Okładka 7/2020 Numer 7(249)/2020

Spis treści:

Informacje niejawne • Użycie broni palnej • Uważaj na słońce • Jak działa SWI? • Papierosy i koronawirus • Wspomnienie o Ryszardzie Piaseckim • Przed wakacjami • Dla dzieci w potrzebie • Epidemie światowe (2) – XX i XXI wiek • Zdarzyło się we Wrocławiu • Wspólna walka o las • Za amfetaminę do aresztu • Fałszywi policjanci • Odważne nastolatki • W służbie społeczności • Stowarzyszenie Komendantów Policji Polskiej • Zakupy podczas pandemii • Moje dylematy - Już lipiec, to jedźmy do Lipiec • Szukając pracy • Niebezpieczne diety • Do refleksji - Koronaluz z orłem, ośmiornicą, a na koniec wiatrakami • Dolnośląskie drogi • Rejestracja auta • Sfinansowane z funduszu • Owocna kontrola • Za szybko • Zmiany dla kierowców • Sprawdź autokar

Informacje niejawne

Tajemnica służbowa obejmuje informacje niejawne, które opatrywane są klauzulą „poufne” lub „zastrzeżone”.
Poufne chronione są przez okres najmniej pięć lat, zaś zastrzeżone – przez dwa lata chyba, że okres ten skróci osoba, która klauzulę tę przyznała. Szczegółowe uregulowania, dotyczące tajemnicy służbowej zawarte są w przepisach ustaw. Regulują one zakres obowiązków osób związanych stosunkiem służbowym. Za nieprzestrzeganie przez pracownika przepisów regulaminu pracy albo układu zbiorowego, pracodawca może zastosować karę upomnienia lub nagany. O wiele surowsze kary dotyczą natomiast ujawnienia tajemnicy bankowej, maklerskiej czy skarbowej. Zgodę na udostępnienie tajemnicy służbowej może wyrazić na piśmie jedynie kierownik jednostki organizacyjnej, ale wyłącznie w odniesieniu do informacji wytworzonych we własnej jednostce. Zgoda ta musi określać zarówno podmiotowy, jak i przedmiotowy zakres udostępnienia.
Wielką odpowiedzialnością obciążone jest również zachowanie tajemnicy zawodowej. Jest to bardzo istotne w przypadku takich chociażby profesji, jak lekarz, dziennikarz, prokurator czy adwokat. W przypadku lekarza, ustawa przewiduje możliwość zwolnienia go z obowiązku zachowania tajemnicy. Dzieje się tak w sytuacji, gdy pacjent wyraża na to zgodę, również gdy zachowanie jej może stanowić niebezpieczeństwo dla czyjegoś życia lub zdrowia. Również wtedy, gdy zachodzi potrzeba przekazania informacji o pacjencie innemu lekarzowi, a także gdy jest to niezbędne do praktycznej nauki zawodów medycznych lub dla celów naukowych.
Również dla dziennikarza tajemnica zawodowa jest jedną z istotnych podstaw jego zadań i obowiązków. Może być z niej zwolniony, gdy otrzymany przez niego jakikolwiek materiał prasowy staje się źródłem wiarygodnej wiadomości o usiłowaniu lub dokonaniu przestępstwa albo, gdy informator wyrazi zgodę na ujawnienie swojego nazwiska. Ponadto dziennikarz, jak i lekarz może być przesłuchany w sprawie objętej tajemnicą zawodową, ale wyłącznie wtedy, gdy jest to niezbędne dla dobra wymiaru sprawiedliwości.
Do zachowania w tajemnicy wszystkiego, co związane jest z udzielaniem pomocy prawnej lub prowadzeniem sprawy, zobowiązany jest także adwokat i żadne okoliczności od tego obowiązku go nie zwalniają. Kodeks postępowania karnego zaś wręcz gwarancję tę rozszerza, zabraniając przesłuchiwania adwokata jako świadka. Podobnie prokurator musi zachować w tajemnicy okoliczności sprawy, o których powziął wiadomość w postępowaniu przygotowawczym oraz poza jawną rozprawą sądową – nawet po ustaniu jego stosunku służbowego. Z obowiązku tego może być natomiast zwolniony, gdy składa on zeznania jako świadek w postępowaniu przygotowawczym lub przed sądem, chyba że ujawnienie tajemnicy zagraża dobru państwa lub interesowi prywatnemu, niesprzecznemu z celami wymiaru sprawiedliwości. W takich wypadkach z zachowania tajemnicy może go zwolnić jedynie Prokurator Generalny.

Sara Stanisz-Szachnowska


Spis treści

Do refleksji
Koronaluz z orłem, ośmiornicą, a na koniec wiatrakami

To tekst na luzie, czyli nadający się na sezon ogórkowy. Tymczasem wyszło głupio, bo ten sezon zaistniał dużo wcześniej, i to bardziej sierioznie, gdyż jako sezon wirusowo-ogórkowy, więc może jednak luz też się przyda.
Powiem, jak mówi serialowy wójt Traczyk: cicho, szeptem i na ucho – zanotowałem wpadkę, co prawda nieco dziwną. W jednym z felietonów przywołałem logo początkowo policyjnych służb do walki z przestępczością zorganizowaną, a następnie Centralnego Biura Śledczego, z widokiem orła (dobro) walczącego z ośmiornicą (zło). Napisałem wtedy, że to alegoria, a w naturze taki pojedynek się nie zdarza. No i zdarzyło się.
W Kanadzie na jednej z farm rybnych hodujących łososie lecący nisko orzeł zbliżył się do tafli wody. Czyhała tam ośmiornica, która omotała go mackami i walczące zwierzęta kotłowały się w wodzie. Znajdujący się blisko hodowcy pomogli orłowi wydostać się z matni. Starcie w zasadzie nierozstrzygnięte, choć na razie jakby remis ze wskazaniem na głowonoga (co optymizmem nie napawa i mnie martwi). Tym samym alegoria czyli symboliczne, skrótowe przesłanie, przedstawiające w fikcyjnym działaniu – w tym przypadku – odległe środowiskowo zwierzęta, ożyła, stała się rzeczywistością.
Nasza królowa literackiej prozy w swej skądinąd poruszającej i inspirującej noblowskiej mowie tronowej powiedziała: „Fikcja jest zawsze jakimś rodzajem prawdy”. Wprawdzie wypowiedź Noblistki mieściła się w zarysowanej przez nią bardzo osobistej teorii literatury, ale warto się zastanowić nad uogólniającym znaczeniem jej słów. Izraelski – modny i poczytny! – historyk Yuval Noah Harari uważa wręcz, że ludzka cywilizacja zbudowana jest na konstruktach fikcji (szczegółowo: pieniądzach, bogach i prawach). Wiele miejsca poświęciła Pani Olga Tokarczuk współczesnej roli seriali, źródła niebywałego i uzależniającego widza (wiem, bo sam padam ofiarą) zalewu fabularnych fikcji, które – seriale i fikcje – zawładnęły wyobraźnią w skali zbiorowej.
À propos więc seriali – jeśli już jakieś ciągnące się w nieskończoność oglądam, to pasjonujące dla mnie, bardziej od dalszego przebiegu fabuły takiej telenoweli, stało się śledzenie pomysłowości scenarzystów. Co tu jeszcze da się wymyśleć, żeby zaskoczyć i przykuć uwagę widza. Bardziej interesujący od samej fikcji może być proces jej porodu. Ale też seriale stały się wolnoamerykanką w traktowaniu widzów jako kompletnych idiotów. Nie dość, że akceptować trzeba najdziwniejsze zwroty w akcji, to jeszcze – jak w tureckim longierze – realizatorzy w setkach odcinków gubią namnożone wątki i niedokończone historie znikających w niebycie bohaterów.
Wobec tego i o tym, z czym możemy zetknąć się w rzeczywistości, mówimy „nieprawdopodobne”, ale gdy to nieprawdopodobne dzieje się, traci przymiot nieprawdopodobieństwa. Widzę w telewizji konia, który znalazł się na dachu – może to pegaz, a nie jakaś chabeta? Czytam w gazecie, że inny koń wlazł na piętro domu swego właściciela – domownik?, chce odpocząć pod kołderką?
Fikcja atakuje człowieka na różnych poziomach – począwszy od przeżycia literackiego, artystycznego, emocjonalnego, poprzez żart, groteskę, symbolikę, aż po pomyłkę, błąd czy fake newsa. Powiedzmy (ale obok tego, co usłyszeliśmy w Sztokholmie wspólnie z Akademią Szwedzką): fikcja ma się nieźle bimbając sobie z prawdy, przenika, utrwala się w pamięci jak realność. Coś nie słychać ostatnio o San Escobar. A cisną się pytania o stan i szczebel naszych stosunków dyplomatycznych z tym mocarstwem: czy są nawiązane, prowadzone, zawieszone, zerwane, czy niezbędne są wizy itp.
Nie byli od nas gorsi Jankesi, choć świat, jak zwykle złośliwie, bo uwziął się na nas, nie pozna się na naszym pierwszeństwie w odkrywaniu nowych lądów (przecie to Jan z Kolna odkrył Amerykę przed Kolumbem, więc co z tego, że prawdopodobnie nie istniał). Amerykański Departament Rolnictwa sporządził listę krajów, z którymi Amerykanie mają umowę o wolnym handlu umieszczając na niej Wakandę. Wakanda to – bodaj od ponad pięćdziesięciu lat – fikcyjne królestwo we wschodniej Afryce z komiksów o Fantastycznej Czwórce i historii o Czarnej Panterze (coś dla znawców, bo ja miłośnikiem tych kolorowanek nigdy nie byłem, pojęcia nie mam i ślepo powtarzam wyczytane informacje).
Amerykańscy dziennikarze nabijali się ze swego urzędu, bo w dodatku na jego stronie informowano o bezcłowym handlu z królestwem kaczkami, osłami i mlecznymi krowami. Dobrze chociaż (a może szkoda? może na lwyby?), że nasza dyplomacja nie popędziła za przyjaciółmi zza oceanu i nie próbowała nawiązać stosunków dyplomatycznych z Wakandą. Po kanadyjskiej historii nie zdziwię się, jeśli wiatraki (a gdzie ich jeszcze szukać? pamiętam, w Wielkopolsce: Śmigiel, Osieczna…) ruszą się w końcu przeciw donkiszoterii, a puszcza (może być Białowieska, ale więcej aluzji nie będzie) także znajdzie się w ruchu, podobnie jak Las Birnam (to z Szekspira) i zetrze z powierzchni jakiegoś Makbeta. A może nawet wiatraki zewrą się w bitewnym uścisku z puszczą, choć chyba jednak w tym wypadku przegiąłem z antropomorfizacją.

Marcin Brzeziński


Spis treści

Rejestracja auta

Rosną kolejki przed wydziałami komunikacji we Wrocławiu. Kto chciał w czasie pandemii zarejestrować auto, sam ich doświadczył.
Choć byli i tacy, którzy jakimś dziwnym trafem spędzili w urzędzie tyle czasu, co przed pandemią, czyli ok. 2 godzin. – Kupiłem używane auto dla żony i poszedłem je zarejestrować jakoś w kwietniu. Czekałem coś ze dwie godziny, czyli bez większych zmian, niż zawsze – mówi 30-letni Marek z Wrocławia. W innej sytuacji był Janusz, który wspomina, że już godzinę przed otwarciem urzędu ustawiła się spora kolejka.
Nasz czytelnik ze względu na swoje obowiązki zawodowe musiał zrezygnować w tym dniu z chęci dopełnienia formalności po zakupie auta. Jednak, zgodnie ze znowelizowanymi przepisami, wprowadzonymi w okresie pandemii (która nadal trwa), nowy właściciel pojazdu ma teraz wydłużony czas na złożenie wniosku o rejestrację pojazdu – jest to aż 180 dni zamiast wcześniejszych 30. Warto zapamiętać, że nowe zasady obowiązują do 31 grudnia 2020 r. i obejmują wszystkie samochody kupione, sprzedane lub sprowadzone nie wcześniej niż 30 dni przed wprowadzeniem przepisu, czyli przed 31 marca br. Wydłużeniu do 180 dni uległ też termin na rejestrację auta sprowadzonego z innego kraju UE.
Na podstawie tej samej nowelizacji została przedłużona ważność prawa jazdy oraz uprawnień dla kierowców zawodowych, instruktorów nauki jazdy i egzaminatorów, których termin ważności dokumentów upływał w czasie stanu zagrożenia epidemicznego, czyli po 14 marca. Dokumenty będą więc ważne jeszcze przez 60 dni od odwołania stanu epidemii. Tak samo jak pozwolenia czasowe, czyli zaświadczenia wydawane przez wydziały komunikacji na czas wyrobienia dowodu rejestracyjnego, i tablice rejestracyjne, których termin ważności również skończył się w okresie pandemii.
Przed wizytą w urzędzie warto sprawdzić telefonicznie lub na stronie urzędu, jaka forma zapisów obowiązuje obecnie. Niektóre wydziały oferują możliwość zapisów przez internet. Co istotne, bez zmian pozostały terminy dotyczące obowiązkowego ubezpieczenia zakupionego samochodu oraz zapłaty podatku za zakup auta, którego wartość przekracza 1000 zł.

MW


Spis treści