Okładka 7/2015 Numer 7(190)/2015


R E K L A M A




Spis treści:

Policyjny Festyn z okazji Dnia Dziecka • Turniej Piłki Nożnej Policjantów w Jaworze • Zmiany w podatku VAT • Operacja „Uran” (1) • Odszedł wspaniały człowiek • Przeszukanie bagażnika auta • O przesłuchaniach nieletnich • Dostęp stron do akt sprawy • Drony (już) w supermarkecie • Kiedy dzwonić, kiedy nie dzwonić? • Postępowanie z nieprzytomnym • Sezon ogórkowy • Z sali Gwardii na olimpiadę • Obywatelu, teren kolejowy! • Wybudują nowy szpital • Tramwaj zamiast referendum? • Z prac Stowarzyszenia Komendantów Policji Polskiej • Do refleksji – Opowieść o oprawcy • Zdarzyło się we Wrocławiu • Moje dylematy – Zielono mi, smutno mi... • Zdjęcia z fotoradaru vs wyrok TK • Kierowanie bez uprawnień • Grzechy motocyklistów, grzechy samochodziarzy • Pytanie i odpowiedź • Bezpieczne parkowanie • Oficerowie prasowi informują

Kiedy dzwonić, kiedy nie dzwonić?

Jednolitym, ogólnoeuropejskim numerem alarmowym, zarówno dla telefonów komórkowych, jak i stacjonarnych jest numer 112. Powołany on został do życia Uchwałą Rady Europy z dnia 29 lipca 1991 roku. Obowiązek wdrożenia w Polsce rozwiązań umożliwiających korzystanie z tego numeru wynika z postanowień art. 26 Dyrektywy 2002/22/WE Parlamentu Europejskiego z dnia 7 marca 2002 roku w sprawie usługi powszechnej i związanych z sieciami i usługami łączności elektronicznej praw użytkowników. Obowiązek ten nakłada również Ustawa z dnia 22 listopada 2013 roku o systemie powiadamiania ratunkowego.
Numer 112 służy wyłącznie do powiadamiania w nagłych sytuacjach zagrożenia zdrowia, życia lub mienia, takich jak np. pożary, wypadki drogowe, kradzieże, włamania, użycie przemocy, nagłe omdlenia utrata świadomości, poważne uszkodzenie ciała i silne krwawienie, porażenie prądem czy rozpoznanie osoby poszukiwanej przez policję.
W Polsce wszystkie zgłoszenia kierowane na ten numer przyjmowane są przez operatorów centrów powiadamiania ratunkowego. Ze względu na przyzwyczajenie, komfort obywateli i specyfikę niektórych wezwań alarmowych, zachowane zostały również numery 997, 998 i 999. Połączenia kierowane na wszystkie numery alarmowe są bezpłatne.
Osoby telefonujące na numer 112 przekierowywane są przez operatora tego numeru alarmowego, w zależności od sytuacji do różnych służb: policji, Państwowej Straży Pożarnej i Dysponentów Zespołów Ratownictwa Medycznego. W sytuacjach natomiast dotyczących spraw porządku publicznego, czy infrastruktury krytycznej, operator przekierowuje połączenie np. do Straży Miejskiej lub Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego.
Numer 112 wybierać powinny osoby znajdujące się bezpośrednio w miejscu zagrożenia lub będące świadkiem danego zdarzenia. Osoba zgłaszająca powinna cierpliwie czekać na zgłoszenie się operatora, po czym przedstawić się z imienia i nazwiska. Następnie krótko opisać zdarzenie lub sytuację, wskazać miejsce przebywania i udzielić dodatkowych informacji na zadawane przez operatora pytania oraz wykonywać przekazywane przez niego polecenia.
Na numer 112 natomiast nie należy telefonować, kiedy zaistniała sytuacja nie jest niebezpieczna i nie stwarza zagrożenia dla zdrowia, życia lub mienia. Nie może to być np. chęć przekonania się, czy numer 112 naprawdę działa, poinformowanie operatora, że pomoc nie jest potrzebna, zgłoszenie dla zabawy fikcyjnego zdarzenia. Nie należy również telefonować, aby poinformować o ograniczeniach i utrudnieniach w ruchu drogowym, aby uzyskać różnego rodzaju informacje.
Dla popularyzacji zasad korzystania z numeru 112 w sposób odpowiedzialny, ustanowiony został Europejski Dzień Numeru Alarmowego 112, obchodzony co roku 11 lutego.

Sara Stanisz-Skrzypulec



Spis treści

Z prac Stowarzyszenia Komendantów Policji Polskiej

• 11 czerwca br. w Domu Klubowym KWP we Wrocławiu, odbyło się kolejne spotkanie autorskie z działaczką społeczną i byłą senator RP, Panią Marią Berny. Poświęcone było prezentacji jej trzeciej już książki – „Wołynianka”, wydanej przez wrocławską Oficynę Wydawniczą ATUT. Wstęp do tej książki, napisał prof. Longin Pastusiak. Jest ona wspomnieniami z krainy dzieciństwa na Wołyniu.
W dalszej części, w ramach stałego cyklu „Aktywni Inaczej”, odbyło się spotkanie ze stowarzyszeniowym podróżnikiem Markiem Biziukiem. Tym razem opowiedział on o swych kolejnych peregrynacjach po świecie – wyjazdach do Zjednoczonych Emirat.w Arabskich i do Republiki Chińskiej tzn. na Tajwan. Opowieść, ilustrowana była bogatym zestawem zdjęć (także ze szczyt.w wieżowców w Dubaju) i okraszona ciekawostkami, pokazującymi różnice kulturowe, cywilizacyjne, obyczajowe i językowe, np. o chwilach bezradności w językowym porozumiewaniu się na Tajwanie. Były też rady, jak sobie poczynać w zagranicznych podróżach. Na spotkaniu tym nie padło pytanie, które aż cisnęło się na usta: czy jest jeszcze miejsce na półkuli wschodniej, którego nie odwiedziłby nasz globtroter?
• 24 czerwca br., realizując cele statutowe, Zarząd warszawskiego Oddziału Stowarzyszenia Komendant.w Policji Polskiej, zawarł porozumienie o współpracy z Instytutem Problem.w Współczesnej Cywilizacji w Warszawie. Porozumienie w sprawie współpracy Stowarzyszenia Komendant.w Policji Polskiej z Instytutem, podpisali Prezes Warszawskiego Oddziału SKPP insp. Jana Strzeliński oraz Dyrektor Instytutu prof. zw. dr hab. Tomasz Borecki.Instytut Problem.w Współczesnej Cywilizacji im. Marka Dietricha, jest międzyuczelnianą jednostką, utworzoną przez Politechnikę Warszawską, Szkołę Główną Gospodarstwa Wiejskiego, Szkołę Główną Handlową, Uniwersytet Warszawski i Warszawski Uniwersytet Medyczny.Interdyscyplinarne badania, prowadzone przez Instytut, obejmują między innymi problematykę patologii społecznych, narkomanii i innych form uzależnień, terroryzmu, emigracji, zagrożeń dla sieci informatycznych i wiele innych obszar.w istotnych dla bezpieczeństwa i porządku publicznego.
W ramach współpracy prowadzone będą wspólne projekty o charakterze naukowo – informacyjno – popularyzacyjnym, organizowane będą ogólnodostępne konferencje, kursy i seminaria. Podejmowane będą także inne działania, pozwalające wykorzystać doświadczenie i potencjał członków Stowarzyszenia, a także umożliwić im wzbogacenie i rozszerzenie posiadanej wiedzy. Porozumienie to jest pierwszym z kilku, które Warszawski Oddział SKPP planuje podpisać i wdrożyć do realizacji w ciągu bieżącego roku.
• Zarząd Stowarzyszenia wsp.lnie z Sekcją Łowiecko-Wędkarską, planują zorganizować 25 lipca br. piknik rodzinny dla członków SKPP, w rezerwacie ptactwa w Rudzie Sułowskiej. W planach pikniku przewidziano przejazd bryczkami, zwiedzanie z przewodnikiem staw.w rybackich i rezerwatu, biesiada z potrawami rybnymi, oraz inne atrakcje.
• Z okazji Święta Policji, z inicjatywy „motocyklowych” członków i sympatyk.w Stowarzyszenia Komendantów Policji Polskiej, Zarząd Stowarzyszenia planuje zorganizowanie II Zlotu Motocyklowego Policjant.w – Bezpieczny Motocyklista oraz akcję honorowego oddawania krwi dla ofiar wypadków drogowych. Podobnie, jak w 2012 roku uczestnikami motocyklowej imprezy mogą być policjanci w służbie czynnej i w stanie spoczynku. Szczegóły motocyklowego zlotu, które są uzgadniane m.in. z komendantami miejskimi i powiatowymi garnizonu dolnośląskiego, zostaną zamieszczone na stronie internetowej SKPP. Informacja oraz tryb zgłoszeń uczestnictwa będzie dostępna dla zainteresowanych również w jednostkach. Zarząd liczy, podobnie jak w I Zlocie Motocyklowym Policjant.w, na udział grupowych reprezentacji motocyklowych z różnych jednostek Policji.
• 30 czerwca br. w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, przedstawiciele Stowarzyszenia Komendant.w Policji Polskiej (SKPP), insp. Andrzej Kląskała oraz mł. insp. Marek Biziuk, uczestniczyli w spotkaniu z wielkopolskim komendantem wojewódzkim policji insp. dr Rafałem Batkowskim. W trakcie spotkania przedstawiono Komendantowi Wojewódzkiemu informację o zakresie działalności Stowarzyszenia i bieżących przedsięwzięciach. Omówiono i uzgodniono wstępnie, założenia współpracy oraz udziału członków Stowarzyszenia z Koła SKPP Wielkopolska, w zbliżających się obchodach Święta Policji i uroczystościach wojewódzkich, oraz powiatowych na terenie garnizonu wielkopolskiego.


Do refleksji – Opowieść o oprawcy

Oprawca – zbir, który powinien siedzieć na jakimś dołku? Hola, hola, oprawca to XIV-wieczny str.ż porządku prawnego (iustitiarius), ścigający przestępców i chwytający złoczyńców, wprowadzony przez Wacława III, działający potem w czasach Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego, formalnie zlikwidowany przez Władysława Jagiełłę, ale obecny jeszcze w XV, a nawet XVI w. Natomiast nazwa zeszła z czasem na najniższego funkcjonariusza w hierarchii aparatu sprawiedliwości – pomocnika kata. Czyżbyśmy więc mogli powiedzieć, że oprawca – według pierwotnego znaczenia – to nasz protoplasta? Aby uprzedzić tanie żarty na lingwistycznej kanwie, warto zwrócić uwagę, że językowe tropy do współczesnej polszczyzny prowadzą zapewne od wspomnianego pomocnika kata. Zawsze frapował mnie brytyjski, a szerzej anglosaski, parostopniowy zaledwie – z konstablem na dole drabinki – system stopni policyjnych. A funkcjonują w tym systemie całkiem dobrze. Specyficzną cechą świata „mundurowych” (być może mało zrozumiałą dla innych) jest docenianie awansu – ta jedna gwiazdka więcej wiele ambicjonalnie znaczy, jeśli nawet nie przekłada się to na wzrost finansowy, który może być groszowy. System wielostopniowy, chociaż są w nim bariery w postaci przynależności do korpus.w i wymogów na stanowisku, stwarza tu dużo, choćby potencjalnych, możliwości. Nie, nie piszę rozprawy o stopniach policyjnych. Kartka na ekranie komputera, przed którym siedzę, nie udźwignęłaby tego tematu. Stąd więcej będzie tu luźnych uwag. Transformując MO w Policję ożeniono stare ze starszym: przywrócono w zasadniczym kształcie nazewnictwo stopni z okresu II Rzeczypospolitej oraz przypasowano to nazewnictwo do istniejącej w Peerelu struktury stopni wojskowych. Z wyjątkami dotyczącymi przodownika, o czym kiedyś w felietonie już wspominałem. Inny wyjątek po stronie nowych stopni: majora i podpułkownika zredukowano do jednego – podinspektora. Wkrótce jednak okazało się, że tak się nie da. Utrwalona tradycja odpowiedniości stopni wojskowych i policyjnych – generalnie w służbach mundurowych potwierdzana przepisami o równorzędności – narzuciła konieczność wprowadzenia stopnia młodszego inspektora, równoważnego podpułkownikowi. Chociaż z tą równorzędnością też r.żnie bywało. Źródła podają dwie wersje dotyczące przedwojennego nadinspektora: nie miał odpowiednika lub był odpowiednikiem wojskowego generała brygady, co średnio pasuje, bo nosił dystynkcje pułkownikowskie (z jedną beleczką trochę grubszą). Anegdotycznie wspomnę, że gdy posiadałem stopień młodszego inspektora moja wnuczka, w.wczas na początku szkoły podstawowej, przeczytała m.j stopień z legitymacji policyjnej jako „młody inspektor”, co mogło mnie tylko połechtać. Może tak powinien brzmieć ten stopień? Myślałem wtedy, że chyba znalazłem się w jakiejś pętli czasu rodem z sf, bo służbę zacząłem jako młodszy inspektor (na stanowisku) i znowu jakbym był w tym samym miejscu (choć tym razem w stopniu). Mówiąc o stopniach wojskowych (i nie tylko) lepiej nie grzebać w ich historii, bo to tak jakbyśmy wkraczali na pola bitew dawnych potęg: to stąd, a tamto stamtąd, zapożyczenia z obcych system.w, to po Napoleonie, a tamto po carze. Staropolsko swojski był milicyjno-wojskowy chorąży (choć Aleksander Brückner etymologię „chorągwi” wywodził aż od Mongołów), ale powrócił przedwojenny aspirant. Transformacja w 1990 r. wprowadziła na początku jeszcze dwie zmiany. Idea pierwszej była mniej więcej oczywista: w skali całej formacji obniżyć docelowe zaszeregowania na stanowiskach, to znaczy zmienić strukturę piramidy stopni. Zanosiło się na to, że skończę żywot ze stażem dłuższym w stopniu niż wiek tytułowego bohatera Juliusza Verne'a (nie chodzi wcale o kapitana Nemo, zresztą on był starszy i nie był tytułowy). Skończyło się fiaskiem (ten pomysł, a nie moja służba), bo parcie tradycji okazało się jednak silniejsze. Druga zmiana była po prostu głupia, gdyż wynikała z rewolucyjnej gorliwości, że co się da, to trzeba przewrócić do góry nogami, bo idzie nowe. Zamieniono w dystynkcjach funkcjami belki i gwiazdki (to znaczy te figury, które wtedy zastąpiły gwiazdki). Zakończę wątki osobiste – w konsekwencji, będąc w stopniu umownie równoważnym bohaterom Verne’a, nosiłem dystynkcje niemożliwe do identyfikacji przez świat zewnętrzny (ale policjantom też trudno było się połapać). Dziwoląg – trzy belki i gwiazdka. Ten pomysł od samego początku pikował ku anihilacji jak meteor nad Podkamienną Tunguską. A co byłoby, gdyby „oprawca” przetrwał jako stopień do czas.w współczesnych? Może byłby też „młodszy”, „starszy”, „sztabowy”, „pod-” i „nadoprawca”?

Marcin Brzeziński

Spis treści

Zdjęcia z fotoradaru vs wyrok TK

Zdjęcie wykonane przez fotoradar, może być dowodem w sprawie wykroczenia. Pod warunkiem jednak, że fotografia spełni określone wymogi.
Musi być na niej widoczny numer rejestracyjny samochodu, oraz nie mogą być widoczne dwa auta, jadące obok siebie. Do zdjęcia należy również dołączyć kopię świadectwa legalizacyjnego fotoradaru. W liście dostarczonym przez pocztę, powinny znaleźć się więc zdjęcie wykonane przez fotoradar oraz wezwanie do wskazania osoby, która popełniła widoczne na fotografii wykroczenie. Wezwanie do wskazania osoby ma głęboki sens, gdyż kierowca nie musiał być jednocześnie właścicielem auta. Na piśmie winna być także umieszczona informacja o miejscu i dacie popełnienia wykroczenia oraz załączone druki. W przypadku druków mamy do wyboru: przyznać się do winy i przyjąć mandat, podać dane osoby, która kierowała autem, odmówić wskazania sprawcy i przyjąć mandat, albo też odmówić wskazania sprawcy i nie przyjąć mandatu. Jeśli zatem dostaniemy wezwanie do zapłacenia mandatu, które nie spełnia powyższych wymagań, możemy go nie przyjąć. Jednak w przypadku, gdy nie wskażemy osoby, która popełniła wykroczenie, na podstawie art. 96 par. 3 kodeksu wykroczeń, czeka nas grzywna w wysokości do 5 tys. zł.
Pomimo jasno sformułowanych przepisów, Główny Inspektorat Transportu Drogowego nie przesyłał zdjęć z fotoradarów pocztą, tłumacząc się art. 38 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. Artykuł ten nie pozwala na udostępnianie materiałów z postępowania przygotowawczego, a takim postępowaniem jest udostępnianie zdjęć. Jednak Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 3 czerwca 2014 r. uznał, że art. 38 jest niezgodny z konstytucją, gdyż brak możliwości zapoznania się z aktami na etapie postępowania przygotowawczego ogranicza prawo do obrony. Tym samym właściciele sfotografowanych pojazdów mają prawo żądać wglądu do akt, a więc udostępnienia zdjęcia z fotoradaru.
Jeśli zatem dostaniemy mandat bez zdjęcia, możemy się domagać pokazania nam fotografii.
Problem stanowi jednak kwestia przepisów, obligujących do przesyłania zdjęć. Być może będą one wysyłane dopiero na wniosek. Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia, oraz Kodeks postępowania karnego, mówią o stronach postępowania, ale nie wspominają o kwestii udostępniania lub nieudostępniania zdjęć. Z kolei na etapie czynności wyjaśniających, kierowane jest wezwanie do wskazania osoby, która popełniła wykroczenie, prowadząc pojazd. Osoba ta nie jest jeszcze wówczas stroną postępowania, więc nie muszą być do niej stosowane powyższe przepisy.
Warto pamiętać o tym, że właściciel auta, który otrzyma mandat za wykroczenie sfotografowane przez fotoradar nie musi być osobą, która je popełniła. Mógł po prostu pożyczyć komuś pojazd. Oznacza to, że nie może być uznany za stronę w postępowaniu przygotowawczym. I dopiero na podstawie rozpoznania osoby ze zdjęcia może określić, kto kierował samochodem w podanym dniu i miejscu.
Nie udostępnianiając zdjęć właścicielom pojazdów, nie można też tłumaczyć naruszaniem ustawy o ochronie danych osobowych, nie są oni bowiem zobligowani do ponoszenia odpowiedzialności za działania osoby, która prowadziła ich samochód. A niewskazanie sprawcy zgodnie z przepisami grozi karą grzywny.

MW

Spis treści