Okładka 08/2018 Numer 8(227)/2018


R E K L A M A




Spis treści:

Zmiana siedziby • Zagraniczne wakacje • Leczenie za granicą • Święto Policji 2018 • Policyjna interwencja • Dbaj o serce • Zanim skoczysz do wody • Człowiek tonie • Poszukiwany listem gończym • Akcje antypirackie • Spotkanie z seniorami • Policjanci pomogli • Przywłaszczył majątek • Punkt „sprzedaży” narkotyków • Seryjny włamywacz zatrzymany • RODO na kolei • Handel dopalaczami • W czasie wakacji • O bezpieczne wakacje • Z życia IPA • Uwaga – hałas! • Kara za porzucenie • Do refleksji - O brodzie klasyka i nie tylko • Moje dylematy - Nie tylko jabłko Adama... • Wszędzie progi • Bez prawa, ale z procentami • Bezpieczniejsze przejścia • Piłeś nie kręć • Alkohol i samochód • Starsi jeżdżą bezpieczniej? • Muzyka w aucie • Nie jedź w upał

Policyjna interwencja

Interwencją można nazwać wszelkie działania policjanta, mające na celu przywrócenie naruszonego porządku publicznego, bądź rozwiązanie problemu prawnego, z jakim zwracają się petenci. Interwencja ogranicza się do postępowania, które można prowadzić w „sile patrolu” i dotyczy wyłącznie służby prewencyjnej.
Pojęcie interwencji można podzielić na kilka rodzajów, w zależności od miejsca i sytuacji. W przypadku przyjęcia zgłoszenia przez dyżurnego policji, to on w tym momencie dokonuje oceny sytuacji i spełnia odpowiedzialną czynność decyzyjną. Interwencja przybiera formę zlecenia pracy we wskazanym przez niego miejscu. Inne interwencje, przebiegające w miejscu publicznym mogą dotyczyć na przykład wykroczeń i wypadków drogowych, kradzieży sklepowych oraz napadów chuligańskich. Interwencje domowe natomiast, spowodowane są najczęściej zakłócaniem ciszy nocnej czy wszczynaniem awantur. W pojęciu interwencji mieszczą się również działania policji, związane z asystą innym służbom, takim jak pogotowie ratunkowe, straż pożarna, czy komornik.
Największą częstotliwość występowania w miejscach publicznych mają interwencje, wynikające z czujności pracujących na patrolu policjantów. Interwencje domowe zaś, w prawie dziewięćdziesięciu procentach zgłaszane są przez osoby bezpośrednio zamieszane w patologiczne zdarzenie. Świadkowie ekscesów domowych, stanowią obecnie najmniejszy odsetek społeczności, gdyż często nie są oni świadomi, że policja zapewnia im pełną anonimowość. Większość z nich żyje w przeświadczeniu, że nie należy wtrącać się w sprawy, które dotyczą cudzych „czterech ścian”, powołują się też na źle pojęte poszanowanie sąsiedzkiej prywatności. Budujące jest jednak to, że podczas interwencji domowych spotyka się coraz więcej moralnie uświadomionych obywateli, wyczulonych na przemoc w rodzinie i krzywdę dzieci.
Często więc w zgłoszeniu telefonicznym policja otrzymuje od nich informacje o obecności w miejscu zdarzenia osób nieletnich. W takim przypadku patrol, wyruszający na interwencję przyjmuje te dane od dyżurnego i już na miejscu ocenia sytuację. Decyduje czy potrzebna jest pomoc innych specjalistów, na przykład psychologa, pedagoga, a w razie zagrożenia życia – pogotowia ratunkowego. Funkcjonariusze policji dbają również, aby dzieci nie były świadkami działań interwencyjnych i umieszczają je na ten czas w innym pomieszczeniu. Jeżeli sytuacja i dobro dziecka pozwala, pozostawiają je pod swoją opieką lub częściej pod opieką matki.
Niektóre z interwencji mogą stanowić potencjalne zagrożenie bezpieczeństwa policjantów. Dlatego funkcjonariusze pracują w kilkuosobowych zespołach. Najczęściej w „sile patrolu” pracują dwie lub trzy osoby. W razie bardziej niebezpiecznych interwencji istnieje możliwość wysłania załogi złożonej z dwóch policyjnych patroli. Zapotrzebowanie na jeszcze większą ilość policjantów przeradza się w zaplanowaną akcję, a następnie w operację.
Każdy obywatel, który jest zarzewiem problemu, aby nie pogarszać swojej sytuacji podczas pracy interweniującego policjanta, powinien zachować spokój i stosować się do zaleceń stróża prawa. Nawet wtedy, gdy wydają mu się one kontrowersyjne, czy krzywdzące. Wskazane jest też opanowanie emocji, by jak najdokładniej zapoznać wezwanych policjantów z sytuacją i jej okolicznościami.
Policjanci w trakcie wykonywania obowiązków służbowych stosują wszystkie możliwe środki perswazji, które są zgodne z prawem. Do najłagodniejszych z nich zalicza się perswazję słowną, opanowującą emocje obywatela. Następnie argumentację poprzez przedstawienie środków karnych takich, jak pouczenie, mandat karny, a kończąc na środkach zapobiegawczych, czyli przymusu bezpośredniego.
Do wykonywania czynności interwencyjnych teoretycznie i praktycznie policjantów przygotowuje szkolenie podstawowe funkcjonariuszy w szkole policyjnej, będące ich procesem adaptacji zawodowej oraz praktyki w oddziałach prewencji. Dodatkowo każdy z policjantów kilka razy w miesiącu uczestniczy w obowiązkowych szkoleniach zawodowych.
Chcąc sprostać zadaniu, jakim jest interwencja, policjant powinien posiadać wysokie kompetencje zawodowe, zdolność obiektywnej oceny sytuacji, analizowania i wyciągania wniosków, kreatywność działania, emocjonalną stabilność, odporność na stres oraz doświadczenie życiowe.

Sara Stanisz-Szachnowska


Spis treści Spis treści

Do refleksji
O brodzie klasyka i nie tylko

Ekonomia polityczna źle się kojarzy ze względu na jej zideologizowaną wersję. W czasach Peerelu trzeba było zaliczyć na studiach jej roczny kurs – więc wystarczy. Jeden semestr – ekonomia polityczna socjalizmu: o wyższości wiadomo czego i temu podobne ple, ple. Drugi semestr (choć chronologicznie wcześniejszy) – ekonomia polityczna kapitalizmu: wałkowanie „Kapitału” Karola Marksa, z czego przynajmniej pozostało na całe życie zapamiętanie pojęcia wartości dodatkowej (lub dodanej, jeśli potraktować je jako synonimy).
Powiem od razu: marksizm nie jest moją religią, a Karol Marks moim świętym. Choć zdarzyło się, że kilkadziesiąt lat temu wizerunek brodacza z Trewiru uratował moją facjatę. Nosiłem wtedy nieduży zarost, przystrzygany co tydzień, który nie podobał się mojemu ówczesnemu szefowi: może tak Brzeziński zgolilibyście tę brodę? Ale klasyk też nosił – odparłem. No tak – odburknął. W ten oto harmonijny sposób mogę przejść do istoty problemu.
Wyjawiam osobiste poglądy tylko dlatego, by pokazać przykładowo umiejscowienie marksizmu we współczesnym światopoglądzie jako historycznego i ustrojowo uwarunkowanego kierunku w ekonomii. Kim był „prorok światowej rewolucji proletariackiej”? Jeśli był prorokiem, to mocno nieudanym , bo w stuleciu po jego śmierci doszło do karykaturalnej dyktatury proletariatu oraz ekonomicznego surrealizmu zakończonego kompletną klapą. Był Karol Marks dziewiętnastowiecznym filozofem i uznawanym w swoim czasie za wybitnego analityka politycznego, który podjął próbę zdiagnozowania kapitalizmu czasów drugiej rewolucji przemysłowej, obarczoną – dlatego właśnie mówię o „próbie” – błędami, sprzecznościami i uproszczeniami. Nie mniej zajmuje należne mu miejsce w historii nauki. Powstrzymuję się od napisania „w historii idei”, gdyż nie piszę dysertacji, a w konwencji felietonowej można powiedzieć, że późniejsze losy jego idei okazały się dosyć pokrętne.
Czy się to komuś podoba, czy nie, należy niemiecki myśliciel do światowego dziedzictwa myśli, nie wygumkowują go ze swej historii Niemcy, bo równie dobrze – z innej parafii – można byłoby mieć podobnie przedawnione pretensje do Fryderyka Nietzschego i Ryszarda Wagnera, że w ich twórczości naziści odnajdowali jakieś elementy swojej wizji germańskości. Współautor „Manifestu komunistycznego” (chociaż po Wiośnie Ludów odłożył go na półkę) niewiele za życia zorganizował w duchu swoich przekonań, był teoretykiem, w zasadzie stronił od kontaktu z klasą robotniczą, natomiast pośmiertnie jego duch (tym razem jako niematerialny byt osobowy) miał pecha. Przy szlaku (wybrukowanym kocimi łbami) do świetlanej przyszłości powyrastały niezliczone kapliczki i adoracje, do kultu doktryny dopisano leninizm, a do pary – Karol Marks ze swoim przyjacielem Fryderykiem Engelsem – dokooptowani zostali Włodzimierz z domu Uljanow i Józef z domu Dżugaszwili, ten ostatni ze stalinizmem, już nie ideą, a haniebną i zbrodniczą praktyką. Choć niektórzy twierdzą, że różnica pomiędzy Marksem a marksistami jest taka jak pomiędzy Kantem a kanciarzami, to według takiego oto schematu Karol Marks stał się współudziałowcem, a wobec tego nie ma dla niego taryfy ulgowej.
Inne czasy, proletariat został zastąpiony przez prekariat, policja wchodzi na konferencję naukową dotyczącą filozofii Marksa. Powód: sprawdzanie po doniesieniu o możliwości naruszenia art. 256 §1 kk, zakazującego propagowania ustroju totalitarnego. Wybucha skandalik, środowisko akademickie poruszone możliwością cenzurowania nauki, właściwi ministrowie przepraszają, głównie za naruszenie tradycyjnej i ustawowo zapewnionej autonomiczności uczelni (chociaż równoważnie istotnym czynnikiem jest autonomiczność badań naukowych w ogóle).
Właściwie to współczuję policjantom, których pchnięto do interwencji – polecono, poszli, bo przecież Marks to diabeł wcielony, bolszewicki agent. Nikt się w głowę nie puknął, pogwałcono uzus potwierdzony ustawowymi gwarancjami, a miejscowa prokuratura nie znajduje powodu do tłumaczenia się, bo uważa, że wszystko było zgodne z prawem (ile razy można tego słuchać? a za co przepraszali ministrowie?). Groteskowo prymitywna interwencja i pustosłowie (gdy nic mądrzejszego nie ma się do powiedzenia, to chodzi o to, żeby moje było na wierzchu), to działania nieodpowiedzialne – na bakier z prawem, a banialuki i bezmyślność naruszają powagę państwa. Jeszcze o brodzie: zgoliłem ją kilka lat temu, a ten fakt i jej porost na mojej gębie nie pozostawały w związku z jakąkolwiek ideologią.

Marcin Brzeziński



Spis treści

Starsi jeżdżą bezpieczniej?

Ryzyko spowodowania wypadku przez osoby po 65 roku życia wzrasta o 16 procent w porównaniu do grupy kierowców w wieku 25–64. Z drugiej strony, w zestawieniu z tą ostatnią grupą wiekową, kierowcy poniżej 25 roku życia mają statystycznie aż o 188 proc. większe szanse na spowodowanie wypadku.
W grupie 1000 kierowców w wieku 18-20 lat ok. 250 wypadków spowodowanych było niedostosowaniem prędkości. Wśród takiej samej liczby kierowców w wieku 65+, liczba wypadków wynikających z niedostosowania prędkości, to niewiele ponad 50. U starszych kierowców refleks maleje, pogarsza się również zdolność widzenia i słyszenia. Natomiast są oni zwykle bardziej ostrożni i rozważni, dostosowując swój styl jazdy do możliwości.
Nie ma określonego wieku, w którym należy przestać prowadzić samochód – dla jednej osoby będzie to 65 lat, dla innej znacznie później.
Trudno jest jednak wyczuć granicę, jeśli nie zauważyliśmy nagłej, odczuwalnej różnicy w widzeniu lub dużej zmiany zdrowotnej. Dlatego w wielu krajach kierowcy w określonym wieku, muszą poddawać się obowiązkowym badaniom kontrolnym. W Polsce nie ma takiego prawa, nie zwalnia nas to jednak z odpowiedzialności. Nie wolno czekać na wypadek, tylko należy być świadomym sygnałów, które powinny budzić niepokój. Uwagę starszego kierowcy powinna zwrócić wzrastająca liczba niebezpiecznych sytuacji na drodze z jego udziałem, trudności w dostrzeganiu pieszych i innych uczestników ruchu, wzrastające zdenerwowanie i stres za kierownicą. Ból czy sztywność szyi mogą powodować, że trudniej będzie się obejrzeć, co może zmniejszać bezpieczeństwo przy zmianie pasa ruchu i utrudniać kontrolowanie martwego pola. Ból i uczucie ciężkości w nogach mogą z kolei sprawiać, że wolniej przekładamy nogę z pedałów, przez co wolniej reagujemy.
Wskazówką co do naszego stanu może być też zachowanie innych kierowców, jeśli poprzez trąbienie sygnalizują nam coraz częściej nieodpowiednie zachowanie na drodze. Może to być także informacja od członków rodziny.

MW



Spis treści