Okładka 7/2016 Numer 7(202)/2016


R E K L A M A




Spis treści:

IPA Stowarzyszenie Policji • „Młody Bohater” • Oddali krew • „Verdi” po polsku? • Praca na urlopie • Zanim wyjdziesz na słońce • Straż Graniczna wchodzi w wiek męski • Relokacja, czyli Arab ucieka do Niemiec • Bezpiecznie nad wodą • Z kartą czy gotówką? • Uzależnieni od multimediów • Przeciw agresji • Najgorzej nic nie robić • Nie przywozić z egzotycznych wakacji • Podsumowanie programu • Przed wyjazdem w tropiki • Komunikacyjny galimatias • Gdzie popływać we Wrocławiu? • Metropolitalne tęsknoty • Stowarzyszenie Komendantów Policji Polskiej • Policyjne poszukiwania • Babciu pomóż • Do refleksji – Piramidologia stosowana • Fioletowe pszczoły we Wrocławiu • Policjant Ruchu Drogowego • Turnieje dla uczniów • Autobusy do kontroli • Paranoja na dwóch kółkachs

IPA Stowarzyszenie Policji

International Police Association jest niezawisłym i największym na świecie stowarzyszeniem, założonym 1 stycznia 1950 r. przez funkcjonariusza brytyjskiej policji – sir Arthura Troopa. Celem organizacji jest podtrzymywanie pokojowego współistnienia, tworzenie więzów koleżeństwa, przyjaźni i partnerstwa zawodowego pomiędzy zatrudnionymi w służbach policyjnych na całym świecie. To także niesienie – w miarę możliwości – pomocy socjalnej. IPA jest stowarzyszeniem neutralnym politycznie, związkowo, religijnie i gospodarczo. Posiada status konsultacyjny w Organizacji Narodów Zjednoczonych i w Radzie Europy. Siedzibą jest Szwajcaria, a władzą najwyższą – Kongres Światowy. Organizacja zrzesza prawie 420 tys. członków w 63 sekcjach narodowych.
Na czele Stowarzyszenia stoi Krajowy Zarząd z Prezydentem, Sekretarzem Generalnym i Skarbnikiem. Wybierany jest on przez administracyjnie niezależne Sekcje Narodowe. Te są organizacjami ogólnokrajowymi, dzielącymi się geograficznie ze względu na interes swoich członków. W Zarządzie Światowym IPA znajdują się przedstawiciele wielu państw, w tym Szwajcarii, Izraela, Grecji, Rosji, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Luksemburga, Austrii, Irlandii i Cypru. Natomiast w skład Krajowego Zarządu w Polsce wchodzi Prezydium oraz Prezesi Grup Wojewódzkich, które swoją działalność muszą ograniczyć do właściwego sobie terytorium administracyjnego.
Do Stowarzyszenia mogą należeć osoby, pełniące służbę w Policji oraz Straży Granicznej, która również posiada charakter policyjny, a także emeryci i renciści tych formacji. Członkostwo na zasadzie dobrowolności może być zwyczajne lub asocjacyjne, a także honorowe, czy wspierające. Każdy z członków jest zobowiązany do aktywnego uczestnictwa w realizacji celów statutowych. Ma także prawo wybierać i być wybranym do władz Stowarzyszenia, uczestniczyć w jego pracach oraz zgłaszać wnioski i propozycje dotyczące działalności. Przynależność do IPA zobowiązuje ponadto do przestrzegania Deklaracji Praw Człowieka oraz Deklaracji o Policji, uchwalonej jako rezolucja Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.
IPA oferuje bogaty program szkoleniowy we własnym Międzynarodowym Centrum Informacyjno-Szkoleniowym w Niemczech. Organizuje także międzynarodowe, regionalne i lokalne imprezy zawodowe na wszystkich kontynentach oraz seminaria dla młodych adeptów Policji i spotkania młodzieżowe dla dzieci swoich członków. Funduje również stypendia zagraniczne, pogłębiające wiedzę i uzupełniające kwalifikacje zawodowe oraz umożliwia wymianę doświadczeń zawodowych. Ponadto niesie pomoc socjalną policjantom i ich rodzinom, zwłaszcza znajdującym się w ciężkiej sytuacji życiowej.
Przeniesienie idei IPA do polskiej Policji stało się możliwe dopiero po transformacji ustrojowej państwa. Pierwsze kontakty z IPA nawiązane zostały w 1990 r. przez policjantów z Poznania. Pomoc w formowaniu polskiej sekcji zaproponowali wówczas francuscy funkcjonariusze, którzy przekazali stosowne materiały i zapoznali z celami statutowymi. W tym samym czasie, z inicjatywą wystąpili również policjanci z Jeleniej Góry, zakładając – w porozumieniu z Sekcją Duńską IPA – Międzynarodowe Stowarzyszenie Policjantów – oddział duński. Rosnące zainteresowanie IPA doprowadziło w końcu do powołania w grudniu 1991 r. Sekcji Polskiej. To ona dwa lata później, dzięki rekomendacji Sekcji Francuskiej i Duńskiej, podczas konferencji w Rio de Janeiro w Brazylii stała się pełnoprawnym członkiem.
Coraz więcej osób interesuje się działalnością i przedsięwzięciami Stowarzyszenia. Dzieje się tak również dzięki wydawanej gazecie „IPA Wiadomości Sekcji Polskiej” oraz publikacjom na stronie internetowej www.ipapolska.pl Grupa IPA, utworzona w województwie dolnośląskim liczy obecnie 600 członków. Wśród nich znajdują się także przedstawiciele władz krajowych Stowarzyszenia. Obejmuje ona takie regiony, jak Głogów, Jelenia Góra, Kłodzko, Milicz, Wrocław oraz IPA Region Straż Graniczna Kłodzko. Zarząd Dolnośląskiej Grupy Wojewódzkiej IPA i Regiony IPA prezentują swoją działalność głównie na stronie www.ipa-dolnyslask.pl oraz w kwartalniku „Wiadomości Sekcji IPA” i w miesięczniku „Dylematy Policyjne”.

Sara Stanisz-Skrzypulec


Spis treści

Stowarzyszenie Komendantów Policji Polskiej

Owocna współpraca
7 maja 2016 r. w Karpaczu odbyło się posiedzenie Zarządu Wojewódzkiego Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów Policji we Wrocławiu z siedzibą w Jeleniej Górze. W obradach uczestniczyli: prezes Stowarzyszenia Komendantów Policji Polskiej oraz dwaj wiceprzewodniczący ZW NSZZ Policjantów we Wrocławiu. Podczas obrad, wysłuchano m.in. wystąpienia reprezentanta Zarządu Głównego SEiRP Zdzisława Bartula, skarbnika i rzecznika prasowego tej kilkunastotysięcznej organizacji policjantów w stanie spoczynku. Przedstawił on zebranym szczegółową problematykę, poruszaną na wyjazdowym posiedzeniu Zarządu Głównego SEiRP w Sułkowicach oraz wyniki prac porównawczych statusu materialnego tej naszej grupy zawodowej w stosunku do innych tzw. nieskładkowych środowisk budżetowych jak np. nauczyciele, rolnicy z KRUS, czy górnicy, których średnie dochody są porównywalne, a często wyższe niż środowisk mundurowych. Z ich wynikami Zarząd Główny SEiRP w ramach Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych ma zapoznawać m.in. wszystkie grupy parlamentarne oraz opinię publiczną. Ma to w związek z nieprawdziwymi informacjami prasowymi o uprzywilejowanym statusie emerytów służb mundurowych.
W trakcie obrad, przedstawiciel ZG SEiRP Zdzisław Bartula wraz z podinsp. Henrykiem Grotkiewiczem, prezesem ZW SE i RP we Wrocławiu z siedzibą w Jeleniej Górze, wręczyli odznaczenia oraz okolicznościowe medale i dyplomy, także za aktywne wspieranie działalności Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów Policyjnych na terenie Dolnego Śląska. Medal XXV LAT Stowarzyszenia ufundowany przez Zarząd Główny SEiRP w Warszawie otrzymał m.in. insp. Andrzej Kląskała prezes SKPP. Gratulacje odebrał insp. Adam Różycki (również członek SKPP) dolnośląski korespondent biuletynu informacyjnego ZG SEiRP w związku z wyróżnieniem go nagrodą, przyznaną przez Zarząd Główny.
W przerwie obrad ich uczestnicy zwiedzili Muzeum Karkonoskie w Jeleniej Górze. Tam zapoznali się ze stałą ekspozycja dotyczącą historii tego miasta i regionu oraz okolicznościową wystawą „Rysunek XVI – XVIII wiek”.

Gratulacje
Z okazji Jubileuszu 20 lat służby w Policji, Koledzy i Zarząd Stowarzyszenia Komendantów Policji Polskiej składają Panom Naczelnikom KWP we Wrocławiu mł. insp. Emilowi Łabancowi i mł. insp. Piotrowi Krzysztoniowi najserdeczniejsze gratulacje i wyrazy uznania za lata efektywnej i pełnej zaangażowania policyjnej służby. Jednocześnie życzymy nowych wyzwań, osiągnięć i sukcesów, a także satysfakcji ze służby.

Członek SKPP wiceburmistrzem
Zarząd Stowarzyszenia Komendantów Policji Polskiej po raz kolejny ma przyjemność poinformować o publicznym uznaniu dla aktywności naszych członków w związku z powołaniem mł. insp. Roberta Makowskiego, byłego Komendanta Powiatowego Policji w Wołominie na Zastępcę Burmistrza Miasta i Gminy Wołomin w woj. mazowieckie. Jako wiceburmistrz mł. insp. Robert Makowski, członek Zarządu SKPP Oddział Warszawa, odpowiedzialny jest za bezpieczeństwo i sprawy społeczne w tym za współpracę z Policją.

Spis treści

Do refleksji – Piramidologia stosowana

Kto z Państwa nigdy nie był ogniwkiem w łańcuszku św. Antoniego (zwanego też łańcuszkiem szczęścia), proszę ręce do góry! Nie widzę, nie słyszę. Pytanie o powszechną obecność łańcuszka o tyle jest zasadne, że dawne – jak pamiętam z dzieciństwa – łańcuszki pocztówkowe zostały zastąpione – stosownie do rytmu czasów – internetowymi. Zajmował się niegdyś łańcuszkiem jako elementem obyczaju ludowego etnograf i socjolog Jan Stanisław Bystroń, a bardziej współcześnie Bogusław Bednarek, polonista z Uniwersytetu Wrocławskiego. Muszę wyznać – chcąc zgłębić ten fenomen społeczny próbowałem wczytać się w jego dzieje, ale się załamałem z racji różnorodności przejawów łańcuszkowej twórczości. Więc w skrócie – modlitwa do św. Antoniego, zakonnika może z Brazylii, może z Wenezueli, a może z Gwadelupy, przepisz, roześlij dalej, otrzymasz nagrodę, przerwanie zabawy grozi koszmarnymi konsekwencjami. Była w przedinternetowych tekstach modlitw przytaczanych przez Bogusława Bednarka nawet „przestroga” dla rządzących, gdyby w łańcuszku się znaleźli i go przerwali: „Cyrankiewicz też wyrzucił, a po miesiącu został bez przyjaciół i władzy”. Łańcuszek może być pierwowzorem piramidalnego przekrętu – piramid finansowych w różnych postaciach (chociaż trudno przypuszczać, żeby zapatrzył się na św. Antoniego Bernard Madoff, rekin z Wall Street ). Nie mogę nie powiedzieć o swojej osobistej próbie boju z piramidą. Gdy w 1995 r. (drugim roku istnienia policyjnych struktur do walki z przestępczością zorganizowaną) przywędrował z Niemiec po okantowaniu tamtejszych ofiar system „Skyline” pomyślałem ambitnie: pogonimy tych sukinkotów. Uczestnik „Skyline'a” – kantu nazywanego bezczelnie „wspólnotą interesów” – wpłacał 2,1 tys. ówczesnych dojczemarek, co nazywano „lokatą komputerową”, miał wprowadzać dalszych członków i oczekiwać na deszcz pieniędzy. System uzbrojony był we frazeologię i sztafaż stwarzający pozory poważnego finansowego przedsięwzięcia (ten wzorzec jest każdorazowo przez oszustów powielany). Sądziłem naiwnie, że sprawa będzie prosta, jeśli chodzi o kodeksową kwalifikację czynu wobec polskich organizatorów przekrętu. I co? I nic, kicha. Kwalifikację taką storpedowały pokrętne opinie Ministerstwa Finansów i Głównego Urzędu Statystycznego, których urzędnicy chyba pomiędzy jedną a drugą kawką (nie podejrzewam o więcej) zakwalifikowali oszustwo do gier hazardowych, organizowania zakładów, a „wygrane” z łańcuszka do 10-procentowego opodatkowania. Kpiny, ale co z tego – prokurator bezradnie rozłożył rece. Materiały przekazaliśmy do innej jednostki, która prowadziła sprawę zabójstwa – tym razem bezsporną – jednego z bossów „Skyline'a”, persony ze szczytu piramidy, czyli miejsca, gdzie następuje zalew forsy. Kiedyś dziwiłem się temu, z czym się zetknąłem, teraz już nie. Po pierwsze – podejrzewam, że w fizyczności decydującej o naturze ludzkiej zagnieździł się jakiś gen naiwnej zachłanności (lub jak kto woli – zachłannej naiwności). A jeśli nie taki gen, to może predystynacja wiktymologiczna? Nie pomaga uruchamianie matematyków z tłumaczeniami na poziomie trzeciej klasy, że piramida zapewnia zysk tylko wierzchołkowi tej figury, a finansują to uczestnicy z dolnych części, podstawa piramidy nie ma najmniejszych szans. Ekonomiści z kolei cierpliwie tłumaczą, że obiecywane astronomiczne zyski to pic, fotomontaż i las vegas. Po drugie – patrzę na ten „rynek” i tak naprawdę to ciągle jesteśmy bezsilni. „Skyline” nie był pionierem na rodzimym gruncie piramidologii stosowanej, przed nim po transformacji działała Bezpieczna Kasa Oszczędności, Pierwszy Komercyjny Bank w Lublinie, Galicyjski Trust Kapitałowo-Inwestycyjny… Wszystko przyćmiła ślimacząca się procesowo sprawa Amber Gold, ale ciągle istnieją i pojawiają się jakieś pokraczne stwory, trusty-srusty, parabanki, szemrani finansiści, obcojęzyczne szyldy, do tego sporo szumu, ale i instytucjonalna bezradność, czego wyrazem jest między innymi mała skuteczność „listy ostrzeżeń” Komisji Nadzoru Finansowego. Urząd niby chroniący konsumentów wlepia firmie stosującej metodę piramidy finansowej „mandacik” w wysokości nieco ponad tysiąca złotych. To dla firmy pieszczotliwy klapsik jak dla rozbrykanego bobaska, a na poziomie odpowiedzi w sprawie „Skyline'a”. Więc już się niczemu nie dziwię. Święty Antoni, uchowaj nas przed finansowymi iluzjonistami…

Marcin Brzeziński

Spis treści

Paranoja na dwóch kółkach

We Wrocławiu jest już ponad 200 km ścieżek rowerowych, a do 2018 roku ma powstać kolejne kilkadziesiąt kilometrów. Tak zapewnił w czerwcu br. oficer rowerowy przy Urzędzie Miejskim we Wrocławiu. Rowerzyści ponoć narzekają na obecny stan rzeczy i wręcz żądają, aby połączyć urywające się ścieżki w jeden ciąg komunikacyjny. A tak w ogóle to inni uczestnicy ruchu drogowego ich nie szanują i mają już tego dość.
O tym, że jest to paranoja, która może doprowadzić do paraliżu komunikacyjnego miasta pisałem już wielokrotnie. Miasto po prostu będzie jednym wielkim korkiem. O tym, że rowerzyści zachowują się bezczelnie i mają na to jawne przyzwolenie, bo nie płacą żadnych mandatów i nie są ubezpieczeni, też była mowa. To teraz z innej beczki. Bo chyba w tej beczce jest zgniłe jajo.
Naciski na włodarzy miasta, aby rowerzyści mieli więcej i więcej, płyną z istniejącego od 10 lat stowarzyszenia Wrocławska Inicjatywa Rowerowa. Trzeba przyznać, że im się to udaje, gdyż włodarze miasta są podatni na tego typu bzedety. A dlaczego bzdety? Wystarczy poczytać o tym stowarzyszeniu na ich stronie.
Oto cel stowarzyszenia: „Projekt to kompleksowy pakiet działań dla podniesienia efektywności udziału społecznego w polityce rowerowej na szczeblu krajowym i lokalnym. Polega na wsparciu aktywności obywatelskiej w celu uzyskania przełomowej i trwałej zmiany w jakości współpracy międzysektorowej dla poprawy zarządzania politykami rowerowymi”. Co z tych zdań wynika? Nic, pustosłowie i bełkot, bez żadnych konkretów. Ale są jeszcze lepsze kąski, jeśli chodzi o wzrost aktywności rowerzystów.
Oto jeden z punktów programu stowarzyszenia: „Brak wykorzystania potencjału ruchu rowerowego jako sprawdzonego i najtańszego antidotum na problemy komunikacyjne (wg. danych Komisji Europejskiej ruch rowerowy w polskich miastach to 1-3 % – w Europy Zach.- 15- 50%)”.
Z tego sformułowania wynika, że budowanie ścieżek na drogach i przy drogach rozwiąże problemy komunikacyjne czyli odkorkuje miasto. Zwężanie dróg dla samochodów odkorkuje miasto? To przecież porażająca logika.
Ciekawy jestem czy ludzie ze stowarzyszenia znają sieć dróg, ilość pasów na nich np. w Amsterdamie. Często powołują się właśnie na Holandię, bo tam prawie wszyscy jeżdżą na rowerach. Przy ich podejściu do rzeczywistości – cokolwiek by to miało dla nich oznaczać – kibicują chyba innym holenderskim rozwiązaniom.
Takie absurdy wzięły się z proekologicznych manier, które przyćmiły zdrowy rozsądek. Czasy takie, że trzeba być trendy, władza też musi być trendy (jak elektorat), żeby przy władzy się utrzymać. Nieważne czy to ma sens, czy nie. Przyzwala się na takie rozwiązania, bo inni też tak robią. Co prawda ci inni z Europy Zachodniej, mają inną infrastrukturę drogową, pozwalającą na płynną komunikację na drogach, ale czy to ważne? Liczy się piękna moda, nijak nieprzystająca do naszych realiów. Zakorkujmy Wrocław na amen, ale nikt nam nie zarzuci, że nie jesteśmy proekologiczni!
A spaliny i tak muszą iść w powietrze i tak. Ciekawe, czy samochód jadący w korku emituje tyle samo spalin, co jadący płynnie? Tego pytania pewnie proekologiczni myśliciele sobie nie zadali...

Robert Wyrembak


Spis treści