Okładka 10/2014 Numer 10(181)/2014


R E K L A M A




Spis treści:

CEPOL, czyli akademia współpracy • Przepisy o kontroli osobistej zaskarżone do Trybunału • Ustawa o odwróconym kredycie hipotecznym • 15 zł za godzinę • SIS II • Policyjny radiowóz jako środek przymusu bezpośredniego • CBŚP • Uroczyste wręczenie sztandaru KPP w Jaworze • Ochrona prywatności w miejscu pracy • Policja przestrzega! • Zbierać bezpiecznie i nie łamiąc przepisów • Szacowanie ryzyka przemocy • Powiatowe komisje bezpieczeństwa i porządku • Kto u nas może stosować techniki operacyjne? • Bezpieczne dzieci to spokojni rodzice • Skakał po swoim kocie! • Czy Wrocław rasizmem stoi? • Nowy szpital wojewódzki na Stabłowicach już gotowy • Tu jest niebezpiecznie! • Premiera baletowa w Operze Wrocławskiej • Drogi parking przy Hali Stulecia • Z prac Stowarzyszenia Komendantów Policji Polskiej • Rozmówki łacińskie • Przed sądem w samo południe • Zdarzyło się we Wrocławiu • Pamiętasz była jesień... • Teraz możesz sprawdzić on-line • Projekt nr 269 • Odblaski obowiązkowe • Jazda ekologiczna i dodatkowe testy • Drogi wewnętrzne, strefy zamieszkania, strefy ruchu • Tego nie mogą

Policyjny radiowóz jako środek przymusu bezpośredniego

W połowie ubiegłego roku do Ustawy o środkach przymusu bezpośredniego wprowadzony został zapis zezwalający na wykorzystywanie radiowozów w takim samym charakterze, jak inne środki, do których zalicza się m.in. kajdanki, pałki czy chemiczne środki obezwładniające. Decyzję o wprowadzeniu tego zapisu podjęła policja wraz z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych, biorąc przykład z innych państw, które prawo to wykorzystują już od dłuższego czasu. Zastosowanie radiowozu jako środka przymusu bezpośredniego służy przede wszystkim walce z piratami drogowymi w sytuacjach, gdy np. kierowca stanowi zagrożenie dla innych użytkowników dróg lub nie chce zatrzymać się do kontroli drogowej. W takim wypadku policjant samodzielnie podejmuje decyzję o sposobie reagowania, gdyż zmuszenie kogoś do zatrzymania się za pomocą radiowozu jest środkiem ostatecznym. Decyzja taka i związane z nią działanie są więc bardzo dynamiczne. Mogą też niejednokrotnie wiązać się z nieprzewidywalnymi i przykrymi skutkami zarówno w stosunku do pirata drogowego, jak i samego funkcjonariusza.
Policjant rozliczany jest przez swoich przełożonych oraz prokuraturę czy sąd ze wszystkich podjętych czynności, które są dokładnie sprawdzane i analizowane. Zapewniając więc bezpieczeństwo uczestnikom ruchu drogowego przestrzegającym prawa i chroniąc przed tymi, którzy je łamią, musi mieć świadomość, że za wszystkie działania ponosi osobiście całkowitą odpowiedzialność.
Aby policjantów lepiej przygotować do tego typu interwencji, w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie zorganizowane zostały szkolenia, podczas których w specjalnie wyposażonej sali ćwiczeń uczestnicy doskonalą technikę panowania nad pojazdem w trudnych i nietypowych sytuacjach na drodze. Symulatory jazdy radiowozami pozwalają tworzyć różne scenariusze, jak chociażby wypadki drogowe, korki, spadający ładunek, sytuacje z nietrzeźwymi lub agresywnymi kierowcami, wtargnięcie na jezdnię pieszego lub zwierząt czy ostrzelanie wozu policyjnego z broni palnej. Poza tym ćwiczenia na symulatorze doskonalą umiejętności policjanta w radzeniu sobie podczas jazdy z wieloma problemami technicznymi, jak chociażby awarie czy uszkodzenia radiowozu.

Sara Stanisz-Skrzypulec


Spis treści

Z prac Stowarzyszenia Komendantów Policji Polskiej

• W wyniku współpracy Prezydium SKPP i DGW IPA powstała koncepcja zawiązania w strukturach Stowarzyszenia Komendantów Policji Polskiej sekcji tematycznej zrzeszającej członków IPA. W większości przypadków osoby będące członkami SKPP i IPA są przypisani organizacyjnie do różnych Regionów IPA, działających w ramach Dolnośląskiej Grupy Wojewódzkiej, często w kolejnych jednostkach służby i niezwiązanych z miejscem zamieszkania. Podobna sytuacja jest na terenie innych województw. Biorąc pod uwagę również aspekt sprawności informacyjno-organizacyjnej, poszerzenie oferty poprzez dostęp do propozycji i przedsięwzięć podejmowanych w różnych regionach oraz możliwość aktywizacji części członków IPA – Zarząd SKPP podjął decyzję o powołaniu Sekcji IPA SKPP i ustanowieniu, w porozumieniu z DGW, koordynatora, członka SKPP i członka Prezydium DGW IPA, który będzie realizował przedstawione powyżej formy współpracy i przekazu informacji. Koordynatorem Sekcji został młodszy inspektor Leszek Kulik, członek SKPP, a jednocześnie skarbnik dolnośląskiej IPA. W ramach Sekcji IPA SKPP planowane m.in. są wystawy oraz popularyzacja sylwetek, aktywności i doświadczenia członków czynnie uczestniczących w realizacji celów Międzynarodowego Stowarzyszenia Policji.
• Zarząd Stowarzyszenia Komendantów Policji Polskiej składa serdeczne gratulacje z okazji nominacji na stanowisko naczelnika Wydziału Konwojowego KWP we Wrocławiu naszemu Koledze z SKPP podinspektorowi Mirosławowi Mulczykowi.
n W X Mistrzostwach Policji Dolnego Śląska w Wędkarstwie Spławikowym, które zorganizował Klub Wędkarski „Belona” przy KWP we Wrocławiu dnia 7 września br., mistrzostwo i Puchar Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu oraz nagrodę rzeczową (rower) zdobył kolejny raz młodszy aspirant Tomasz Wojtyczka z Komendy Powiatowej Policji w Miliczu. Spośród 50 zawodników milicki policjant wygrał także w innej konkurenci zawodów – o największą złowioną rybę. Za złowienie leszcza o wadze 1610 g aspirant Tomasz Wojtyczka otrzymał drugi okazały puchar – tym razem ufundowany przez wrocławski Zarząd Stowarzyszenia Komendantów Policji Polskiej.
Zarząd gratuluje także młodszemu inspektorowi Tomaszowi Szymczynie, naczelnikowi Sztabu KWP we Wrocławiu, który również jako reprezentant SKPP w I Zawodach Wędkarskich Służb Mundurowych i Ratowniczych Wrocławia, zorganizowanych 13 września br. na Odrze we Wrocławiu przez Koło „Belona”, m.in. przy udziale Stowarzyszenia Komendantów Policji, wygrał dwie konkurencje. Zajął I miejsce w konkurencji o największą rybę, zdobywając Puchar Zarządu SKPP oraz medal za II miejsce w konkurencji seniorów wędkarskich. Za osiągnięcia w wędkarskich konkurencjach otrzymał także nagrodę rzeczową w postaci 40-calowego telewizora. Zawody wygrał zawodnik reprezentujący Komendę Wojewódzką Państwowej Straży Rybackiej we Wrocławiu.

Do refleksji – Rozmówki łacińskie

Przyznaję się. Jak to mówią – bez bicia, choć to bez sensu, bo w ogóle taka możliwość, choćby samobiczowania, nie istnieje. Dostałem kuksańca do napisania tego tekstu, gdy popularny wrocławski dziennikarz w gazetowym serialu o niegdysiejszej wojnie gangów na pograniczu włożył mi w usta słowa „kur… chłopaki (…)”, kierowane do moich podwładnych przed naszym wymarszem na bój z gangsterami. Skoro tak wspominają dzisiaj moi byli współpracownicy, to tak widocznie było. Bo przyznaję się – kląłem przez kilkadziesiąt lat służby jak szewc (nawiasem mówiąc nie wiem, dlaczego ten przyzwoity, a zanikający fach przywoływany jest zawsze w nieszczególnym kontekście, bo jest jeszcze „szewska pasja”!). O ile jednak mój język jest kwestią dziesięciorzędną, to warto chwilę uwagi poświęcić w ogóle językowi kolegów w mundurach.
Słownictwo – mówiąc elegancko – nieparlamentarne lub niecenzuralne rozpleniło się we współczesnej polszczyźnie i bluzgi słychać na ulicy, w sklepie i w tramwaju, nie tylko na melinie, ale i w biurze, i w salonie, u rządzonych i u rządzących, na dole, na górze i na półpiętrze, w sposób wykraczający daleko poza miary potrzeb językowej ekspresji. Miarę taką starał się kiedyś wyznaczać niezrównany gawędziarz i świetne pióro Melchior Wańkowicz, broniąc obywatelstwa w literaturze jednej z najinteligentniejszych części ciała, pisząc o damie – którą, jak wyżej, wykropkowano – jako o dzielącej od wieków dole i niedole polskie, będącej czymś w rodzaju potocznego „panie dziu”, z którego wszelka grzeszność uleciała lub sięgając do żołnierskiej gwary z jej kluczowym słowem-wytrychem. Ale pan Melchior, któremu chyba bliżej było do obyczajowego konserwatyzmu niż do jakichś tam liberalizmów, występował przeciw zubażaniu języka i na pewno nie przewidywał inwazji, która nastąpiła. Wyrugowanie wulgaryzmów z literatury jest niemożliwe, szczególnie tam, gdzie piszący wierny jest specyficznemu obrazowi kawałka realnego świata, jak choćby w swej „brutalnej” prozie amerykański skandalista o swojsko brzmiącym nazwisku Charles Bukowski czy twórcy dodatkowo wyraźnie nastawieni na kontestowanie postaw tradycyjnie uważanych za pruderyjne, drobnomieszczańskie, bigoteryjne. Tak już jest, że w ogóle artyści dają sobie większy margines swobody. Czytam w kobiecym tygodniku wywiady ze znanymi paniami reżyserkami. Jedna z pań mówi, że przeklinanie jest częścią języka, ludzkiej ekspresji, szczególnie artystów, a także okazuje się, że w czasie prób u drugiej pani kur… latają na prawo i lewo” (tym razem to ja wykropkowałem).
Dlaczego policjant przeklina? Mówię o przeklinaniu – że tak powiem – na swój własny użytek, bo na forum publicznym taka możliwość z definicji nie istnieje. Najprościej byłoby powiedzieć, że jako członek społeczeństwa od tego społeczeństwa się nie odróżnia. Po drugie – dotyczy to policjantów „liniowych”: chodzi o zachowania, które mają pewne cechy przeniesionej ze świata przyrody mimikry i porozumiewania się językiem trafiającym do rozmówcy. Mianowicie nie wyobrażam sobie – chyba że dla obciachu – przemawiania do bandyty w rodzaju „może szanowny pan będzie łaskaw…”. I wreszcie źródło trzeciego motywu – homeostaza jako stan równowagi psychicznej. Naturalnym dla policyjnej służby jest środowisko psychospołeczne, w którym policjant narażony jest na szkodliwe stresy, a tym samym jego psychika zmuszana do nieustannej readaptacji. Puszczenie „wiąchy” to przynajmniej danie upustu napięciom, wentyl, przez który uchodzą emocje.
Nie pochwalam zaśmiecania języka, ale i nie potępiam, bom sam był w tej skórze, i rozumiem. Przyznaję się więc jak na wstępie, ale biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, nie poczuwam się do winy i ekspiacji nie będzie. Wśród przyczyn nadużywania słownictwa typu hard jest jeszcze praprzyczyna ze sfery psychoanalizy: policjantowi jako „władzy” może wydawać się, że jest „maczo”, którego językowym atrybutem jest właśnie „twardy” język, ale o ile wcześniej nie popuka się w czoło, to szybko ten „maczyzm” po powrocie do domu wybije mu ze łba połowica: a może tak w końcu mógłbyś przestać rzucać mięsem? I to wówczas jest już koniec rozmówek łacińskich.

Marcin Brzeziński

Spis treści

Teraz możesz sprawdzić on-line

Kupując używany samochód lub inny pojazd, można mieć obawę, czy informacje przedstawione przez sprzedającego są zgodne ze stanem faktycznym. Mając to na uwadze, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych uruchomiło bezpłatne e-usługi, które pozwolą on-line sprawdzić informacje o samochodach i autobusach.
Pierwsza z tych usług zainteresuje głównie kupujących używane samochody zarejestrowane w Polsce. Przed zakupem auta daje możliwość sprawdzenia historii pojazdu, którym się zainteresowaliśmy. Na stronach www.historiapojazdu.gov.pl nie trzeba składać wniosku i czekać na jego rozpatrzenie, musimy jedynie znać numer VIN, datę pierwszej rejestracji w kraju oraz numer rejestracyjny pojazdu. Wówczas przez Internet pozyskamy dane, takie jak marka, model, rok produkcji, liczba właścicieli pojazdu, czy pojazd jest zarejestrowany i ubezpieczony, ponadto możemy uzyskać informację, czy pojazd został zgłoszony jako kradziony. Udostępniona będzie także informacja o pojemności i mocy silnika, dopuszczalnej masie i ładowności, liczbie miejsc, dacie pierwszej rejestracji oraz o przebiegu, który został stwierdzony podczas ostatniego badania technicznego pojazdu.
Dotychczas dane dotyczące pojazdu mogły być udostępniane jedynie uprawnionym do tego instytucjom oraz właścicielowi lub posiadaczowi pojazdu. Wprowadzone zmiany umożliwiają dostęp do informacji o pojeździe wszystkim, bez konieczności wykazywania uzasadnionego interesu. Usługa jest bezpłatna.
Dzięki innej usłudze, zwanej Bezpieczny autobus, rodzice, którzy wysyłają dzieci na kolonie czy wycieczki, mogą sprawdzić, czy autokar, który będzie je przewoził, jest sprawny i dopuszczony do ruchu, czy posiada aktualne ubezpieczenie OC. Rodzicom do skorzystania z usługi wystarczy numer rejestracyjny pojazdu i adres strony internetowej (www.bezpiecznyautobus.gov.pl). Ta e-usługa pozwoli nie tylko rodzicom, a także każdemu zainteresowanemu szybko i w łatwy sposób sprawdzić w Internecie informacje o autokarze, którym planowana jest podróż lub którym codziennie jeździmy do pracy lub szkoły.
Pamiętajmy, że nie zastąpi ona kontroli przeprowadzanej przez policję lub Inspekcję Transportu Drogowego, umożliwi jedynie wstępną weryfikację stanu autobusu, gdyż autobus bez ważnego przeglądu technicznego i ubezpieczenia OC nie powinien poruszać się po drodze. Usługa ta jest również bezpłatna.
Obie usługi zdecydowanie przyczynią się do zwiększenia standardów bezpieczeństwa, a w branży przewozu osób pozwolą wychwycić nieuczciwe firmy, oferujące podróż niesprawnymi pojazdami.

Opr. aspirant Tadeusz Witkowski i aspirant Marcin Ponikowski
WRD KMP we Wrocławiu

Spis treści