policjantów, prokuratorów i sądy gruntownie olane.
Skazany miał alibi poświadczane przez dwanaście osób, z którymi tego wieczoru świątecznie imprezował, ale co z tego – w powieści kryminalnej autor poprzez alibi eliminuje swego bohatera z kręgu podejrzeń, w życiu – odbywa się to niekoniecznie. Czy ktoś zajął się sprawdzeniem prawdopodobieństwa (zerowego) wyprawy rzekomego sprawcy w te i wewte, to znaczy na linii Wrocław-Miłoszyce, do i z miejsca zbrodni? Danie wiary zeznaniom damy, która była kluczowym świadkiem, brzmi dzisiaj jak kpina z rozumu.
Cząstkę odpowiedzi na pytania „dlaczego” odnajduję u wrocławskiego popularnego dziennikarza śledczego Marcina Rybaka, zaangażowanego w ujawnianie prawdy o Miłoszycach. Pytany obecnie były prokurator, który stawiał zarzuty, a więc właściwie decydował o areszcie podejrzanego, mówi dzisiaj, że nie zdążył przeczytać akt. Ha, ha, ha, rozbrajające, kto by tam czytał jakieś głupie akta, kiedy sprawa jest jasna! Po takim dictum przygotowuję się na każdą niespodziankę i mogę jedynie przytoczyć zapożyczenie z telewizyjnej wypowiedzi: coś tu śmierdzi.
Jest jeszcze kwestia, której dotąd nie poruszyłem – presja. Presja, by znaleźć winnego – najczęściej przełożonych i na ogół mediów, które wyrażają opinię publiczną lub którym wydaje się, że ją wyrażają. Efekty presji bywają równie smrodliwe jak pozostałe nieudolności. Odporność na tę presję jest u policjanta czy prokuratora często sprawdzianem przydatności do zawodu, bo trzeba mieć doprawdy twardy grzbiet i chłodny łeb, by znieść to, co nań się wali. Tego, co się stało nie da się sprowadzić do zwykłego „przepraszam”. Tak mogę powiedzieć, gdy potrącę kogoś w tramwaju. Oby tylko wyjaśnianie sprawy nie skończyło się nieszczęsną formułą, że w świetle ówczesnej wiedzy, materiałów i dowodów wszystko było okay. To byłby nagrobek służb porządku i sprawiedliwości i zgłaszam się wtedy na ochotnika do napisania epitafium.

Marcin Brzeziński



Spis treści

Wezwać pomo

Długo oczekiwany system automatycznego wzywania pomocy stał się obowiązkowym wyposażeniem samochodów od 1 kwietnia.
Wszystkie nowe samochody sprzedawane w Unii Europejskiej muszą być wyposażone w system automatycznego wzywania pomocy w razie wypadku
Po to, by system ten efektywnie działał, konieczne było stworzenie odpowiedniej infrastruktury. W Polsce jest ona już gotowa we wszystkich województwach. Zdaniem unijnych urzędników, eCall może zmniejszyć liczbę ofiar śmiertelnych nawet o 4 proc.
Na jednolity system automatycznego wzywania pomocy (eCall) w razie wypadku, Europa czeka od wielu lat. Pierwszy projekt eCall powstał bowiem prawie 20 lat temu – w 1999 roku. Uzgodnienie standardu i obowiązku stosowania systemu zajęło sporo czasu unijnym urzędnikom oraz konstruktorom.

Krótszy czas powiadomienia
Zgodnie z nowymi zasadami eCall ma być standardowo instalowany we wszystkich nowo homologowanych samochodach osobowych oraz dostawczych o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony. To oznacza, że przycisk „SOS” znajdziemy nie tylko – jak dotychczas – w samochodach najwyższych klas, lecz także w popularnych kompaktowych i miejskich oraz pojazdach dostawczych.
Unijni urzędnicy podkreślają, że rolą systemu eCall jest skrócenie czasu powiadomienia służb ratunkowych o wypadku. Według szacunków obowiązkowe automatyczne powiadamianie może przyspieszyć czas reakcji nawet o 40 proc. w mieście i o 50 proc. na obszarach wiejskich. Policzono nawet, że dzięki eCall liczba ofiar śmiertelnych może się zmniejszyć o 4 proc., a poważnych obrażeń – o 6 proc. To może być nawet o 2,5 tys. zabitych mniej!
Standardowo system w samochodzie pozostaje w trybie uśpienia, co oznacza, że aktywuje się dopiero w chwili wypadku lub kolizji. Nie musi zatem dojść do aktywacji poduszek powietrznych, żeby eCall wysłał automatycznie powiadomienie. Układ bazuje na informacjach z różnych czujników samochodu (poduszki powietrzne, akcelerometr).
Z systemu eCall można skorzystać także wtedy, gdy sami nie uczestniczymy w wypadku. Jeśli dostrzeżemy zagrożenie, to wówczas wystarczy wcisnąć przycisk „SOS” i połączyć się z najbliższym centrum powiadamiania ratunkowego (CPR), czyli numerem 112. Automatyczne powiadomienie eCall zawiera podstawowe informacje w ramach tzw. minimalnego zbioru danych. Innymi słowy, do centrum CPR zostaną wysłane informacje o: położeniu pojazdu (lokalizacja na podstawie systemów GPS i Galileo), numerze identyfikacyjnym samochodu (VIN), czasie zdarzenia, kierunku jazdy, rodzaju stosowanego paliwa oraz liczbie podróżujących osób.
Dane z systemu eCall mogą zostać wykorzystane także na potrzeby zaawansowanych rozwiązań zarządzania ruchem. Dzięki temu w sytuacji, gdy po wypadku droga jest nieprzejezdna, służby będą mogły szybciej zareagować, żeby przekierować ruch (np. z autostrady) i uniknąć długiego zatoru.

Jesteśmy gotowi
W Polsce, podobnie jak w innych krajach, eCall będzie się łączyć z operatorami numeru alarmowego 112. Siedemnaście wojewódzkich Centrów Powiadamiania Ratunkowego wyposażono już w sprzęt (tzw. SIPR – System Informatyczny Powiadamiania Ratunkowego) przystosowany do współpracy z systemami eCall. Inwestycję zrealizowano w październiku 2017 r. Już teraz służby ratownicze mogą odbierać i przetwarzać tzw. informacje MSD, czyli podstawowe dane wysyłane automatycznie przez samochód w razie wypadku lub kolizji. Pomoc ma docierać do poszkodowanych znacznie szybciej niż dotychczas.

eCall bezpłatny
Publiczna usługa eCall będzie dostępna za darmo. Komunikacja z numerem alarmowym 112 ma być bezpłatna, tak jak obecnie w przypadku telefonów komórkowych.
System eCall jest „uśpiony”, czyli aktywuje się tylko w razie wypadku lub po naciśnięciu przycisku „SOS” przez kierowcę lub pasażera. Samochód nie jest przez system śledzony. Udostępnienie informacji o lokalizacji ma miejsce dopiero po wypadku lub gdy kierowca samodzielnie wezwie pomoc, wciskając przycisk „SOS”.
Powiadomienie o wypadku zawiera informacje niezbędne dla ratowników: lokalizację pojazdu, kierunek jazdy, dane identyfikacyjne (nr VIN, rodzaj paliwa), informacje o liczbie pasażerów. Systemu eCall nie da się wyłączyć, tak jak np. funkcji lokalizowania w OnStar. System zainstalowany w samochodzie nie jest czarną skrzynką i nie zapisuje przebiegu tras ani stylu jazdy kierowcy. eCall nie służy także jako monitoring pojazdu, więc nie jest wykorzystywany do odnajdywania skradzionego samochodu.

Już działa...
W samochodach niektóych marek, działają takie same lub podobne rozwiązania. Na polskim rynku pierwszym rozwiązaniem zbliżonym do systemu eCall był Inteligentny System Ratunkowy, dostępny w autach marki Subaru od 2007 roku. W samochodach Mercedes-Benz system eCall został uruchomiony w czerwcu 2012 r. Obecnie jest montowany we wszystkich modelach marki Mercedes-Benz. U Opla obowiązek wyposażenia samochodów w tzw. system eCall dotyczy nowych typów pojazdów. Ta marka już od 2015 roku oferuje we wszystkich samochodach osobowych system OnStar, którego liczne usługi z zakresu komfortu i bezpieczeństwa obejmują m.in. automatyczne reagowanie na zderzenie oraz połączenie alarmowe 24 godziny na dobę. Obecnie system eCall jest dostępny jako opcja w większości nowych modeli, takich jak: Kodiaq, Karoq, Octavia FL, Rapid. Od roku modelowego 2019 wszystkie nowo homologowane modele będą miały ten system w standardzie – dotyczy to Superba FL, Spacebacka NG. Trudno w tej chwili powiedzieć, czy obowiązkowy eCall będzie miał wpływ na cenę samochodu.

Nie tylko w nowych
Uniwersalny system eCall można zainstalować także w samochodach sprzed kilku czy nawet kilkunastu lat. Wystarczy, że będą wyposażone w gniazdo zapalniczki, do którego można przymocować uniwersalny moduł, wyglądający jak zwykła ładowarka samochodowa. Ten moduł to tzw. retrofit eCall. Rozwiązanie opracował Bosch. W niewielkim urządzeniu, które może pełnić również funkcję ładowarki USB, zamontowano moduł Bluetooth oraz zestaw czujników wraz z mikrokontrolerem. Sprzęt analizuje takie parametry jazdy, jak hamowanie, przyspieszenie oraz pokonywanie zakrętów. Po zebraniu wszystkich danych powstaje analiza stylu jazdy kierowcy.
W przypadku zarejestrowania niepokojących wartości moduł aktywuje aplikację w telefonie i łączy się z numerem 112. Żeby połączenie można było zrealizować, telefon musi być cały czas połączony z modułem. Urządzenie do gniazda zapalniczki nie zawiera bowiem żadnego modemu ani zintegrowanej karty SIM. To oznacza, że gdy zapomnimy połączyć smartfon z urządzeniem Boscha, to wówczas automatyczne wezwanie pomocy nie będzie niestety możliwe. Moduł Boscha można kupić w internecie za kilkadziesiąt złotych. Są jeszcze droższe rozwiązania, które montuje się jako tzw. czarne skrzynki. Za nie trzeba zapłacić nawet ok. 1000 zł. Automatyczne powiadamianie służb ratunkowych to rozwiązanie, które może ratować życie. Dobra wiadomość jest taka, że ten system da się zamontować też w starszych autach.

oprac. Tomasz Kapłon



Spis treści