Okładka 09/2013 Numer 9(169)/2013

Spis treści:

Wakacyjne programy prewencyjne • Zanim wyślesz dziecko samo do szkoły • Adaptacja zawodowa policjantów • Więcej osób czuje się bezpiecznie • Nie chodzą – siedzą • Prawidłowe wyposażenie ucznia • Policja a imprezy masowe • Policyjni spottersi • Odlot po leku na kaszel • Walka ze skrajnościami • Jak mogły się dać tak oszukać? • Woda zabija bezmyślnych! • ITS prawie gotowy • Siatkarki „Impelu” a piątka • Pierwszy raz • Po wakacjach • Oliwa na wierzch wypływa • Negocjacje i kompromis • Krwiodawca w policyjnym mundurze • Skoro wrzesień to już jesień • Piętno czy zwykła informacja? • Grzechy motocyklistów i samochodziarzy • Jak jeździć we mgle? • Nie zostawiać rannych zwierząt • Pijany poszkodowany? • Oficerowie prasowi informują • Wrocławskie mosty

Oliwa na wierzch wypływa

Obejrzałem w telewizji film "W imię ojca", delikatnie mówiąc z pewnym opóźnieniem, bo obraz koprodukcji brytyjsko-irlandzkiej został nakręcony w 1993 roku, a w 1994 roku nagrodzony Złotym Niedźwiedziem na festiwalu berlińskim oraz nominowany do Oskarów aż w siedmiu kategoriach. Żeby wprowadzić w temat, muszę w paru słowach streścić fabułę. Irlandczyk z Belfastu Gerry Conlon (grany przez Daniela Day-Lewisa), dotąd mały złodziejaszek, przyjeżdża na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku do Londynu w poszukiwaniu lepszego życia. Tu zostaje aresztowany, poddany brutalnemu śledztwu i oskarżony o dokonanie krwawego zamachu na londyński pub, akcję IRA, z którą w rzeczywistości nie ma nic wspólnego. Wraz z nim ofiarami oskarżenia o terroryzm, lipnych przesłanek i osądzenia w końcu na długoletnie kary więzienia są członkowie jego, porządnej zresztą, rodziny oraz przyjaciele. W więzieniu, po wieloletnim pobycie, umiera jego ojciec. Po piętnastoletniej odsiadce pozostałej piątki rzekomych terrorystów dzięki nieustępliwej pani adwokat udaje się doprowadzić do faktycznego uniewinnienia skazanych (w zaprezentowanej na filmie procedurze - umorzenia postępowań). Film wyświetlono pod znaczącym nadtytułem "Pomyłki wymiaru sprawiedliwości", ale tak naprawdę to bardziej adekwatny byłby: "Świństwa organów ścigania". Pani adwokat odnajduje bowiem w policyjnym archiwum niezbite, udokumentowane protokolarnie, alibi młodego Conlona, dowód, który nie trafił na rozprawę, a w archiwum znalazł się z adnotacją "nie zapoznawać obrony". Jest to właśnie ten moment, który wywołuje, nie ukrywam, moje niezmierne zdziwienie.
Film realizowany był na podstawie autobiografii Gerry’ego Conlona, niektóre sceny nagrywano nawet w dublińskim więzieniu, mogę wiec przypuszczać, że faktograficznie był wierny autentycznym wydarzeniom, pomijam też polityczne tło z gorącym zapotrzebowaniem na sukces w ściganiu terrorystów. Zdziwienie i tak nie byłoby mniejsze, gdybyśmy mieli do czynienia wyłącznie z wytworem pomysłowości scenarzysty. Otóż prominentny śledczy, inspektor policji, czyli osoba, której z definicji wierzy brytyjska ława przysięgłych, dokonuje, mówiąc żargonem, ordynarnego przekrętu, pakuje do pudła niewinnych ludzi, ale dowód - z jednej strony - ich niewinności, a z drugiej - właśnie przestępczego czynu tego pana, nie ląduje w koszu, a wędruje z aktami sprawy do archiwum. Powstrzymam się od komentarza, jakiej skali to niedoróbka z punktu widzenia, co prawda i na szczęście rzadkich, ale jednak - cóż - czasem zdarzających się skręcaczy spraw w tej części Europy środkowo-wschodniej. Opisywany fakt próbuję wytłumaczyć sobie na płaszczyźnie socjologiczno-psychologicznej. Być może wynika to ze specyficznej mentalności brytyjskiego urzędnika, z przywiązania do nienaruszalnej biurokratycznej procedury, z wiary w szczelność systemu, i tak dalej, i temu podobnie… Bardzo proszę, żeby z niniejszego tekstu nie wysnuwać wniosku, że trzeba umiejętnie zacierać ślady przestępstwa. Na taki wniosek nie pozwoliłoby mi też głęboko zakorzenione profesjonalne przekonanie, że tego do końca skutecznie nie da się zrobić, istnieją jedynie błędy w ich zbieraniu. Jest w filmowej opowieści pewne uniwersalne optymistyczne przesłanie (obok niewątpliwie innych), że - późno bo późno - ale jednak oliwa na wierzch wypływa.

Marcin Brzeziński

Spis treści

Krwiodawca w policyjnym mundurze

Okładka 09/2013

Krwiodawcą może zostać każda pełnoletnia osoba poniżej 65 roku życia, która jest zdrowa i chce pomóc drugiemu człowiekowi, bowiem oddanie krwi jest rodzajem posłannictwa ratującego życie anonimowego biorcy. Pobiera się nie tylko tzw. krew pełną, ale również preparaty, osocza, płytek krwi, krwinek czerwonych i krwinek białych. Mężczyźni mogą oddawać krew nie częściej niż sześć razy, a kobiety nie częściej niż cztery razy w roku.
Wśród krwiodawców jest wielu policjantów. W Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa im. prof. dr hab. Tadeusza Dorobisza we Wrocławiu krew oddaje regularnie wrocławski policjant starszy sierżant Grzegorz Bohater. W ciągu siedmiu ostatnich lat pozostawił on tam około dziewięciu litrów tego życiodajnego płynu.
- Myślę, że będąc krwiodawcą, przekazuję innym coś wartościowego i bezcennego - mówi.
Gdy w 2006 roku zdecydował się zostać honorowym krwiodawcą, był przekonany, że swoje życie pragnie związać z ideą pomagania ludziom. Dlatego już w roku następnym przeszedł rekrutację i został zakwalifikowany na szkolenie w Oddziale Prewencji Komendy Stołecznej Policji w Warszawie. Do 2008 roku pełnił tam służbę w Wydziale Ochrony Placówek Dyplomatycznych. Za "wzorowe i pełne poświęcenia wykonywanie obowiązków służbowych" otrzymał od komendanta stołecznego policji podziękowanie i oddelegowany został na szkolenie zawodowe do Szkoły Policji w Pile, po którym wrócił do Wrocławia i do 2012 roku służył w Oddziale Prewencji Komendy Wojewódzkiej Policji. Przez ten czas dał się poznać jako policjant, który potrafi szybko i łatwo kojarzyć fakty, a także bardzo dobrze radzić sobie w stresujących i kryzysowych sytuacjach.
Obecnie starszy sierżant Grzegorz Bohater pracuje w Komisariacie Policji Wrocław-Stare Miasto. Na pytanie, dlaczego wciąż jeszcze oddaje krew w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, a nie przeniósł się do Klubu Honorowych Dawców Krwi Polskiego Czerwonego Krzyża przy Komendzie Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, odpowiada:
- Miejsce, gdzie krew oddaję nie ma dla mnie wielkiego znaczenia, w razie potrzeby ratowania ludzkiego życia jestem skłonny pomóc każdemu i wszędzie - nawet na ulicy.

Sara Stanisz-Skrzypulec

Spis treści

Piętno czy zwykła informacja?

W latach siedemdziesiątych ub. wieku pojazdy, którymi poruszali się początkujący kierowcy, znakowano zielonymi listkami naklejanymi na przedniej i tylnej szybie. Obowiązek stosowania tych naklejek wprowadziła Międzynarodowa Organizacja Prewencji Drogowej. W latach dziewięćdziesiątych XX wieku zarzucono ten sposób sygnalizowania, że autem kieruje niedoświadczony kierowca, tym bardziej że powszechnie mówiono o takich pojazdach: z przodu listek, z tyłu listek, a w środku głąb. Teraz obowiązek znakowania pojazdów, którymi kierować będą świeżo upieczeni kierowcy powraca. W roku bieżącym wszedł przepis nakładający na nich obowiązek stosowania naklejek z listkiem. Będzie obowiązywał od 2016 roku.
W okresie próbnym, przez pierwsze 8 miesięcy tego okresu, kierowca zobowiązany będzie kierować wyłącznie pojazdem oznakowanym z tyłu i przodu okrągłą nalepką barwy białej z zielonym symbolem liścia klonowego. Oznacza to, że w tym okresie nie będzie mógł poruszać się np. pożyczonym pojazdem bez naklejki.
Dla osoby, która po raz pierwszy uzyskała prawo jazdy kategorii B, okres próbny potrwa 2 lata od dnia wydania dokumentu. Między jego 4 a 8 tygodniem, licząc od otrzymania prawa jazdy, kierowca będzie zobowiązany odbyć kurs dokształcający w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego prowadzony przez WORD za dodatkową opłatą wynoszącą maksymalnie 100 zł oraz odbyć praktyczne szkolenie w zakresie zagrożeń w ruchu drogowym prowadzone przez ośrodki doskonalenia techniki jazdy za dodatkową opłatą wynoszącą maksymalnie 200 zł.
W okresie próbnym, przed upływem 8 miesiąca, kierującemu zabrania się przekraczania prędkości 50 km/h na obszarze zabudowanym, 80 km/h poza obszarem zabudowanym oraz 100 km/h na autostradzie i drodze ekspresowej dwujezdniowej.
Przed upływem 8 miesiąca okresu próbnego kierującemu zabrania się podejmowania pracy w charakterze kierowcy pojazdu określonego w prawie jazdy kategorii B i prowadzenia przy jego użyciu pracy zarobkowej. Jeśli w ciągu okresu próbnego kierowca popełni 2 wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, stwierdzone mandatami lub prawomocnymi wyrokami sądu, okres próbny zostanie wydłużony o kolejne 2 lata.
Z kulturą jazdy u nas i w ogóle z bezpiecznym zachowaniem się na drodze jest kiepsko, więc sam pomysł wydaje się racjonalny, chociaż podzieli on kierowców na dwie grupy. Oby kierowcy poruszający się oznakowanymi samochodami nie byli dyskryminowani przez resztę.

RwR

Spis treści