Okładka 07/2012 Numer 7(154)/2012

Spis treści:

Wakacje wiejskich dzieci • Osobny paszport dla dziecka • Co robisz dla zdrowia? • Oficerowie łącznikowi policji • Karta czy cash • Od 1 stycznia nowe przepisy emerytalne • Centrum Dowodzenia Podoperacją "Wrocław" • Dopalacze dalej straszą • Wariograf jak cyganka - prawdę ci powie • Uwaga - bankomat! • Polak a przemoc • Hipochondryk czy mądry po szkodzie? • Kary za samowolną wycinkę drzew • Rozejrzyj się po mieszkaniu • Przestępstwa z nienawiści • Wyskoczył z pociągu • Dworzec Główny otwarty! • Co nam zostanie po Euro? • "Deptak" z autami w tle • Wakacje w mieście • Wyprawa w Karkonosze • Niewidzialne oczy policjanta • Gdzie Polacy spędzą wakacje? • Leczenie więźniów • Kresowe dziedzictwo • Jaki jest polski kibic? • Polacy w sprawie aborcji • Nareszcie wakacje! • "Terroryści" na chodnikach • Czy wezwać policję? • Mandat za brak uprawnień • Nie tylko nawigacja • Sprawca uciekł, co robić? • Kolejka do alkomatu • Oficerowie prasowi informują

Dopalacze dalej straszą

Tak zwane dopalacze zawierają substancje psychoaktywne, których nie można znaleźć w wykazie środków odurzających i substancji psychotropowych, wymienionych w ustawie z dnia 29 lipca 2005 roku o przeciwdziałaniu narkomanii, uchwalonej przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej. Z powodu ciągłej ewolucji ich składu chemicznego ustawa ta ulega częstej nowelizacji, aby sprawnie zwalczać między innymi ich produkcję, handel i posiadanie. Ostatnia taka nowelizacja miała miejsce na początku bieżącego roku.
Pomimo tegorocznych akcji policji i sanepidu, organizowanych w celu zwalczania dostępnych w sprzedaży dopalaczy, handlu nimi nie zaprzestano w Internecie. Dlatego obecnie bez najmniejszego problemu można je nabyć dzięki wirtualnym narzędziom. Dla polskich obywateli sprzedaż ich odbywa się za pośrednictwem zagranicznych serwerów. Policja oczywiście zwalcza handel tego typu środkami odurzającymi, które pojawiają się w sieci jako "towar kolekcjonerski". Osoby kupujące te specyfiki przez Internet nie mogą czuć się bezkarne, gdyż oczywiste jest, że również w Internecie nikt nie pozostaje anonimowy. Dzięki danym pozostawionym w sieci policja skutecznie trafia do nabywców dopalaczy. Funkcjonariusze współpracują też ze Strażą Graniczną, by produkty zawierające w swoim składzie substancje zabronione nie trafiały na teren kraju.
Należy nadmienić, że w Polsce nie ma przepisów dotyczących zwalczania dopalaczy w sieci. Handel nimi jest co prawda nielegalny, ale nie ich posiadanie. W tej sytuacji policja może jedynie informować o wykrytym procederze Państwową Inspekcję Sanitarną, która następnie podejmuje procedurę ścigania posiadaczy dopalaczy, wyciągając odpowiednie sankcje na podstawie swoich przepisów.

Sara Stanisz-Skrzypulec

Spis treści

Co nam zostanie po Euro?

Euro 2012 we Wrocławiu przeszło do historii późnym wieczorem w sobotę 16 czerwca. Co z niego pozostanie i czym będziemy żyć w przyszłości.
Wrocław wypiękniał! Odnowione elewacje, jak choćby ta arkad przy ul. Świdnickiej, nowy, zaaranżowany zgodnie z zasadami estetyki nakazującej urozmaicać przestrzeń miejską nibydeptak pomiędzy Rynkiem a budynkiem wrocławskiego Uniwersytetu, zrewitalizowany i prezentujący się ładnie budynek Dworca Głównego PKP to najważniejsze zmiany w wyglądzie miasta. Poprawią one standard życia, ale zarazem będą wyzwaniem dla "grafficiarzy". Tzw. artyści miejscy i pospolici wandale nie powinni budzić obojętności, gdy będą pozostawiać ślady swej obecności na odnowionych elewacjach. Jest nadzieja w kamerach monitoringu miejskiego, że nie będzie to uchodzić im bezkarnie. Z pewnością to odstraszy, ale należy także potraktować problem niszczenia elewacji malunkami i podpisami jak wyzwanie edukacyjne. Naniesienie graffiti na ściany odnowionego Dworca Głównego to - według mnie - przedkładanie własnej próżności czy głupoty nad potrzeby wspólnoty żyjącej w mieście, a nie podstawa do dumy we własnym środowisku!
Z pewnością pozostanie nam infrastruktura miejska. Do AOW czy obwodnicy śródmiejskiej już się przyzwyczailiśmy, nowe torowiska na Kozanowie także nam się opatrzyły. Niezależnie od zapewnień zarządzających wrocławską infrastrukturą, że trasa tramwajowa była planowana niezależnie od Euro 2012, dla Wrocławian będzie to pamiątka po mistrzostwach. Wyzwaniem będzie Stadion Miejski - koszty jego utrzymania są niebagatelne. Nawet cyklicznie organizowane tam imprezy muszą spełnić warunki opłacalności. Dla PGE Areny - stadionu w barwach bursztynu w Gdańsku - obliczono, że mecz piłkarski tam organizowany "zapracuje na siebie, gdy na trybunach zasiądzie co najmniej 14 tys. widzów. Zatem w budżecie naszego miasta pojawi się nowa pozycja - utrzymanie Stadionu Miejskiego jako bolesne wspomnienie po Euro 2012.
Czy zyskaliśmy także moralnie? Integracja Polaków w trakcie pielgrzymki papieskiej była ważną przesłanką Sierpnia 80. Czy integracja wokół barw narodowych, drużyny piłkarskiej i meczu przetrwa w postaci nowych więzi społecznych? Z pewnością dla goszczących w stolicy Dolnego Śląska piłkarzy reprezentacji Republiki Czeskiej żywiołowa gościnność była zaskoczeniem. Dawali jej wyraz już po pierwszym treningu rozegranym 10 czerwca na stadionie przy ul. Oporowskiej. Nawet mecz 16 czerwca nie zmienił wzajemnej życzliwości. Wrocławianie zdali egzamin z kibicowania i zabawy. Pokazuje to potrzebę wspólnej zabawy i integracji wokół jednoznacznie rozumianych celów. Czesi zadomowili się w Teatrze Lalek, organizując tam "Cesky dum", enklawę goszczącej w mieście społeczności, gdzie nie tylko umieszczono telewizyjne "studio Vratislav", ale i dano szansę spotkania się ze sobą na gościnnej ziemi śląskiej.
Czy klimat wrocławskiego kibicowania przeniesie się na codzienność rozgrywek ligowych w kraju? Obawiam się, że nie. Dlaczego?

a.

Spis treści

Niewidzialne oczy policjanta

Śląski garnizon policji, a dokładnie Wydział Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, póki co jako jedyny w kraju posiada specjalny zestaw fotograficzny, aparat fotograficzny z teleobiektywem sprzężony z laptopem. Mówiąc kolokwialnie, taki zestaw to niewidzialne oczy policjanta, które pozwalają na obserwację ruchu drogowego w terenie zabudowanym i poza nim z dużej odległości, a także fotografowanie zdarzeń lub ich filmowanie w bardzo wysokiej rozdzielczości. Mogą pracować z ręki lub na statywie. Jakość obrazu nie cierpi nawet wówczas, gdy zdjęcie zostanie wykonane z samochodu przez szybę W dobrych warunkach pogodowych fotografia wykonana nawet z odległości 800 m rejestruje detale, jak na dłoni, zaś do 300 metrów warunki zewnętrzne nie mają żadnego znaczenia: można odczytać godzinę na zegarku kierowcy.
- Nie mówię już o nie zapiętych przez kierowcę pasach bezpieczeństwa czy też prowadzeniu rozmów przez telefon komórkowy podczas jazdy, a nade wszystko o przejeżdżaniu przez skrzyżowanie na czerwonym świetle. Teraz łatwo dostrzeżemy też przewożenie dziecka bez fotelika czy ewentualny brak tablicy rejestracyjnej - mówi podinspektor Włodzimierz Mogiła z WRD KWP w Katowicach, który mimo gorączki zadań związanych z Euro 2012 znalazł chwilę czasu na rozmowę.
- Trzeba dodać, że teraz, gdy dysponujemy takim sprzętem, a posiadamy trzy takie zestawy, również tzw. kibole z czasem stracą poczucie bezkarności - dodaje podinspektor Mogiła. - Możemy ich wyławiać, gdy szykują się do natarcia, jeszcze zanim zaczną zakrywać twarze, i towarzyszyć im teleobiektywem, rejestrując ich zachowanie, zdobywając tym samym materiał dowodowy. Rychło się przekonają, że każdy ich wybryk spotka się z nieuchronną karą.
Obserwując skrzyżowania, odnosi się wrażenie, że gdy nie ma w pobliżu radiowozu lub patrolu policyjnego, bardzo wielu kierowców daje upust nie tyle fantazji, co swoistemu egoizmowi i zwykłemu cwaniactwu i bezmyślności. Wjeżdżają na czerwonych światłach, a przyłapani próbują wmawiać, że byli przekonani, iż zdążą przejechać na zielonych. Teleobiektywu jednak nie oszukają.
- Co ciekawe, wielu przyłapanych na łamaniu przepisów Kodeksu drogowego, co zostało zarejestrowano na zdjęciu lub filmie, przy ich okazaniu nawet nie chcą tego oglądać. O czym to świadczy? Że łamali przepisy z całą premedytacją i pewnie są źli na siebie, że dali się przyłapać. Jest nadzieja, że po zapoznaniu się z naszymi nowymi możliwościami, będą zachowywać się za kierownicą bardziej powściągliwie - dodaje podinspektor Włodzimierz Mogiła.
Chociaż banałem jest twierdzenie, iż bezpieczeństwo na drogach nie ma ceny, należy je wciąż przypominać. Życie i zdrowie ludzkie wszak jest nie do oszacowania. Dlatego też wydatek ponad 50 tys. zł za trzy specjalistyczne zestawy fotograficzne, jaki ponieśli po społu marszałek województwa śląskiego, wojewoda śląski, komendant wojewódzki policji w Katowicach, dyrektorzy Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego w Katowicach, Bielsku-Białej i Częstochowie, a także samorządy, wydaje się naprawdę niewielki.

Adam L. Sozański

Spis treści