Okładka 10/2020 Numer 10(252)/2020

Spis treści:

Pod ścisłą kontrolą • Pomocne narzędzie • Praca hybrydowa • Grypa i koronawirus • Krew darem życia • Urlop po sezonie • Bezpieczna szkoła • Zdarzyło się we Wrocławiu • Jak umarli uczą żywych • Straż Miejska • Cyberpornografia, co to takiego? • Pierwszy pozew • Do refleksji - Bogota na Kresach • Moje dylematy - Przyszła jesień, a tu próżna kieszeń! • Na dolnośląskich drogach • Kierowco, przygotuj się • Wykluczone przypadki

Pod ścisłą kontrolą

W państwie prawa środki techniki operacyjnej pozostają pod ścisłą kontrolą, a informacje uzyskane z podsłuchów wykorzystywane są przede wszystkim na potrzeby procesowe.
Zespół metod i technik operacyjnych praktykowany jest przez służby specjalne, które w ten sposób pozyskują i chronią informacje niejawne, a także prowadzą działania dywersyjno-szpiegowskie. Dla pozyskiwania informacji stosowany jest podsłuch elektroniczny, kontrola rozmów telefonicznych, przechwytywanie pakietów danych wysyłanych z komputera, a także inwigilacja, czyli śledzenie, podsłuchiwanie i obserwowanie podejrzanych osób, tworzenie siatek agentów oraz wykradanie z archiwów informacji niejawnych. Do podsłuchu, również w celach prewencyjnych uprawniona jest m.in. policja, Straż Graniczna, organy ochrony skarbowej oraz Żandarmeria Wojskowa.
Typowo policyjnymi technikami operacyjnymi są przesłuchania, zakup kontrolowany oraz prowokacja policyjna. Kontrola operacyjna wykonywana w uprawnionych komórkach organizacyjnych policji monitorowana jest przez Wydział Techniki Operacyjnej, który bierze ponadto udział w tworzeniu i doskonaleniu systemu maskowania stosowanego w technikach operacyjnych przez odpowiednie jednostki organizacyjne policji, koordynując działania obserwacyjne w skali krajowej i międzynarodowej. Dla usprawnienia kontroli operacyjnej WTO współpracuje także z przedsiębiorcami telekomunikacyjnymi oraz z innymi pozapolicyjnymi podmiotami.
Policja ma więc prawo do kontroli korespondencji, do stosowania środków technicznych umożliwiających uzyskiwanie w sposób tajny informacji i utrwalenie dowodów, czyli do podsłuchiwania rozmów telefonicznych oraz pozyskiwania informacji płynących z komputera, również za pomocą zakładania odpowiedniego oprogramowania, zbierającego dane z komputera. Podobne uprawnienia posiada na przykład Straż Graniczna. Organy kontroli skarbowej natomiast mogą wykonywać czynności operacyjno-rozpoznawcze, umożliwiające uzyskiwanie informacji oraz utrwalanie śladów i dowodów w sposób tajny lub poufny, ale wyłącznie w celu wykrycia przestępstw gospodarczych, skarbowych i przeciwko mieniu znacznej wartości. Nie mają jednak prawa uzyskiwania danych billingowych. Żandarmeria Wojskowa zaś, posiada uprawnienia przysługujące policji.
Kontrolę i utrwalenie treści rozmów telefonicznych w celu wykrycia i uzyskania dowodów dla toczącego się postępowania lub zapobieżenia popełnieniu nowego przestępstwa, może zarządzić także sąd na wniosek prokuratora. Zebrane w ten sposób materiały przeglądane są pod kątem przydatności w śledztwie, a to wszystko, co wykracza poza zakres sprawy jest niszczone. Ponadto Kodeks postępowania karnego nakłada obowiązek umożliwienia wykonania postanowienia w zakresie przeprowadzenia kontroli rozmów telefonicznych oraz innych przekazów informacji na urzędy, instytucje oraz podmioty prowadzące działalność w dziedzinie poczty i telekomunikacji. Zgodnie z prawem, każdy operator telefonii komórkowej zobowiązany jest też do zorganizowania zespołu specjalistów, zajmujących się zbieraniem i przechowywaniem danych abonentów.

Sara Stanisz-Szachnowska


Spis treści

Do refleksji
Bogota na Kresach

Ciężko pisać, konkurując z kropelkami w powietrzu. Kwarantanna, maseczki, respiratory – to waga ciężka, reszta – to taka lekkopółśredniopiórkowa. Ale spróbujmy.
Jeszcze przed pandemią pojawiła się nowa, nawiązująca do narkobiznesu, „zastępcza” nazwa dla Bogatyni: Bogota. Jak uważali mieszkańcy, afera goniła aferę, przestępczość kwitła, a skuteczność miejscowego jej ścigania (umoczeni wcześniej byli też lokalni policjanci) przypominała sprowadzoną do mikroskali wieloletnią kolumbijską bezradność wobec wiadomych karteli. Podoba mi się i doceniam ten dowcip. Nie liczę na symetrię i na to, że jakikolwiek Kolumbijczyk powie żartem na swoją stolicę: Bogatynia. Ale jak już, to może stolica Worka Turoszowskiego spróbowałaby nawiązać stosunki siostrzeńskie, partnerskie, ze stolicą Kolumbii.
Jest, co prawda, niejaka nieproporcjonalność, po pierwsze w liczbie mieszkańców: w przybliżeniu – 1: 400, po drugie – w pozycji w skali wagi miasta na mapie świata. Partnersko zaprzyjaźnione są z Bogotą 33 światowe metropolie, a w tym 27 stolic państw. Spróbować jednak można, choć wydaje mi się, że gdyby Bogocianie dowiedzieli się, co jest pretekstem, to pogoniliby tych Bogocian z Worka (New Worka? Nuevo Worka?). Miała Bogota (ta prawdziwa) w swej stosunkowo niedawnej historii niezależnego burmistrza Antanasa Mockusa, który nie bał się wydawać walki przemocy, chaosowi, korupcji, prowadząc kreatywne i radykalne działania na granicy perfomance'u. Jest w Bogocie inna pani burmistrz i nikogo nie razi jej orientacja seksualna, co stwarza jednak pewną różnicę w ocenach obyczajowości i mogłoby się komuś tutaj nie podobać, choć, na szczęście, i o ile mi wiadomo, nie ma przy wjeździe do tej zony tablic „strefa wolna od rozumu”.
Cóż, przyjemniej byłoby pisać o historycznych, unikalnych atrakcjach Bogatyni – największej w Polsce zabudowie domami przysłupowymi. Rozmiary przestępczości, która przeniknęła do samorządowych władz miasta, przeraziły jej mieszkańców. Kwitł w najlepsze szwindel w oczyszczaniu miasta i utylizacji odpadów. Korupcja, przestępcza niegospodarność, przekraczanie uprawnień, fałszowanie dokumentów, paromilionowe straty Skarbu Państwa, wszystko w związku z działalnością gminnych przedsiębiorstw i w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, a w niej w wieloosobowym towarzystwie były burmistrz miasta. Jeśli pan burmistrz bywał w celi podwładnym strażnika i podopiecznym profosa, to jakże gorszy od niego mógłby być pan przewodniczący rady miasta?
Pamiętam, że Zgorzelec (dla Bogatyni stolica powiatu) nie cieszył się dobrą sławą w peerelowskich czasach panowania kompotu, „polskiej heroiny”, jako namiastki środka odurzającego – złą sławą narkotykowego pogranicza. Inne czasy, rynek? – proszę bardzo: hera (ta prawdziwa, choć z innej części świata niż z prawdziwej Bogoty), koka (z okolic prawdziwej Bogoty), amfa, dopalacze, prochy takie, śmakie, w ostateczności trawka, joint, ohydztwa do wyboru, do koloru, i niezmiennie cenowa przebitka dla gnojów (dostawców) tego gnoju. Wprawdzie w Bogatyni jest obok „brudne” paliwo – węgiel brunatny, ale nie ma na przykład plantacji koki. Jest za to pseudoefedryna w lekach aptecznych, a ta substancja, aminą zwana, może jako prekursor być wykorzystana do wytworzenia metamfetaminy.
No i działo się. Była zorganizowana grupa przestępcza obracająca znacznymi ilościami metamfy oraz tabletkami z pseudoefedryną. W jej składzie, a podejrzanych było 20 osób, działał właśnie przewodniczący bogatyńskiej rady miasta. Zachodzę w głowę, jak to jest możliwe, że prominentni miejscy urzędnicy mogli wdepnąć w takie gówno. Że tak rozmagnesowało się morale, iż – wydawałoby się – odpowiedzialni ludzie ogłupieją w pozornym poczuciu bezkarności władzy. Nie znajdując dobrej odpowiedzi szukam wytłumaczenia w usytuowaniu geograficznym.
Miała Rzeczpospolita przed wojną swoje Kresy, a te Kresy z kolei swoją specyfikę. Kresów nie ma, jest co najwyżej Wschód kraju (Ściana Wschodnia), jest i Zachód (Ziemie Zachodnie), który – nawiasem mówiąc – zasiedlili w sporej części ludzie z Kresów, jak mówiono kiedyś – zza Buga (wielu moich przyjaciół miało tam swoje korzenie rodzinne, lwowskie i wileńskie). Jednak takie dziwne mam odczucie, że rolę Kresów na Zachodzie pełni Worek Turoszowski, gmina Bogatynia, niegdyś bogata, teraz podobno mniej i eksploatowana dołem w kierunku środka globu, istniejąca na styku trzech państw, co jest ciekawostką, robi jakąś różnicę i stwarzać może wrażenie odrębności.
Przypomnieć można przekaz literacki, bo taki właśnie bywa ponadczasowy i uniwersalny, i to ponad wszystkimi niepodobieństwami, a w nim właśnie poczucie odrębności, izolacji, swoistej westernizacji, właściwej zawsze ziemiom zamieszkanym od nowa przez przybyszy. Sportretował to niegdyś Marek Hłasko w swej „Bazie ludzi umarłych”. Są to warunki, w których może się wydawać, że uda się i nie wyda się.

Marcin Brzeziński


Spis treści

Wykluczone przypadki

Metody i formy wykonywania przez policjanta zadań w zakresie kontroli, organizacji oraz czuwania nad bezpieczeństwem i porządkiem ruchu na drogach określa Zarządzenie Komendanta Głównego Policji.
Mając odpowiednie przeszkolenie zawodowe, policjant ruchu drogowego wykonuje zadania w zakresie kierowania ruchem drogowym, kontroli stanu technicznego pojazdów silnikowych, wykonywania czynności na miejscu wypadków drogowych, kontroli przewozu towarów niebezpiecznych oraz kontroli zapisów urządzeń samoczynnie rejestrujących prędkość jazdy, czas jazdy i postoju.
Zgodnie z Zarządzeniem Komendanta Głównego Policji, funkcjonariusz pełniący służbę na drodze nie może wykonywać czynności niezwiązanych z tą służbą, a zwłaszcza wykorzystywać służbowy pojazd do celów prywatnych. Nie wolno mu też przebywać w radiowozie w czasie pełnienia służby statycznej, chyba że prowadzi korespondencję radiową, sporządza dokumentację z wykonywanych zadań, realizuje zadania związane z pilotażem, dokonuje badania na zawartość alkoholu czy obsługuje urządzenia samorejestrujące wykroczenia. Zakaz przebywania w radiowozie podczas służby statycznej, nie obowiązuje też policjanta w razie wystąpienia niekorzystnych warunków atmosferycznych albo gdy ma przerwę w swoich obowiązkach służbowych. Funkcjonariuszowi pełniącemu służbę na drodze, zabrania się ponadto wsiadania do kontrolowanego pojazdu w przypadkach niezwiązanych z kontrolą stanu technicznego, wyposażenia pojazdu, przewożonego ładunku lub z niezbędnym kierowaniem tym pojazdem.
Zasadniczo, poza tymi wymienionymi przypadkami nie powinien on opuszczać trasy lub posterunku. Wyjątek stanowi jednak sytuacja, kiedy konieczne jest udzielenie pomocy chorym lub rannym, także gdy trzeba doprowadzić sprawcę wykroczenia lub przestępstwa do jednostki policji, izby wytrzeźwień lub placówki służby zdrowia. Inną przyczyną opuszczenia przez policjanta danego rejonu może być też konieczność poddania osoby badaniu w celu ustalenia zawartości w organizmie alkoholu lub innego środka podobnie działającego.
Policjant może też opuścić kontrolowaną przez siebie trasę, aby wykonać czynności służbowe w rejonie lub na miejscu przestępstwa, poważnego zagrożenia bezpieczeństwa publicznego albo zdarzenia drogowego lub innego zdarzenia, w którym są zabici czy ranni. Innym jeszcze powodem, dla którego może on opuścić swój posterunek jest podjęcie przez niego pościgu, a także nagłe zdarzenie losowe, czyli własna choroba lub awaria pojazdu. W pozostałych uzasadnionych przypadkach może natomiast zrobić to na polecenie lub za zgodą przełożonego, a także na polecenie dyżurnego jednostki policji.

Sara Stanisz-Szachnowska


Spis treści