Okładka 9/2017 Numer 9(216)/2017


R E K L A M A




Spis treści:

Kadry i obsługa • Patriotyczna rocznica • Święto Policji w Strzelinie • Nowe umundurowanie • Zagraniczne patrole • Czekając na zmiany • Rok Młodych Bohaterów • Chroń swoje dane • Po pierwszym dzwonku • Dozór elektroniczny • Posiadać broń? • Bezpieczny dom • Nasze obawy • Wrócić z podróży • Wiele pytań • Czynna napaść na policjanta • Nie baw się dronem • Pamiętna powódź • Uczciwy jak taksówkarz? • Nowe zasady segregacji śmieci • Ważne obszary • Stowarzyszenie Komendantów Policji Polskiej • Wypalenie zawodowe • Obowiązkowy abonament • Do refleksji – Lulu, smacznego! • Moje dylematy – Więcej zdrowia – więcej życia • W sprawie rowerzystów • Uważaj na przejazdy kolejowe! • Błędy kierowców i pieszych • Podróż z Zieloną Kartą

Zagraniczne patrole

Wprowadzaniem przez policję różnych form międzynarodowej współpracy zajmuje się Biuro Prewencji wraz z Biurem Międzynarodowej Współpracy Policji Komendy Głównej Policji.
Podjęły one również działania, mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa i komfortu wypoczynku Polaków, przebywających w okresie letnim za granicą, głównie na południu Europy. Państwami szczególnie atrakcyjnymi turystycznie w ostatnich latach są m.in. Chorwacja i Bułgaria. Inicjatywa wyjścia naprzeciw oczekiwaniom rodaków podczas zagranicznych wojaży, zaowocowała stosownymi porozumieniami zawartymi przez Komendanta Głównego Policji – nadinsp. dr. Jarosława Szymczyka. Na jego mocy od 1 lipca br. ośmiu polskich policjantów pełniło służbę patrolową na wybrzeżu chorwackim, a od 1 sierpnia br. – dwóch nad Morzem Czarnym w Bułgarii. Tradycja tego typu działań na terenie Chorwacji kontynuowana jest już od roku 2010. Natomiast w Bułgarii – od 2016. Służby zagranicznych patroli cieszą się coraz większym uznaniem, dlatego podobne kroki podejmują też inne państwa europejskie. 
Praca polskich funkcjonariuszy za granicą w międzynarodowych patrolach ma charakter prewencyjny i informacyjny. Polegają one w głównej mierze na udzielaniu pomocy turystom z Polski i wspieraniu ich w kontaktach z miejscowymi policjantami, a także na udzielaniu odpowiedzi na szereg pytań z zakresu miejscowego Kodeksu Wykroczeń. Polacy zainteresowani są m.in. wysokością mandatów, np. za parkowanie samochodu w miejscach niedozwolonych, przekraczanie prędkości czy nieużywanie podczas jazdy pasów bezpieczeństwa. Chcą także wiedzieć, jakie mogą ponieść konsekwencje za spożywanie alkoholu w miejscu zabronionym.
Przy okazji dowiadują się, że w Chorwacji karane jest również chodzenie po mieście w negliżu plażowym oraz rezerwowanie sobie ręcznikiem miejsca na publicznej plaży. Ponadto polscy funkcjonariusze biorą udział w poszukiwaniach dzieci, które oddalają się od opiekunów i pomagają w sytuacjach kradzieży wartościowych przedmiotów pozostawionych na plaży. Starają się też docierać do rodaków, korzystających z kempingów, uświadamiając im, jakie zagrożenia występują najczęściej w danym rejonie. Chodzi w tym wypadku przede wszystkim o różnego rodzaju kradzieże oraz o zagrożenia pożarowe spowodowane lekkomyślnością lub umyślnym działaniem człowieka.
Bardzo istotne w pełnieniu służby przez policjantów z Polski są akcje edukacyjno-informacyjne, promujące bezpieczeństwo. Przeprowadzane są m.in. w tzw. Infopunktach, gdzie można zaopatrzyć się w rozmaite materiały sporządzone w języku polskim. W organizowanie tego typu akcji włącza się również policja z wielu innych krajów europejskich. Gospodarze zaś, wdzięczni polskim służbom patrolowym za ich szczególną aktywność, organizują oficjalne konferencje z udziałem mediów, aby ułatwić dotarcie do jak największej liczby odbiorców.
Wsparcie w wielu trudnych sytuacjach spotyka się z dużym uznaniem i wdzięcznością nie tylko ze strony Polaków, ale i obywateli innych narodowości. Realizowanie zadań w ramach międzynarodowych patroli możliwe jest też w głównej mierze dzięki sprawnej roboczej współpracy z personelem dyplomatycznym Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Zagrzebiu oraz w Sofii. Z tymi właśnie placówkami, które na swoich stronach internetowych zamieszczają  informacje o możliwościach uzyskania pomocy, polscy policjanci przebywający w danym kraju utrzymują ścisły kontakt.

Sara Stanisz-Szachnowska



Spis treści

Stowarzyszenie Komendantów Policji Polskiej

Ustawa działa
Zakład Emerytalno-Rentowy (ZER) MSWiA rozsyła decyzje o obniżeniu z dniem 1 października 2017 r. emerytur policyjnych i pozbawieniu dodatku rentowego na podstawie ustawy z 16.12.2016 o obniżeniu emerytur i rent mundurowych i informacji IPN. Decyzje te dotknęły również członków SKPP. W miesiącu czerwcu i lipcu br. odbyły się spotkania członków Zarządu i Zespołu Prawnego SKPP.
Omówiono i podsumowano m.in. dotychczasowe działania Zarządu w zakresie negocjacji z wytypowanymi kancelariami prawnymi oraz wypracowano wnioski i propozycje oraz zakres pomocy Zarządu dla członków SKPP, których ustawa już objęła lub dotknie w najbliższym czasie.
Decyzja z ZER Wrocław o obniżeniu przyznanej w 2016 r. emerytury dotknęła m.in. funkcjonariusza MO/Policji za okresu Szkoły Oficerskiej MO. Odbył on kurs oficerski w WSO w Szczytnie, realizowany w WSO MSW w Legionowie od 01.10.1989 do 31.07.1990 (I rok z uwagi na brak miejsc w Szczytnie) i analogicznie za okres kursu oficerskiego MO w ASW realizowany w innym resortowym ośrodku szkolenia.
Wzory odwołań od decyzji ZER (IPN) o obniżeniu emerytur policyjnych i pozbawiających uprawnień z tytułu grupy inwalidzkiej, przyznanej w związku ze służbą, opracowane zostały przez kancelarie prawne na zlecenie Zarządu Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP. Są one dostępne na stronie internetowej FSSM.
Zarząd SKPP udostępnia również wzory odwołań innych kancelarii, za ich zgodą, które rekomenduje z uwagi na ich merytoryczną treść w przedmiotowych sprawach, m.in. wzór opracowany przez prof. nadzw. dr hab. Annę Rakowską z Łodzi. SKPP współpracować będzie także z biurem Rzecznika Praw Obywatelskich, którego przedstawiciel w imieniu Rzecznika udzielił odpowiedzi na wystąpienia Zarządu oprotestowujące ustawę z 16.12.2016 – jako akt naruszający prawa i dyskryminujący określoną grupę obywateli. Wskazano w niej wielotysięczną grupę funkcjonariuszy i żołnierzy, wobec których zastosowano pozasądową materialną odpowiedzialność zbiorową. Przyjęto bowiem w sposób dyskryminujący i krzywdzący, odmienne od pozostałych funkcjonariuszy i żołnierzy zasady naliczania i obniżania emerytur za okres służby i pracy oraz rent rodzinnych i inwalidzkich.
Odpowiedź Biura Rzecznika Praw Obywatelskich na wystąpienia jest dostępna na stronie internetowej SKPP.

Komunikat Zarządu SKPP
W zakresie działań podjętych w ramach pomocy członkom SKPP, których obejmie ustawa oraz innym funkcjonariuszom objętych zmniejszeniem emerytur policyjnych, Zarząd na podstawie § 6 ust. 4 Statutu i zgodnie z wnioskami Zespołu Prawnego:
Rekomenduje na obecnym etapie działania ustawy następujący tryb postępowania :
– wstrzymanie się z wyborem kancelarii (pełnomocnika prawnego) w postępowaniu odwoławczym do czasu wyznaczenia terminu rozprawy przez SO,
– indywidualne złożenie profesjonalnego odwołania od decyzji ZER, przygotowanego przez Kancelarie Prawne, wyłonione przez SKPP (odwołania od obniżenia świadczenia emerytalnego oraz rentowego w przypadku przyznanej w związku ze służbą w policji grupy inwalidzkiej),
– wystąpienie z wnioskiem do MSWiA w trybie art. 8a ustawy, przygotowanym przez wybrane przez SKPP Kancelarie Prawne, gdy zachodzą przesłanki do wyłączenie spod jej działania,
– po wyznaczeniu przez SO terminu rozprawy dokonanie wyboru pełnomocnika prawnego  z możliwością skorzystania z pomocy kancelarii prawnych wyłonionych przez SKPP.
 Zabezpieczone zostało bieżące monitorowanie postępowania odwoławczego i dowodowego w trakcie oczekiwania na termin rozprawy w SO. Zadanie to będzie realizował Zespół ds. pomocy członkom SKPP dotkniętych ustawą o zmniejszeniu emerytur policyjnych.
 Zakończone zostały rozmowy i negocjacje w czerwcu br. z dziwięcioma wytypowanymi kancelariami prawnymi z terenu Warszawy, Łodzi i Wrocławia. Przedmiotem była współpraca w zakresie obrony prawnej członków SKPP oraz innych funkcjonariuszy objętych ustawą o zmniejszeniu emerytur policyjnych,
 Podjęto rozmowy i negocjacje w lipcu br., z trzema wytypowanymi kancelariami z Wrocławia, Łodzi i Warszawy o świadczenie pomocy prawnej w zakresie przygotowania indywidualnych wniosków odwoławczych i wniosku w trybie art. 8a oraz warunków cenowych. Zrealizowano tym samym wnioski Zespołu Prawnego SKPP. Podpisano porozumienie w przedmiotowym zakresie z dwoma kancelariami prawnymi, z którymi wynegocjowano najlepsze warunki finansowe – tj. 300 zł netto za odwołania lub wniosek. Pozostałe propozycje opiewały na kwotę min. 600 zł netto od pojedynczego odwołania mimo powtarzalności ich treści i deklarowanego przeniesienia całego ciężaru obsługi „logistycznej” na SKPP. Zabezpieczono merytoryczną ocenę sporządzanych projektów odwołań pod kątem prawnym. Negocjacje – merytoryczne i cenowe w zakresie reprezentacji w toku postępowania sądowego i administracyjnego (MSWiA) będą kontynuowane w późniejszym okresie.
 Uchwałą Zarządu SKPP z dnia 28 lipca 2017 r ustalono, że koszty przygotowania i sporządzenie odwołania(ń) od decyzji ZER i wniosku od MSWiA dla człona SKPP pokrywa Zarząd Stowarzyszenia. Koszty w identycznej wysokości za przygotowanie i sporządzenie odwołań i wniosków dla innych funkcjonariuszy wraz z minimalną opłaty „logistyczną” ponosi zainteresowany skorzystaniem z pomocy SKPP.
 O pomoc prawną w wyżej wymienionym zakresie do 28.08.2017 r. do Zarządu SKPP zwróciło się i ją otrzymało trzech członków SKPP oraz trzynastu innych emerytowanych policjantów lub wdów po funkcjonariuszach.
Do czasu wyłonienia Zespołu ds. Pomocy w warszawskim Oddziale SKPP, koordynatorem pomocy prawnej jest mł. insp. Marek Luty, wiceprezes SKPP w Warszawie. Do obsługi przedmiotowych spraw uruchomiona została dodatkowa skrzynka e-mail: skpp.pomoc@komendancipolicji.pl

Nie możemy milczeć
Byli szefowie służb specjalnych, MSW, prawnicy oraz dziennikarze apelują do rządu o wstrzymanie „dezubekizacji”, przynajmniej wobec osób chorych i w podeszłym wieku. To reakcja na kolejne przypadki samobójstw i śmierci emerytowanych funkcjonariuszy, którym obniżono świadczenia. Oto treść tego apelu, wystosowanego w Warszawie 22 sierpnia 2017 roku, który Dylematy Policyjne publikują we fragmentach. Z całością można zapoznać się na stronie FSSM lub na stronie SKPP.
Od 1 października emeryci i renciści służb mundurowych oraz ich rodziny zostaną objęci nowymi przepisami, które rząd nazywa „ustawą dezubekizacyjną”. Każdy, kto chociaż jeden dzień przepracował w organach bezpieczeństwa Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej (nazywanej w ustawie „państwem totalitarnym”), będzie miał drastycznie obniżone świadczenia, bez względu na to, jak długo i w jakich formacjach pracował potem dla wolnej Polski.
Ci, którzy pracowali wyłącznie w PRL, dostaną świadczenie w wysokości minimalnej, poniżej progu ubóstwa. Redukcje świadczeń dotyczą ponad 50 tys. osób z rodzinami. Ustawa weszła w życie na początku 2017 r. po podpisaniu jej przez Prezydenta RP. Stało się tak mimo jasnego stanowiska Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego ważności praw nabytych w III RP oraz zdecydowanych zastrzeżeń prawników co do jej zgodności z Konstytucją, prawami człowieka i zasadami sprawiedliwości społecznej.
Ustawa wymierza karę bez aktu oskarżenia i bez sądowego wyroku. Pomija zasługi i ofiary poniesione w służbie państwu. Stosuje odpowiedzialność zbiorową, stawiając na równi osoby wykonujące istotne funkcje w strukturach bezpieczeństwa z ich personelem pomocniczym, pracownikami administracji oraz członkami rodzin, którzy często – jak np. rodziny oficerów wywiadu – nie wiedzieli, jakie obowiązki wykonują ich bliscy.
Ustawa podważa zaufanie do państwa, dowodząc, że może ono w każdej chwili wycofać się ze zobowiązań podjętych wobec osób, które przeszły już na rentę czy emeryturę i nie mogą tego stanu zmienić. [...]
Z informacji zebranych przez Federację Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP wynika, że doszło już do 12 przypadków śmierci osób objętych nową ustawą. Są to udokumentowane przypadki samobójstw, zawałów serca i udarów, które nastąpiły po otrzymaniu decyzji MSWiA o obniżeniu świadczenia.
[...] Wobec widocznych już dramatycznych skutków, jakie przynoszą opisane regulacje, apelujemy do rządu o odstąpienie od wprowadzenia w życie tych przepisów. Prezydenta RP, Kościół, partie polityczne oraz organizacje społeczne wzywamy do interwencji w tej sprawie.
Chociaż zdaniem większości z nas niesprawiedliwe przepisy powinny zostać wycofane w całości, wzywamy by w pierwszym rzędzie dokonać przynajmniej korekty podjętych już decyzji w odniesieniu do osób chorych, samotnych, w podeszłym wieku oraz rodzin pobierających renty po zmarłym lub poległym na służbie funkcjonariuszu. Są to osoby bezradne, często chore. Nie są w stanie podjąć pracy, a wejście w życie ustawy dla wielu z nich oznacza wręcz skazanie na śmierć.
Wzywamy też opozycję do zajęcia jasnego stanowiska w tej sprawie i deklaracji, że po wyborach cofnie przepisy uderzające w mundurowych emerytów, rencistów oraz ich rodziny. [...]
Apel podpisali:
Paweł Białek – wiceszef ABW 2007-12, Krzysztof Bondaryk – szef ABW 2007-14, Wojciech Brochwicz – prawnik, Marek Chmaj- prawnik, Zdzisław Czarnecki- szef Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP, Wojciech Czuchnowski – dziennikarz, Zbigniew Ćwiąkalski – prawnik, Marek Dukaczewski – b. szef WSI, Krzysztof Dusza – wiceszef SKW 2007-15, Henryk Jasik – szef wywiadu UOP 1990-95, Jacek Kondracki – prawnik, Andrzej Kratiuk – prawnik, Andrzej Milczanowski – szef UOP 1990-92, szef MSW 1992-95, Piotr Niemczyk – szef Zarządu Wywiadu UOP, Janusz Nosek- szef SKW 2008-12, Jan Ordyński – dziennikarz, Piotr Pytlakowski – dziennikarz, Adam Rapacki – b. szef CBŚ, Andrzej Rozenek – dziennikarz, Waldemar Skrzypczak – b. dowódca wojsk lądowych, wiceszef MON 2012-13, Piotr Stasiński – dziennikarz, Jan Widacki- prawnik, Paweł Wojtunik – b. dyrektor CBŚ, szef CBA 2009-15, Rober Zieliński – dziennikarz, Jacek Żakowski – dziennikarz, Edyta Żemła – dziennikarka.

Spis treści

Do refleksji
Lulu, smacznego

Była jeszcze Miłka, ale – nie ukrywam – „Lulu” lepiej mi się komponowało w tytule. Miłka i Lulu, dwie kotki na wrocławskim Ołtaszynie jakiś czas temu stanęły przed prawdziwym (ludzkim, choć dla nich chyba nieludzkim) sądem, oskarżone o pożarcie rybek w oczku wodnym na działce sąsiadującej z domem ich pana. Czyli stosownie do swego miejsca w łańcuchu pokarmowym (chociaż akurat z kolei nikt na koty u nas nie poluje), natomiast na bakier z poprawnością polityczną. Brak informacji, czy kotki złożyły wyjaśnienia i czy przyznały się do winy, bo w ich zastępstwie i jako pełnomocnik stanął przed wysokim sądem ich właściciel.
Wieją wiatry historii, a ja taką duperelę czynię osnową felietonu? Kto chce, niech odczyta ten tekst jako przypowieść. Są chwile, w których żałuję, że w polskim systemie nie ma prawa precedensowego, są też takie (teraz właśnie), że się z tego cieszę. Bo jak tu traktować jako źródło prawa to, co powiedział sąd? Według relacji prasowej powiedział mianowicie, że skoro kot opuszcza posesję swego pana, to jest oczywiste, iż nie został upilnowany, a to może podlegać karze. Sąd dokonał więc wolty myślowej, by uprawdopodobnić nieszczęsną konsumpcję. Proces poszlakowy, kotki uznane za winne, alibi nie miały, choć nikt ich za łapę nie złapał, wszystkie wątpliwości rozstrzygnięte na ich niekorzyść. Dajcie mi kota, a paragraf się znajdzie?
Jeśli podobny wyrok zapadnie w sprawie tysiąckroć ważniejszej (a czemu nie?), to co wtedy? Wtedy będzie tak jak w historii byłego opozycjonisty z czasów i w czasach Peerelu. Skazany na półtora roku więzienia z uzasadnieniem: „W czasie rozprawy nie ujawniono czynu karalnego, ale oskarżony działał z dużym natężeniem złej woli. Sąd wziął pod uwagę, że braki w materiale dowodowym wynikają z uporczywego uchylania się od zeznań oraz arogancji oskarżonego i świadków”. Nie będę snuł dalej tych wywodów, by nie narażać poważnych i dotkliwych represji na ośmieszające paralele ze skutkami (prawdopodobnych) kocich zachowań. „Kot, zupełnie tak jak człowiek, siedzi sobie w domu”.
Zachowania, o których mowa – wydawałoby się – zgodne z pierwotnymi instynktami, a tymczasem ten wers to japoński aforyzm, autorstwa poety i eseisty z I połowy XX wieku Hagiwary Sakutaro. Widocznie koty japońskie bardzo są domatorskie. Wyznaję, że nie mam persa i nie-persa, więc behawioryzm kici-kici uprawiam nieco po amatorsku. Ale kocich tematów to nie koniec (wysyp jakiś czy co?). Bo oto staje przed sądem pan sołtys z pewnej wsi, oskarżony o to, że nie wyprowadza kota na smyczy, na skutek czego kot lata po opłotkach, rozdrożach i bezdrożach. Choć wieś się zmienia i nie ma już w niej strzech i zgrzebności, to – jak świat światem – nie było jeszcze czegoś takiego, żeby kota (zapewne „dachowca”) wyprowadzać na uwięzi.
W mieście to się zdarza, bo sam obserwuję, jak sąsiad swego domownika, niewątpliwie „kanapowca”, utytego i włochatego, z pewnością błękitnej krwi, wyprowadza na postronku na spacer. Oczyma wyobraźni widzę jak wieś, ta współczesna, z obciachu panasołtysowego się zaśmiewa. Muszę pogratulować strażnikom miejskim i policjantom (bo oni kierowali sprawy do sądów) wyczucia wagi i gradacji społecznych problemów. To nie jest wcale rewolucyjna gorliwość, to położenie się na łopatkach. Na skutek tego, że nie potrafią załatwić spraw według własnej kompetencji, następuje zaśmiecanie sądowych wokand, tak jakby ludzie nie mieli na głowie poważniejszych zmartwień. Zrobiło się na koniec szaro, buro. Miau.

Marcin Brzeziński



Spis treści

W sprawie rowerzystów

W Dylematach Policyjnych nr 8/2017 ukazał się artykuł Pana Marka Karpfa, pod tytułem „Rowerowe szaleństwo”, w którym czytamy: „Urzędnicy wrocławskiego magistratu szarpani są przeciwstawnymi uczuciami. Z jednej strony pałają zdecydowaną niechęcią do kierowców samochodów, wszelkimi sposobami utrudniając im poruszanie się po centrum Wrocławia. Z drugiej strony z uwielbieniem i sympatią traktują wrocławskich rowerzystów, starając się im nieba przychylić i ułatwić poruszanie się po miejskich ulicach...”
Podzielając spostrzeżenia autora, chciałbym zwrócić uwagę na dylemat związany z drastycznym obniżeniem bezpieczeństwem ruchu drogowego. Jaki? Chodzi o zmiany geometrii jezdni i szerokości pasów dostępnych dla ruchu pojazdów innych, niż rowery we Wrocławiu. Kierujacym tymi pojazdami także innym jadącym równolegle pojazdom, zwłaszcza autobusom, wspomniane zmiany uniemożliwiają zachowanie bezpiecznego odstępu bocznego od rowerzystów. Jest to w kolizji z Rozporządzeniem Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 2 marca 1999 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie (tekst jednolity Dz.U.2016.12).
Ten akt prawny jest znany fachowcom, jednak mniej przeciętnemu kierowcy (nie ma tego w programie szkolenia). Kierowca zna albo powinien znać tzw. Prawo o ruchu drogowym (PoRD). W tym akcie prawnym, o charakterze ustawy, znajdują się dwa artykuły, bezpośrednio odnoszące się do rowerzystów art. 33 pkt. 1 do 7. Cytuję pkt. 1 art. 33: „Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.”
Ta ustawa jest jedynym zbiorem przepisów, odnoszącym się do obowiązków cyklistów, w tym konieczności i umiejętności odróżnienia światła czerwonego od zielonego, linii ciągłej od przerywanej i niewiele więcej. Natomiast dla kierowców innych pojazdów jest całe mnóstwo innych artykułów, w tym, bardzo ważny, o zachowaniu odstępu bocznego cyt. art. 24 ust. 2. „Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczególną ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania roweru, wózka rowerowego, motoroweru, motocykla lub kolumny pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m”.
Na przykładzie z Wrocławia pokażę, że spełnienie tego warunku jest niemożliwe przy wprowadzonej organizacji ruchu. Oczywiście takich miejsc jest więcej, o niektórych wspomniał p. Karpf w swoim tekście. Omówionym przykładem jest odcinek ulicy Piłsudskiego pomiędzy Placem Legionów a Placem Orląt Lwowskich. Kiedy projektowano i wybudowano ten odcinek ulicy, w latach 60-tych, przewidziano dwie jezdnie po 7,0 m, z dwoma normatywnymi pasami ruchu, po 3,5 m. Odcinek tej ulicy pełnił, przez dziesiątki lat, fragment drogi krajowej (DK) nr 5. Dzisiaj też należy do najważniejszego fragmentu układu drogowego Wrocławia typu G. Wyżej są np. tylko autostrady, A 8 (obwodnica) i ulice GP (droga główna ruchu przyspieszonego) np. Legnicka, Grabiszyńska, Sobieskiego. Zanim wskażę dysfunkcję na tym odcinku ulicy, konieczne jest poinformowanie, jaka jest współzależność pomiędzy pojazdami, kierowcami a drogą.
Ustawodawca w PoRD określił jaka jest maksymalna szerokość pojazdu dopuszczonego do ruchu, wynosi ona 2,55 m i jest częstym przypadkiem dla autobusów i samochodów ciężarowych, długości są zróżnicowane; do 13,5 m poprzez 16,5, 18,75 do 22,0 m. Długość ma znaczenie przy wyprzedzaniu a także wężykowaniu zespołu pojazdów o czym będzie niżej. Samochody osobowe maja najczęściej szer. do 2 m a długość do 6 m.
Szerokość pasów ruchu ma uzasadnienie naukowe oraz praktyczne. We wspomnianym rozporządzeniu MTiGM jest mowa o warunkach, jakim odpowiadać powinny drogi publiczne i ich usytuowanie. Określone jest to w § 15. Dla ulic i na drogach klasy GP i G – 3,50 m, na drodze klasy Z – 3,00 m (z ograniczeniem prędkości do 40 km/h); na drodze klasy L – 2,75 m; na drodze klasy D – 2,50 m. Na drogach klas Z, L i D szerokość pasa ruchu może być zwiększona do maksymalnie 3,50 m, jeżeli taka potrzeba wynika z prognozowanej struktury rodzajowej lub ilościowej ruchu.
Z kolei § 47 rozporządzenia MTiGM określa: szerokość ścieżki rowerowej powinna wynosić nie mniej niż 1,5 m – gdy jest ona jednokierunkowa (przypadek omawiany); 2,0 m – gdy jest ona dwukierunkowa; 2,5 m – gdy ze ścieżki jednokierunkowej mogą korzystać piesi. Wskazać należałoby, ze w przypadku ścieżki na chodniku skrajnia dla rowerzysty wynosi tylko 0,2 m a wiec nie stanowi problemu bezpieczeństwa ruchu drogowego. Natomiast usytuowanie jej na ulicy diametralnie zmienia i potęguje zagrożenie potrącenia rowerzysty. Na to mały wpływ ma kierowca, bo nie może zrealizować dyspozycji art. 24 pkt 2. czyli min. odległości 1,0 m.
Kierowanie samochodem wymaga od kierowcy ciągłego korygowania kierunku ruchu samochodu nawet w ruchu prostolinijnym, bowiem występuje zjawisko wężykowania, niezależnie od woli kierowcy. Im dłuższy jest zestaw wieloczłonowy tym wymaga większej uwagi kierującego. Może też wystąpić nawet zarzucanie na nierównych albo skoleinowanych, wybojach czy wodościekach, itp..
Samochody poruszają się w tzw. po dynamicznym torze ruchu (wspomniane wężykowanie), który do prędkości 40 km/h wynosi plus, minus 0,2 m. Dlatego drogi typu A mają pasy ruchu po 3,75 m, co przy szerokości pojazdu 2,55 pozostawia na wężykowanie 1,2 (po 0,6 m) przy prędkości dopuszczalnej 140 km/h.
Dla bezpiecznego ruchu na Piłsudskiego od pl. Legionów do Podwala potrzebne są pasy ruchu o szerokości najmniej 2,95 m na pojazd, na każdym pasie ruchu. Tymczasem jest tam taki oto podział: lewy pas 1x2,2 m, prawy pas 1x 2.72 m i 1,5 m ścieżka (netto), plus dwie linie 2x0,24 m = 0,48 m. Daje to łącznie 7,0 m. Nie może więc spełnić warunku odstępu bocznego min. 1,0 m od rowerzysty. Żaden kierowca, jadący prawą stroną, nie może go spełnić. Rowerzysta jedzie środkiem swojego pasa a nie po rolce odwodnieniowej (o szer.0,4 m) ma wiec do dyspozycji 1,1 m. Nie mieszczą się też samochody ciężarowe i autobusy na wyznaczonych pasach ruchu, może więc dochodzić do kolizji bocznych.
Tak więc zarządzający ruchem drogowym, świadomie stworzył zagrożenie bezpieczeństwa ruchu drogowego, nie przestrzegając założeń przebiegu i funkcji ulicy, jej geometrii i wyjściowo wykonanego oznakowania poziomego. Zaniżenie klasy ulicy jest sprzeczne ze stosownymi uchwałami Rady Miejskiej o kategoryzacji ulic. Staje się wiec zasadne pytanie, kto poniesie odpowiedzialność za wypadki i ich skutki? Formalnie rzecz biorąc będzie to zarządca drogi, bowiem dobry prawnik wybroni kierowcę, na którego rutynowo i najprościej dzisiaj zrzucić odpowiedzialność.
Drugie pytanie dotyczy roli prokuratury. Fundamentalnym zadaniem prokuratury we wszystkich państwach jest strzeżenie praworządności oraz czuwanie nad ściganiem osób, które dopuściły się popełnienia przestępstwa. W prawie karnym mamy pakiet pn: Przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji zawarte w art. 173. Katastrofa komunikacyjna Np. § 1. „Kto sprowadza katastrofę w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym zagrażającą życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”, albo art. 174. Sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy § 1. „Kto sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”. Jest też art. 175. Przygotowanie do katastrofy. „Kto czyni przygotowania do przestępstwa określonego w art. 173 katastrofa komunikacyjna, § 1, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.
Jest więc powód do myślenia i zweryfikowania wielu rozwiązań, być może korzystnych dla jednej grupy użytkowników a niedobrych dla innych. Tymczasem mówimy o jednakowych prawach dla wszystkich na drogach publicznych.

Ryszard Piasecki