Okładka 10/2015 Numer 9(192)/2015


R E K L A M A




Spis treści:

Kiedy kserokopie dokumentów? • Co może policjant? • Pierwsza pani generał • Policjant używa broni • Politycy na strzelnicy i kret w komendzie (2) • Piesi na drogach • Chaos grozy, czy groza chaosu • Agresja w szpitalach: odsłona trzecia • Mieć broń? • Policjanci ze starówki • Nowe metody oszustów • Publikacja zdjęć w Internecie – na co uważać? • Jak sparaliżować miasto? • Jubileuszowy festiwal • Perła wrocławskiej kultury • Gdzie są korki we Wrocławiu? • Nowy komisariat • Sensacyjne wicemistrzostwo • Stowarzyszenie Komendantów Policji Polskiej • Do refleksji - Melduję posłusznie, przeczytałem • Twoje życie – twój wybór! • Mimozami jesień się... nie zaczyna • „Angliki” do rejestracji • Jak odkorkować miasto? • Zielony listek powraca do łask • Piknik samochodowy • Potrzebne seminarium • Oficerowie prasowi informują

Mieć broń?

Pozwolenia na broń w naszym kraju, wydawane są sporadycznie. Trzeba spełnić rygorystyczne warunki, aby je uzyskać. Wystarczy spojrzeć na statystyki, Polska znajduje się na jednym z ostatnich miejsc na świecie, jeśli chodzi o ilość broni palnej przypadającej na 100 tys. mieszkańców.
Niektórzy obywatele, będą jednak skorzy do tego, aby o takie pozwolenie się starać. Warto przybliżyć więc procedurę uzyskania pozwolenia na broń, do ochrony osobistej, osób i mienia. Innymi kategoriami, są bowiem pozwolenia do celów łowieckich, sportowych czy kolekcjonerskich.
Podanie o pozwolenie osoba zainteresowana kieruje do właściwego komendanta wojewódzkiego policji. Musi mieć ukończone 21 lat i nie być karaną za przestępstwa umyślne. Ponadto, osoba taka musi mieć stały pobyt w naszym kraju i pełną zdolność do czynności prawnych. Najważniejszą jednak kwestią w staraniach o pozwolenie na broń do ochrony osobistej, mienia i osób, jest wyczerpujące uzasadnienie. Policja musi być przekonana, że faktycznie osoba starająca się, ma poważne powody, by lepiej zadbać o swoje bezpieczeństwo. Niewątpliwie przekonywujące będą udokumentowane przypadki gróźb, nękania albo notoryczne przypadki kradzieży mienia.
Do podania, składanego u komendanta policji w miejscu zameldowania, trzeba dołączyć stosowne dokumenty. Będzie to orzeczenie lekarskie i psychologiczne o zdolności dysponowania bronią. Badanie lekarskie, obejmuje konsultację okulistyczną, poziom glukozy we krwi, EKG dla osób powyżej 40 roku życia, oraz badanie ogólne. W podaniu określa się również ilość i model broni, którą osoba jest zainteresowana.
Co ważne, orzeczenie lekarskie i orzeczenie psychologiczne, stanowi podstawę do wydania pozwolenia na broń przez okres 2 miesięcy od daty jego wydania. Na koniec trzeba podanie, orzeczenia, kserokopię dowodu osobistego, dwa zdjęcia w formacie 3cmx4cm, oraz dowód uiszczenia opłaty skarbowej w wysokości 242 zł na rachunek Urzędu Miasta, Urzędu Dzielnicy itp.,złożyć we właściwym wydziale policji. A później czekać. W tym czasie policja sprawdzi prawdziwość danych (np. niekaralność), a dzielnicowy przeprowadzi wywiad środowiskowy.
Jeżeli podanie zostanie zweryfikowane pozytywnie, pozostaje już tylko zdanie egzaminu przed specjalną komisją. Składa się on z części teoretycznej i praktycznej. Teoretyczna, obejmuje m. in. znajomość „Ustawy o broni i amunicji” oraz przepisów Kodeksu Karnego, z zakresu przestępstw z użyciem broni. Warto się solidnie do niej przygotować, gdyż, brak zaliczenia tej części egzaminu, skutkuje – niestety- niedopuszczeniem do następnego etapu.
Po pomyślnym zaliczeniu teorii, podczas części praktycznej komisja sprawdzi umiejętności składania i rozkładania broni, ładowania, odbezpieczania i zabezpieczania, a także przeprowadzi sprawdzian strzelecki.
Opłata za egzamin, w przypadku pozwolenia na broń, dla celów ochrony osobistej wynosi 500 zł. Przysługuje prawo, do jednokrotnego egzaminu poprawkowego, który kosztuje dodatkowe 250 zł.
Uzyskanie pozwolenia na broń nie uprawnia jednak do jej zakupu. Na tę okoliczność, policja wydaje specjalny dokument ważny 3 miesiące. Po zakupie, trzeba w ciągu 5 dni zarejestrować broń. Niedopełnienie tego obowiązku, może skutkować cofnięciem pozwolenia na broń, a nawet aresztem i grzywną.
Jak widać, procedura uzyskania pozwolenia na broń jest żmudna, ale nie ma się co dziwić. Z bronią nie chodzi się po ulicach tak, jak z parasolką. Zwolennicy tzw. modelu amerykańskiego, zaznaczają, że uproszczenie procedur i szerszy dostęp do broni dla przeciętnych ludzi, wyszedłby społeczeństwu na dobre. Podkreślają oni, że przestępcy mają gdzieś przepisy, a niektórzy z nich broń posiadają. Tak więc – ich zdaniem – praworządni obywatele, taką możliwość też powinni mieć. Oczywiście można z takim poglądem polemizować, ale to już temat bardziej socjologicznej natury.

RwR



Spis treści

Nowy komisariat

Ogólnopolski Program Standaryzacji Komend i Komisariatów Policji, jest realizowany od 2013 roku przez Komendę Główną Policji, we współpracy z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych. Kolejną inwestycją zrealizowaną z tych środków, przy wsparciu samorządu, jest Komisariat Policji Wrocław-Krzyki. Uroczyste otwarcie odbyło się 25 września br. Na uroczystości obecni byli: zastępca komendanta głównego policji nadinspektor Wojciech Olbryś, prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, zastępca komendanta wojewódzkiego policji inspektor Tomasz Miłkowski, komendant miejski policji inspektor Jacek Kaczmarek, starosta powiatu wrocławskiego Roman Potocki, wicewójt gminy Żórawina Tomasz Gracz, wójt gminy Kobierzyce Ryszard Pacholik oraz przedstawiciele władz samorządowych i zaproszeni goście. W otwarciu wzięli także udział byli komendanci komisariatu Wrocław-Krzyki. Po uroczystym przecięciu wstęgi, uczestnicy uroczystości mieli okazję zwiedzić pomieszczenia komisariatu.
Nowy budynek, jest pierwszą jednostką we Wrocławiu, która od samego początku zaprojektowana została i wybudowana z przeznaczeniem dla Policji. Dotychczasowa siedziba, ze względów technicznych oraz zabytkowego charakteru budynku, nie nadawała się do modernizacji.
Komenda 1 Komenda 2 Komenda 3 Komenda 4 Komenda 5 Komenda 6 Komenda 7 Komenda 8 Komenda 9 Komenda 10 Obecny obiekt, mieszczący Komisariat Policji Wrocław-Krzyki, obejmuje budynek administracyjny, wraz z zapleczem technicznym (część magazynowo-warsztatową, myjnię pojazdów służbowych i garaże). W trzypiętrowym budynku mieszczą się pokoje biurowe dla dwustu funkcjonariuszy i pracowników cywilnych. Jest tam też nowoczesna sala konferencyjna z systemem audiowizualnym, pozwalającym na prowadzenie telekonferencji oraz strzelnica i sala ćwiczeń. Posiada ponadto wiele udogodnień dla interesantów, w tym strefę recepcyjną z toaletą dla osób niepełnosprawnych, pokój przyjęć przystosowany dla matki z dzieckiem, pomieszczenia dla osób zatrzymanych dostosowane dla niepełnosprawnych ruchowo. Na zewnątrz zaś, utworzono dla petentów otwarty parking. W ramach licznych funkcjonalnych rozwiązań w budynku zainstalowano centralną wentylację z klimatyzacją i rekuperacją. W takich warunkach, znacznie lepszych od dotychczasowych, krzyccy policjanci, będą mogli znacznie lepiej realizować swoje codzienne zadania.

Sara Stanisz-Skrzypulec



Spis treści

Stowarzyszenie Komendantów Policji Polskiej
Do refleksji - Melduję posłusznie, przeczytałem

„Nie miał żadnych argumentów, ale wbrew wszystkim szedł tym tropem. W końcu musiał przerwać. Czemu? Po prostu odszedł na emeryturę. I to wszystko? Nie wszystko (…). Po roku okazało się, że (…) miał świętą rację”. Wyjaśnię nieco dalej, dlaczego na wstępie przytoczyłem fragment dialogu z dzieła panów K&K. Melduję bowiem posłusznie, że przeczytałem wspólne dzieło Marka Krajewskiego i Jerzego Kaweckiego „Umarli mają głos. Prawdziwe historie”. Powiedziałem niegdyś w wywiadzie prasowym, że jak każdy jestem widzem i czytelnikiem, ale nie dokonuję bez przerwy zawodowych porównań ze światem stworzonym na ekranie i w druku. Tym razem jednak wykreowane – jak powiedział w przedmowie Marek Krajewski „czasowo, przestrzennie i fabularnie” – są okoliczności, reszta – tzn. medyczno-sądowa rekonstrukcja zdarzeń – autentyczna. Owa kreacja, wywołana temperamentem współautora-beletrysty, spowodowała, że opowieści o panu Jerzym przeczytałem z zainteresowaniem i bez szczególnych prób identyfikacji opisanych przypadków kryminalnych, to znaczy zgodnie z wyznaniem poczynionym chyba z dwadzieścia lat temu. Nie tropiłem więc także drobnych, choć zdarzających się i do zauważenia chyba wyłącznie przez policjanta, nieścisłości, jako nieistotnych dla biegu fabuły. Interesował mnie głównie punkt widzenia znad prosektoryjnego stołu. Miałem to szczęście, że mogłem wysłuchać jeszcze wykładów legendy wcześniej lwowskiej, trochę krakowskiej, potem wrocławskiej i w ogóle polskiej medycyny sądowej prof. Bolesława Popielskiego, ale nie aspiruję do jakiegokolwiek wymądrzania się w tej materii. W zestawieniu z kolegami „od zabójstw” raczej rzadko korzystałem z wiedzy doktora Kaweckiego, ale trudno mi wygumkować z pamięci, tak mocno tam osadzony, obraz pana Jerzego siedzącego w lasku na skraju wykopu, z którego wydobywane są, wśród woni siarkowodoru, do jego oceny i skompletowania szczątki ofiary „chłopców z miasta”. Z książki duetu K&K. tchnie optymizmem co do możliwości wyjaśniania spraw. Nawet tytuł wskazuje – umarli są wręcz gadatliwi. Co prawda pewien osobnik z Człuchowa twierdzi, że rozmawiają także z nim, ale pomińmy ten fakt litościwym milczeniem. Jednak tak naprawdę to praca śledcza ma posmak słodko-kwaśny. Funkcjonariusze operacyjni wiedzą najlepiej, że ich wiedzy – operacyjnej! – czasem za Chiny nie można przełożyć na materiał procesowy i zostają wtedy poszlaki. Popularne jest przekonanie, że życie jest bogatsze niż pisarska wyobraźnia. Aż tak nie lekceważyłbym pomysłowości i wyobraźni twórców, więc powiem ostrożniej, że tak nie tyle jest, co bywa. Może się mylę, ale chyba jak większość policjantów, którzy się choćby co najmniej otarli o krwawą przestępczość, nie gustuję nadmiernie w lekturze kryminałów. (Wyjaśnijmy – kryminał w tym tekście oznacza tylko i wyłącznie dzieło do czytania i ekranowego oglądania). Doceniam klasyków kryminału i arcydzieła gatunku, ale śledzę dosyć umiarkowanie aktualne „tryndy” – modnych Skandynawów czy polską nową falę, w tym z podgatunkiem „retro”. Ale bywam też zaskoczony, bo z przerażenia dałem drapaka z empiku, gdy zobaczyłem sześciuset- i ośmiusetstronicowe czytadła pani kreowanej na „polską królową kryminału”. Czyli objętości jak siedmioksiągu Prousta czy u Joyce'a. Zdarza się jednak wydostanie się kryminału na półkę zastrzeżoną dla wymienionych ostatnio panów. Jest takie dziełko, świetne w czytaniu i mistrzowskie formalnie, wybitnego Szwajcara, znanego głównie z teatralnej „Wizyty starszej pani”, Friedricha Dürrenmatta – mikropowieść i właściwie antykryminał „Obietnica” (w polskim przekładzie poetki Kazimiery Iłłakowiczówny, także dawnej sekretarki Marszałka Piłsudskiego!). Właśnie z „Umarłych…” zaczerpnąłem cytowany wstępnie dialog, jako wykazujący podobieństwa z myślą przewodnią „Obietnicy” – można być o krok od rozwiązania i nie doczekać się. Narrator powieści szwajcarskiego pisarza dr H., emerytowany komendant policji kantonu zuryskiego, mówi tak: „Nie ma rzeczy okrutniejszej niż potknięcie się geniusza o coś idiotycznego”. Przypadek uniemożliwia ujęcie sprawcy okrutnych zabójstw dzieci przez detektywa o genialnej intuicji i uporze prowadzącym do obsesji, ruiny życia i wariactwa. Los pogrywa i wygrywa z uczestnikami wydarzeń, a cała historia – z przypadkiem w roli głównej – nabiera uniwersalnego wymiaru jakiegoś moralitetu. Żeby nieco ocieplić dosyć posępny klimat tego tekstu przytoczę jeszcze złotą myśl dr. H, która właściwie niczego tu nie puentuje: „Bo ja wprawdzie jestem z policji, ale ostatecznie staram się być człowiekiem, nie capem”.

Marcin Brzeziński

Spis treści