Okładka 06/2019 Numer 6(237)/2019

Spis treści:

EKUZ czy polisa turystyczna? • Współpraca ze szkołą • Początki służby • Być matką • Policjant z dwoma medalami • Co robić na emeryturze? • Z życia IPA • Nielekko w biurze • Wakacje przed sezonem • Dbać o instalację elektryczną • Krótka opowieść o raku • Zdarzyło się we Wrocławiu • Bezpieczeństwo na stadionie • Policyjny negocjator • Profil Zaufany • Cyberprzemoc • Za posiadanie narkotyków • Szybka reakcja • Trudny czas • Rozmawiać o problemach • Jak zabezpieczyć smartfona? • Taksówkarzem być • Do refleksji - Martwe pola • Moje dylematy - Życia duża garść • Burza w trakcie jazdy • Klimatyzacja w aucie • Hubska otwarta • Jadąc rowerem... • Komunikacyjny kontredans • „Rymowanka-zachęcanka” • Motocyklista okiem policjanta • Sezon na motocykle • Kolejny finał • Oficerowie prasowi informują

Początki służby

Proces adaptacji zawodowej rozpoczyna się z dniem przyjęcia policjanta do służby w policji, trwa trzy lata i kończy się z upływem okresu służby przygotowawczej.
Celem adaptacji jest planowe i zorganizowane przygotowanie nowo przyjętych policjantów do pełnienia służby. Uwzględniane są też zadania, realizowane przez oddziały albo samodzielne pododdziały prewencji policji. W szczególności chodzi więc o ugruntowanie oraz pogłębienie ich wiedzy i umiejętności zawodowych oraz doskonalenie samodzielnych i zespołowych sposobów wykonywania obowiązków służbowych.
Adaptacja zawodowa policjantów przebiega w formie podstawowego szkolenia zawodowego, również czasowego pełnienia służby w oddziale lub samodzielnym pododdziale prewencji. Przebiega też w formie wykonywania obowiązków służbowych w określonej jednostce organizacyjnej przy wsparciu opiekuna służbowego. Jest on odpowiedzialny za przygotowanie i wprowadzenie przydzielonego mu policjanta, w środowisko zawodowe oraz zapoznanie go z zakresem czynności służbowych.
Opiekunem może być przełożony oraz nauczyciel policyjny, kierownik komórki organizacyjnej, w której nowo przyjęty policjant pełni służbę lub policjant wyznaczony przez dowódcę oddziału prewencji policji. Wśród wielu zadań, które są powierzone opiekunowi służbowemu, znajdują się w głównej mierze takie, jak monitorowanie, udzielanie pomocy i wskazówek w procesie zdobywania przez nowo przyjętego policjanta wiedzy i umiejętności zawodowych. To także przystosowanie go do formalnej i nieformalnej organizacji jednostki policji oraz zależności hierarchicznej, a także zapoznanie go z zakresem działania komórki organizacyjnej, w której pełni służbę oraz z zadaniami, uprawnieniami i obowiązkami na zajmowanym stanowisku służbowym.
Opiekun powinien ponadto wdrażać przydzielonego mu policjanta do samodzielnego realizowania zadań oraz kształtować jego postawę, system wartości i etos służby, zgodnie z Zasadami Etyki Zawodowej Policjanta.

Sara Stanisz-Szachnowska


Spis treści

Do refleksji
Martwe pola

Co jakiś czas w codziennych dywanowych nalotach informacyjnych, zdarza się obserwatorowi natknąć na jakąś opinię, zaskakującą na pierwszy rzut oka, ale i później. Każdy może ją ocenić: prawdziwa, błędna, oczywista, dyskusyjna, trafna, uproszczona. Fakt zaskoczenia można sobie wyobrazić, jako jakby martwe pole w pojeździe u kierowcy – coś, nawet w lusterku jest poza polem naszego widzenia, ale jednak kryje się za plecami.
Żeby nie być posądzonym o wyrywanie z kontekstu, nie będę powoływał się imiennie na autorów takich wypowiedzi, gdyż chodzi mi właśnie o wyabstrahowanie z kontekstu i jedynie o zatrzymanie się, choć przez chwilę, nad ich wymową – reguła to czy wyjątek? Oto przykłady. Osoba praktykująca w dziedzinie prawa i literatury pytana o miejsce prawdy w sprawie karnej odpowiada: ”…chodzi tylko i wyłącznie o to, co można komuś udowodnić. Liczą się dowody, a nie prawda”. Klasyczna, jeszcze arystotelesowska, definicja prawdy mówi, że to wiedza zgodna ze stanem faktycznym. Takie właśnie pojęcie prawdy – jako prawda obiektywna lub materialna – zakorzeniło się w języku prawniczym i występuje w kodeksach jako cel i podstawa rozstrzygnięć.
Jej przeciwstawieniem jest prawda formalna lub proceduralna, która opierać się może o konstrukcje prawne – domniemania, fikcje, jakieś sztuczki prawne, a właściwie prawnicze. Powie ktoś: co to za prawda? Przecież prawda to prawda, po co prawdzie przymiotnik? Zrozumiały dla ludzi wierzących w przypadku teologicznej prawdy fundamentalnej, utożsamianej z wiarą, ale nie więcej. Mówienie o prawdzie obiektywnej oznaczałoby, że istnieje także prawda subiektywna. Wielki japoński mistrz kina Akira Kurosawa nakręcił w połowie zeszłego wieku, obsypanego laurami, „Rashomona”, film o względności prawdy. Względność ta to właśnie subiektywne i odmienne relacje o przebiegu i motywach uczestników filmowej tragedii.
Można więc filozoficznie skonkludować, że wszystko – nawet prawda – jest względne, ale zekranizowane przedzieranie się przez prawdy subiektywne, przypomina proces dochodzenia do prawdy obiektywnej w sprawie sądowej. Zakładam, że w cytowanej odpowiedzi chodzi o prawdę materialną. Czy i jak jest wtedy możliwe drastyczne rozejście się dowodów i prawdy oraz fetyszyzowanie dowodów w opozycji do prawdy? Nie idealizuję świata prawa, bo w procesie karnym rządzi właśnie prawda formalna. Trzeba jednak pytać o wartość dowodów, a może nawet o pozostałe – powiedzmy oględnie – impoderabilia, które – zdarza się to nawet w królestwie prawa – p.o. czyli pełnią obowiązki dowodów. Inny przykład. Osoba prowadząca telewizyjny program interwencyjny dzieli się, tym razem z czytelnikami, poglądem na temat kodeksu karnego: „Często potem słyszę w programie: „Wyrok jest zgodny z prawem, ale sędzia przyznaje, że jest on niesprawiedliwy”. Pewne wątpliwości co do klarowności wywodu budzi zdanie nieco poprzedzające przytoczone: „Niesprawiedliwe wyroki to nie tylko kwestia przepisów”, ale skoncentrujmy się na tym poprzednim.
Mógłbym w tym miejscu rozwijać myśl, że prawo nowożytnych demokracji opiera się na solidnym fundamencie prawa rzymskiego. Spytam raczej: czy prawo może być niesprawiedliwe? Oczywiście może, może być równocześnie i bezdennie głupie, bo jak czytam o rumuńskim prawie niby-antykorupcyjnym , to omal nie spadam z krzesła ze śmiechu. Pytanie, kogo cytuje telewizyjny dziennikarz? Jeśli byłby to sędzia mówiący o swej orzekanej sprawie, to jest to klęska nie prawa, a sędziego, bo nie korzysta wyczerpująco z wszystkich wielorakich możliwości w ramach kodeksów, które ma na stole. Każdy inny ewentualny komentator powinien dodatkowo rozróżnić prawo sformalizowane w formach ustawowych od orzekania, któremu to właśnie prawo stworzyło ramy proceduralne oraz możliwość swobodnej oceny materiału procesowego. Do tego zresztą – choć z pewną nieśmiałością – nawiązuje cytowane zdanie wcześniejsze.
Owszem, są niedoskonałości wymagające regulacji i uzupełnień, są wyroki nadmiernie łagodne i nadmiernie surowe, są też niesprawiedliwe, niezgodne z prawem. Jednak wątpliwe jest stawianie znaku równości czyli zgodności pomiędzy prawem a niesprawiedliwym wyrokiem. Do kodyfikatorów prawa karnego kierowane są pretensje o to i owo, często o nienadążanie za przemianami świata i zmianami w strukturze przestępczości, ale jednak baboli, uzasadniających przytaczaną tezę, ciężko się w przepisach doszukać.

Marcin Brzeziński


Spis treści

Motocyklista okiem policjanta

W 2018 roku na drogach woj. dolnośląskiego zginęło 23 kierujących motocyklami, a 186 osób odniosło różne obrażenia.
Od początku bieżącego roku do napisania tego tekstu, zarejestrowano w policyjnych statystykach 3 ofiary śmiertelne i 16 rannych wśród motocyklistów. Można powiedzieć, że dane te stawiają nas w końcówce europejskich statystyk bezpieczeństwa. Trzeba jednak zaznaczyć, że z roku na rok ulegają one widocznej poprawie.

Zapłacić za błędy
Na powyższe, niechlubne dane złożyły się przede wszystkim nasze błędy, które niezmiennie od lat popełniamy nie stosując się do przepisów ruchu drogowego. To także słaby system szkolenia kierowców pojazdów jednośladowych jak i kierowców samochodów, a dokładnie mówiąc, myślę tu o braku w szkoleniu elementów techniki jazdy przedmiotowymi pojazdami.
Do tego wszystkiego możemy „dorzucić” ciągły wzrost rejestracji sprzedaży pojazdów, a także sprzyjający jeździe motocyklem długi, a niekiedy całoroczny wręcz sezon. W przypadku motocyklistów zwracamy na to uwagę, ponieważ piękna pogoda i jazda na motocyklu to dla nas wymarzona kombinacja. Nie jest żadną tajemnicą, że gdy robi się ciepło, słonecznie i sucho, wtedy przyciskamy gaz mocniej. Jedyne dni, kiedy nikt nie ginie na polskich drogach to ataki zimy, gdy wszyscy jeżdżą bardzo ostrożnie i powoli.
Podkreślić warto, że na naszych drogach zabija nie tylko słabe wyszkolenie kierowców, którzy po zdobyciu pierwszych uprawnień bez praktyki „zasiadają za sterami” ciężkich maszyn, często znajdujących się w opłakanym stanie technicznym. Szczególnie niebezpieczna dla niektórych z nas jest bezmyślność i zwykła głupota. Mimo wszystko mając na uwadze raczej okazjonalny charakter używania jednośladów, a także wielu akcji społecznych nasz udział w statystykach policyjnych jest ciągle ogromem ludzkiej tragedii.

Czyja wina?
Teoretycznie ponad połowa zdarzeń z udziałem motocyklistów nie zachodzi z winy motocyklistów. Mówią tak statystyki. Praktyka wskazuje jednak, że w bardzo wielu wypadkach, gdy już do niego dochodzi to z winy kierowcy samochodu, lub czynników zewnętrznych, motocyklista także nie pozostaje bez winy. Przykładem jest „wymuszenie” pierwszeństwa przejazdu. To oczywiste, że gdyby przed jadący motocykl nie wjechał kierowca samochodu, nie doszłoby do nieszczęścia. W ilu jednak takich przypadkach prędkość motocykla była zbyt wysoka, nie mówiąc już o tym, że wyższa od dopuszczalnej na danym odcinku drogi? Cytując tu moich kolegów, na co dzień pracujących w ogniwach wypadkowych można stwierdzić, że w przypadku większości wypadków z udziałem motocykli, ich kierowcy są winni lub współwinni zdarzeniu.

Jednodniowi desperaci?
Kierujący jednośladami nie są mile widziani na drogach przez innych użytkowników dróg. Dlaczego? Nie wiemy, może, dlatego że nie muszą stać w korkach, na pozór oszczędzając czas i pieniądze? Ten brak życzliwości, a wręcz nienawiść sami doświadczyliśmy, podczas jazdy po ulicach Wrocławia. Nie zaprzeczę, motocykliści nie są święci i wśród nich można zauważyć „desperatów”! Są to przeważnie osoby na tzw. ścigaczach, które pożyczyły na chwilę „wrotkę”. Mając przez moment możliwość poszaleć odkręcają manetkę na maxa! Najczęściej nie mają prawa jazdy, a o umiejętnościach i doświadczeniu już nie wspominając. Ubiór typu koszulka, krótkie spodenki i klapki to widok, który nie dziwi w tych sytuacjach.
Podczas przygotowania tego artykułu, jako policjanta ruchu drogowego, a zarazem zwolennika jednośladów, przeraziło mnie, że bardzo wiele ofiar ma zaledwie ukończone 18-20 lat a także, z jaką łatwością motocykliści poruszający się po drodze w Polsce rozstają się z życiem i zdrowiem.
Nadmienić w tym miejscu również warto, iż w policyjnych notatkach ze zdarzeń, często występują informacje rodzaju: „nieposiadający uprawnień do kierowania pojazdem”, „pod wpływem alkoholu”, itp., itd.

Nasz bezpieczeństwo – nasze zachowanie
Na koniec kilka rad, które chciałbym przekazać miłośnikom motocykli. Może zaczynając od ubioru, dziś widzi się jeszcze osoby, które jeżdżą w tym, co mają. Czyli dżinsy, kurtka i jakieś rękawiczki. Po latach boleśnie z pewnością to odczują przy zmianie pogody, a stawy przypomną o sobie. Ponadto w sytuacji wypadkowej, chociażby ślizgu nic nie chroni kierującego ubranego w tego typu odzież! Inwestycja w porządny, profesjonalny ubiór-kombinezon, w którym jeździ się cały sezon, nawet w upalne dni z pewnością się opłaci.
Oczywiście największy wpływ na nasze bezpieczeństwo ma tak naprawdę nasze zachowanie. Czyli, z jaką prędkością będziemy poruszać się i gdzie, jak będziemy wykonywać manewry, wyprzedzania, zmiany kierunku jazdy i czy zachowamy bezpieczny odstęp od poprzedzających pojazdów. Także to, czy zachowamy szczególną ostrożność przy tym wszystkim i zdrowy rozsądek.
Wymienione tu zostały przy okazji cztery główne przyczyny wypadków drogowych spowodowanych przez kierujących jednośladami. Jeżeli doszło już do nieszczęścia, to o tym jak powinniśmy postąpić na miejscu zdarzenia mówi nam art. 44 Ustawy prawo o ruchu drogowym, który zobowiązuje nas do niezwłocznego usunięcia uszkodzonego pojazdu z jezdni. W przeciwnym razie patrol interweniujący może nam wystawić mandat. Najistotniejsze jednak jest to, że pozostawienie takiego jednośladu na drodze może stanowić realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego i doprowadzić do kolejnych zdarzeń w tym miejscu.
Reasumując pamiętajmy, że największy wpływ na nasze bezpieczeństwo ma tak naprawdę nasze zachowanie. Nie zapominajmy, iż nie jesteśmy sami na drodze, miejmy do innych kierujących dużo szacunku oraz pamiętajmy, że to my decydujemy o wielu czynnikach w trakcie jazdy. Mam nadzieję, że wspólnie razem przejeździmy bezpiecznie kolejny sezon. W symbiozie z innymi uczestnikami ruchu, spotkamy się gdzieś na jednym ze zlotów oraz w komplecie na zakończeniu sezonu, wspominając wszystkie tegoroczne wypady.

asp. szt. Tomasz Słuszniak
Wydział Ruchu Drogowego KWP we Wrocławiu


Spis treści