Okładka 07/2018 Numer 7(226)/2018


R E K L A M A




Spis treści:

Policyjny Dzień Dziecka • Zbiórka krwi • Niebezpieczne zawody • Dbaj o oczy • Pożegnanie komendanta • Wstąp do policji • Nie wjedziesz tu bez wizy • Nowe wzory paszportów • Przed wakacyjnym wyjazdem • Przestępstwa przeciwko środowisku • Rozbito zorganizowaną grupę przestępczą • Międzynarodowa operacja • Drugie miejsce w triathlonie • Przeciw porządkowi i spokojowi • Kibice czyli rzecz w granicach • Uważać na kleszcze • Uprawa maku • Stowarzyszenie Komendantów Policji Polskiej • Podsumowanie i plany • Do refleksji - Czy leci z nami psychiatra? • Moje dylematy - Jest i było fajnie w Szczawnie • O kulturę jazdy • Ukradli prototyp • Kontrola autokarów • Zwierzę na drodze • Taxi by night • Mniej wypadków • O bezpieczny ruch drogowy • Autem podczas burzy • Oficerowie prasowi informują

Przeciw porządkowi i spokojowi

Pojęcie wykroczenia obejmuje czyn społecznie szkodliwy, bezprawny, zawiniony i zabroniony pod groźbą kary aresztu, ograniczenia wolności, nagany lub grzywny do 5 tys. zł.
Czyn taki może być popełniony z nastawieniem umyślnym lub nieumyślnym, wynikającym z lekkomyślności lub niedbalstwa przez osobę z ukończonym 17. rokiem życia. Wakacyjnym problemem są najczęściej takie wykroczenia, jak zakłócanie porządku i spokoju publicznego, tworzenie publicznych zbiegowisk, naruszanie przepisów porządkowych czy publiczne nawoływanie do popełnienia czynu zabronionego. Każdy bowiem, kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny lub wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. Tak samo karany jest tego typu czyn chuligański, gdy sprawca dopuszcza się go, będąc pod wpływem alkoholu, środka odurzającego lub innej, analogicznie działającej substancji.
Podobny wymiar kary dotyczy też osób, publicznie nawołujących do popełnienia przestępstwa lub pochwalających jego popełnienie oraz publicznie nawołujących do przeciwdziałania przemocą aktowi prawnemu Rzeczypospolitej Polskiej. Wykroczenia te mają charakter formalny, gdyż dokonanie ich następuje również wtedy, gdy nie odnoszą one żadnego skutku. Natomiast, kto w miejscach publicznych wykracza przeciwko przepisom porządkowym, podlega karze nagany albo grzywny do 500 zł. Cechą charakterystyczną tego wykroczenia jest jego odwoływanie się nie tylko do norm prawnych, zawartych w rozporządzeniach lub aktach prawa miejscowego, ale również do norm znajdujących się w innych aktach normatywnych, niezabezpieczonych sankcją karną. Poza tym, wykroczenie wynikające z naruszenia przepisów porządkowych może być popełnione zarówno z działania, jak i z zaniechania.
Biorąc pod uwagę aspekt porządku i spokoju publicznego, rozpatrywany w sposób szczególny w kontekście wakacji, należy też wspomnieć o wykroczeniu, związanym z tworzeniem zbiegowiska publicznego, które jest przypadkowym, samorzutnym zgromadzeniem bliżej nieokreślonej liczby osób. W tym wypadku, osoba odpowiedzialna za takie gromadzenie się podlega karze aresztu albo grzywny, gdy odmawia zaniechania tworzenia go lub opuszczenia, pomimo wezwania właściwego organu. Ponadto, na odpowiedzialność prawną sprawcy, nie mają bezpośrednio wpływu przyczyny powstania tego zbiegowiska.

Sara Stanisz-Szachnowska


Spis treści

Stowarzyszenie Komendantów Policji Polskiej

Co dalej z ustawą?
21 czerwca br. odbyło się we Wrocławiu spotkanie z Andrzejem Rozenkiem, byłym posłem, przewodniczącym Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP. W spotkaniu uczestniczyło liczne grono byłych funkcjonariuszy i żołnierzy różnych służb dotkniętych przepisami ustawy z 2016 r. z sejmowej sali kolumnowej. Obecni byli także wiceprzewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej Wincenty Elsner oraz przedstawiciele dolnośląskich struktur SLD, jako reprezentanci ugrupowania, popierającego czynnie dotychczasowe przedsięwzięcia w sprawie osób represjonowanych.
Andrzej Rozenek omówił prowadzone dotąd działania, ich skutki, szczególnie na arenie międzynarodowej, sytuację bieżącą, a w tym sytuację prawną, cechującą się nieposzanowaniem prawa ze strony organów państwa. Nakreślił także perspektywy dalszych działań i akcji protestacyjnych.
Szczególnie emocjonalnie zabrzmiały fragmenty relacji z konferencji i wysłuchania w Parlamencie Europejskim w Brukseli 28 lutego br., dotyczące przejmujących wystąpień przedstawicieli całkowicie niewinnych osób, w tym zasłużonych dla państwa, objętych zasadami odpowiedzialności zbiorowej. Jednym z efektów konferencji jest wpisanie działań represji wobec funkcjonariuszy i żołnierzy do katalogu tematów rozmów Komisji Europejskiej ze stroną polską.
W chwili obecnej według ujawnionych, bo zgłoszonych, przypadków można także mówić o 45 ofiarach śmiertelnych ustawy z 2016 roku. Z kolei insp. Andrzej Kląskała, prezes Zarządu Stowarzyszenia Komendantów Policji Polskiej, udzielającego pomocy prawnej szerokiej grupie poszkodowanych zgłaszających się do Stowarzyszenia, dokonał oceny skuteczności sądowej drogi odwoławczej od decyzji Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA. Są one wydane na podstawie ustawy z 2016 roku. Szczególnie rażące jest postępowanie Zakładu, nie przekazującego w wymaganym terminie odwołań poszkodowanych do Sądu Okręgowego w Warszawie. Reakcją na brak działania, są skargi na opieszałość i bezczynność do: MSWiA, Sądu Okręgowego, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Rzecznika Praw Obywatelskich, a także podnoszenie tego faktu w kolejnych instancjach.
Jeśli chodzi o tryb postępowania w Sądzie Okręgowym. to przede wszystkim niezbędne jest składanie wniosku o zwolnienie z kosztów sądowych w przypadku przegrania sprawy, a także składanie wniosków dodatkowych. W postępowaniach sądowych istotne jest położenie akcentu przez stronę poszkodowaną, na niekonstytucyjność przepisów, na podstawie których wydano zaskarżone decyzje. Jednak dotychczasowa praktyka realizacji trybu odwoławczego dowodzi, że jest on wyłącznie opisany formalnie. Natomiast w istocie jest fikcją i uniemożliwia, a wręcz blokuje, poszkodowanym możliwości korzystania z praw obywatelskich przysługujących i wynikających z członkostwa w Unii Europejskiej.
Pozostają wówczas alternatywne, choć ograniczone, możliwości działania na rzecz przywrócenia właściwego stanu prawnego w postaci skarg do instancji międzynarodowych. Możliwa jest internetowa skarga do Komisji Europejskiej, a aktualnie trwa i jest polecana akcja przesyłania apelu przez osoby poszkodowane ustawą i przez osoby wspierające dotkniętych skutkami ustawy, do przewodniczącego Komisji Europejskiej Jeana-Claude'a Junckera. Taką kartę poparcia podpisał na spotkaniu m.in. Andrzej Rozenek, jako osoba wspierająca osoby dotknięte ustawą represyjną.
22 czerwca br. podobne spotkanie odbyło się również w Legnicy. Wzięli w nim udział: były pełnomocnik OKIU FSSM RP Andrzej Rozenek oraz mł. insp. Grażyna Piotrowicz z Komisji FSSM. Komisja ta dokumentuje przypadki śmierci (samobójstwa, zawały itp.) funkcjonariuszy objętych ustawą z 2016 roku. Jest już 46 potwierdzonych takich przypadków.

Pamiętamy o zwycięzcach
25 maja br. delegacja SKPP w składzie- płk Robert Bosek, mł. insp. Zbigniew Beczyński i insp. Andrzej Kląskała, uczestniczyła w obchodach 73 rocznicy Defilady Zwycięstwa żołnierzy 10 Dywizji Piechoty 2 Armii WP na Placu Wolności we Wrocławiu.
W trakcie uroczystości z wojskową asystą honorową, zorganizowanej przez Związek Weteranów i Rezerwistów Wojska Polskiego, przypomniano przebieg historycznej defilady z 26 maja 1945 roku, którą odbierali prezydent Wrocławia dr Bolesław Drobner, rektor Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Stanisław Kulczyński i wojenny komendant garnizonu płk Liapunow.
Zacytowano fragment przemówienia prezydenta Drobnera: „Przecieram oczy i nie wierzę, że na dawnym Schlossplatzu może stać Wojsko Polskie, że możemy śpiewać „Jeszcze Polska nie zginęła”, że mogę mówić w imieniu Rządu Polskiego, a jednak jest to faktem. Stało się to dzięki bohaterstwu Armii Czerwonej, która w walkach o Wrocław poniosła duże ofiary”. Po przemówieniu rektora przed trybuną honorową przemaszerowała piechota, lekka artyleria i kawaleria, depcząc kilkadziesiąt flag i sztandarów hitlerowskich.
W trakcie obchodów rocznicy, członek Zarządu Województwa Dolnośląskiego Tadeusz Samborski, podkreślił, że musimy kultywować historię trudnych lat przyłączenia Ziem Zachodnich i Północnych do Macierzy oraz pamiętać o osadnikach wojskowych, którzy wielkim wysiłkiem odgruzowali i odbudowali tereny Dolnego Śląska. W intencji poległych, zmarłych i pomordowanych w czasie II wojny światowej kapelani wojskowi odmówili modlitwę ekumeniczną.
Podczas uroczystości przypomniano, że dla uczczenia defilady społeczeństwo Wrocławia ufundowało tablicę pamiątkową, która została zniszczona przy budowie Narodowego Forum Muzyki ale dzięki zabiegom organizacji kombatanckich i żołnierskich, została wykonana jej replika.

Sara Stanisz-Szachnowska


Spis treści

Do refleksji
Czy leci z nami psychiatra?

Jednym z największych dziwów w opisie kwantowego mikroświata jest teoria splątania subatomowych cząstek. Jej istoty nie są w stanie wytłumaczyć fizycy, a co dopiero powiedzieć o ludziach, którzy zatrzymali się na poziomie fizyki klasycznej. Chociaż ambitnie staram się równać krok, też za cholerę nie mogę pojąć czegoś, co podważa, w miarę spójne, fundamenty współczesnej fizyki i obrazu świata, sprzeczne jest ze szczególną teorią względności i graniczną dla poruszania się we wszechświecie prędkością światła.
Otóż pewne pary cząstek „splątane” są właściwościami spinu, to znaczy momentu pędu cząstki. „Wiedzą” o sobie, reagują na siebie i momentalnie „przekazują” sobie informacje, oddalone od siebie na dowolnie duże, a nawet niewyobrażalnie duże, odległości. Powstają na ten temat nowe teorie, ale nikt nie wie w jaki sposób zgrać je z obecnym stanem fizyki. Według opinii jednego z fizyków naukowcy omijają ten problem „nie myśląc o tym”.
Właśnie kwantowe splątanie przyszło mi na myśl jako przykład niewyjaśnionego dziwactwa natury, gdy próbuję zrozumieć dziwactwa, splątane, pogmatwane, o które potykamy się w świecie mechaniki newtonowskiej (gdzie „myślimy o tym”, a nawet „to” poddajemy osądowi). Ten sam sąd (choć w innym składzie), dwa procesy, te same dowody, wyjaśnienia i zeznania (drugi proces był wyłączony z pierwszego, a przy równoczesności procesów nie wyobrażam sobie, żeby były inne), dwa prawomocne wyroki, w jednym rzekomy łapówkodawca uznany winnym korupcji (piszę „rzekomy” ze względu na drugi wyrok, ale się zapętlam i głupieję co do tego, który z panów jest bardziej „rzekomy”), w drugim rzekomy łapówkobiorca, „splątany” z tym pierwszym, zostaje uniewinniony od zarzutu korupcji. Jeśli te same dowody występują w obu procesach, to znaczy, że też te same – jako argumenty – świadczą raz za, a raz przeciw.
Dziewiętnastowieczny filozof niemiecki Arthur Schopenhauer, pisząc o erystyce czyli sztuce prowadzenia sporów, określił taką sytuację jako sztuczkę (pisał nawet: „błyskotliwa sztuczka”), retorsio argumenti, odwrócenie kierunku argumentu, tyle tylko, że opisywał spierające się strony, a nie wykluczające się wyroki. Powiem więc – czy leci z nami psychiatra? Na moje amatorskie oko – schizo. Nie żartuję sobie bynajmniej ze schizofrenii, której nasz wybitny psychiatra i humanista prof. Antoni Kępiński przypisywał walor „filozoficzności”. Myślę w kategoriach potocznych – odlot w inne światy.
Tylko niech nikt, proszę, mi nie mówi, jak trudna jest rola sądu co do oceny rzeczywistości. Taka ocena bowiem jest immanentnym składnikiem ludzkiej kondycji, a sąd ma okazję dokonywać jej na podstawie dostępnych i zgromadzonych wyłącznie w tym celu materiałów. Obserwowałem reakcje po opisywanym „splątaniu”. Owszem, odnotowywano i relacjonowano jako kuriozalne zaistnienie rozjeżdżających się wyroków, ale nikt nie wyskoczył przed medialne szpalty z wołaniem: ludzie, ludzie, cuda w tej budzie! Ludzie – nawet jeśli z powątpiewaniem mówią o sądowej sprawiedliwości – to jednak, nie mając wyboru (sprawiedliwość boska wysoko), zdają się na nią i oczekują jej. Zdumiewająca jest więc łatwość, z jaką sąd dał się wmanewrować w rolę ilustratora tezy, że oczekiwanie od sądu sprawiedliwości to mrzonka.
Przez sprawiedliwość rozumiem w tym przypadku jedyne narzucające się rozstrzygnięcie, choćby wyłaniało się z morza wątpliwości i niejednoznaczności. Wystrzelę z dużej rury: art. 10 europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności jako jeden z przymiotów społeczności demokratycznej wymienia „zagwarantowanie powagi (…) władzy sądowniczej”. Żadna jednak konwencja nie ochroni jakiejkolwiek władzy przed samoośmieszaniem się.

Marcin Brzeziński



Spis treści

Taxi by night

Praca taksówkarza jest naprawdę ciekawa. Zdarzają się momenty śmieszne i przyjemne, ale i sytuacje mało komfortowe. Nigdy nie wiadomo na jakich klientów się trafi. Najciekawsze są oczywiście kursy nocne, na pokładzie taksówki pojawia się wówczas cały przekrój społeczeństwa.
Godzina ok. 23, w środku tygodnia. Odbieram klienta z centrum miasta, jedziemy do Sobótki. Klient jest bardzo wylewny i jest profesorem Uniwersytetu Wrocławskiego, historykiem sztuki i germanistą. Od słowa, do słowa i okazuje się, że profesor zna znakomicie mojego promotora ze studiów. Atmosfera robi się bardzo miła, dyskutujemy o filozofii i historii sztuki, ale również o... drinkach i jak należy pić, żeby mieć jak najmniejszego kaca. Dojeżdżamy na miejsce, profesor zaprasza mnie na kawę i daje w prezencie swoją książkę z dedykacją. Mamy kontakt do tej pory.
Inny przykład „intelektualnego” kursu. Podjeżdżam na ul. Krupniczą. Do taksówki wsiada dyrektor Narodowego Forum Muzyki Andrzej Kosendiak. Wraca z zamkniętej imprezy. Jedziemy do Dobrzykowic, rozmawiamy o muzyce, ale nie tylko. Dyrektor opowiada zabawną historię z Sycylii, gdy pojechał tam w ramach festiwalu muzycznego. Wylądował na lotnisku, ktoś miał go stamtąd odebrać, ale jak to u Sycylijczyków, bałagan. Zdesperowany wynajął... skuter i kilkadziesiąt kilometrów jechał nim do hotelu. 
A teraz coś o mniej „intelektualnych” kursach. Do odebrania klient spod jednego z wrocławskich klubów. Dzwonie wcześniej, żeby powiedzieć jakim samochodem podjadę, w słuchawce słyszę desperackie: k.... pomóż. Oho, już jest ciekawie. Pytam spokojnie, gdzie jest, on odpowiada, że nie wie. Pytam lekko zirytowany, co wokół siebie widzi, on mówi, że światła. Nie wytrzymuje i mówię, ze jest 3 w nocy i k.... wszędzie są światła. Zaczyna chaotycznie opisywać w jakim miejscu się znajduje. W końcu domyślam się, gdzie jest i podjeżdżam. Wsiada i bełkocze, że chce do domu, bo podrywał czyjąś dziewczynę i później musiał uciekać.
Inna sytuacja. Na pokładzie dwie dziewczyny w stanie mocno wskazującym na spożycie alkoholu. Naburmuszone. Po kilku minutach zaczynają się kłócić. Padają słowa, jak podczas karczemnej burdy. Po chwili krzyki, patrzę w lusterko, szarpią się za włosy. Zatrzymuję się na poboczu i mówię, że jeśli nie przestaną, to nie dojadą na miejsce. Ignorują mnie, gaszę silnik, wychodzę i udaję, że dzwonię na policję. Dopiero wtedy się uspokajają. 
Bywają również mniej ekspresyjne momenty. Wsiada klient z gatunku tych użalających się nad sobą. Oczywiście pijany. Nos spuszczony na kwintę, więc nie rozpoczynam rozmowy. Po chwili zaczyna opowiadać, jak to mu nic w życiu nie wychodzi, nie może znaleźć dziewczyny i wszystko jest bez sensu. Jakoś delikatnie próbuję go pocieszyć. Wysiada lekko uśmiechnięty. Dobre chociaż to.
Kurs po sromotnej porażce Polski z Kolumbią na mundialu. Wsiada kibic w centrum, twarz w barwach biało-czerwonych, jedziemy do Leśnicy. Nic się nie odzywa, ja też. Po kilku minutach jazdy mówi: płakać się k... chce, niech się pana zatrzyma gdzieś na stacji. Zatrzymuję się, klient kupuje 200 ml wódki i wsiada z powrotem. Otwiera ją w samochodzie i pije. W taksówce klienci nie mogą pić alkoholu, ale w tym przypadku robię wyjątek. Rozumiem jego ból.
To tylko niektóre ciekawe przypadki nocnych kursów taksówką. Jest ich od groma.

RwR



Spis treści