Okładka 11/2016 Numer 11(206)/2016


R E K L A M A




Spis treści:

„Duldung” czyli absurd • Promocja na pierwszy stopień • Sprawdzać procedury • Na cmentarzu czy w sieci? • Spełnione amerykańskie marzenie • Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa • Oszukać seniora • Odwieczny dylemat • W razie ataku terrorystycznego • Lepiej powiadom policję • Kogo dotknie grypa? • Nie przeziębiaj się! • Przestępcy w cyberprzestrzeni • Kradzież, której nie było • Milczący morderca • Nie wszystko do śmieci • Wrocław dla młodzieży, czyli jak stać się piłkarzem • Historia wrocławskiej Iglicy • Czysta energia • Stowarzyszenie Komendantów Policji Polskiej • Pod nowym kierownictwem • Zdobyła koronę • Do refleksji – Figurant Rozmiazg • Moje Dylematy – Listopadowe smutki i radości • Kolizja z obcokrajowcem • Bezpiecznie – Chce się żyć • Całoroczne czy zimowe? • Pojazd uprzywilejowany – obowiązki uczestnika ruchu • Zimowy, nie zmieszany • Eko-jazda czyli mniej paliwa • Kompletny paraliż czyli remont po wrocławsku • Kierowanie ruchem drogowym (2) • Dojechać i wrócić bezpiecznie • Oficerowie prasowi informują • Zdarzyło się we Wrocławiu

Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa

Na terenie województwa dolnośląskiego 5 października 2016 r. ruszyła Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa. Poprzez to narzędzie internetowe każdy mieszkaniec może teraz przekazać policjantom informacje o zagrożeniach, jakie zaobserwował. Zostaną one sprawdzone przez funkcjonariuszy, którzy podejmą dalej działania.
Uruchomienie mapy na Dolnym Śląsku ogłosił na zwołanej konferencji prasowej Komendant Wojewódzki Policji we Wrocławiu insp. Arkadiusz Golanowski. Informacje na temat funkcjonowania tego narzędzia przekazał też koordynator Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa na Dolnym Śląsku I Zastępca Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu insp. Krzysztof Niziołek. 
Krajowa Mapa Zagrożeń jest narzędziem internetowym pozwalającym na przekazywanie przez mieszkańców informacji o miejscach i zdarzeniach, które w ich ocenie są niebezpieczne. Każdy z sygnałów przekazanych w ten sposób policji zostanie sprawdzony przez funkcjonariuszy.
Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa opiera się o informacje uszeregowane w trzech płaszczyznach. Pierwsza to informacje gromadzone w policyjnych systemach informatycznych. Druga to informacje pozyskiwane od społeczeństwa w trakcie bezpośrednich kontaktów z obywatelami, przedstawicielami samorządu terytorialnego i organizacji pozarządowych, a także w trakcie realizowanych debat społecznych poświęconych bezpieczeństwu publicznemu. Natomiast trzecia to informacje pozyskiwane od obywateli (internautów) z wykorzystaniem platformy wymiany informacji.
Informacje prezentowane na mapach uwzględniają zarówno wybrane kategorie przestępstw i wykroczeń, jak i zagrożenia, które w subiektywnym odczuciu mieszkańców negatywnie wpływają na ich poczucie bezpieczeństwa. 
Chcąc przekazać informację o danym miejscu, gdzie według subiektywnej oceny zgłaszającego dochodzi do niepokojących, naruszających prawo zjawisk, należy wejść na policyjną stronę internetową komendy wojewódzkiej, komendy miejskiej bądź powiatowej. Baner z odnośnikiem do Krajowej Mapy Zagrożeń widoczny będzie na stronie głównej. Przy pierwszym uruchomieniu Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa użytkownikowi wyświetli się regulamin serwisu internetowego. Chcąc skorzystać z możliwości dodania na mapie miejsca zagrożonego konieczne jest zapoznanie się z nim i zaakceptowanie jego zapisów. 
Gdy już to uczynimy, pojawi się okno mapy zawierające wszystkie zgłoszenia dodane przez użytkowników serwisu. Korzystając z wirtualnych narzędzi, jakimi dysponuje Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa, możemy zaznaczyć miejsce, którym chcemy zainteresować policję, wskazując rodzaj zagrożenia, jaki według nas w nim występuje. Takie zgłoszenie trafi do funkcjonariuszy odpowiedniej komórki Policji. Zebrane informacje zostaną następnie sprawdzone przez policjantów. W przypadku problemów z obsługą, zawsze możemy skorzystać z instrukcji, która w wersji cyfrowej znajduje się w serwisie Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa.
Należy pamiętać o tym, że zgłoszenia dokonywane poprzez Krajową Mapę Zagrożeń Bezpieczeństwa nie zastępują potrzeby pilnej interwencji Policji. Zawsze w tego typu przypadkach należy korzystać z numerów alarmowych 112 lub 997. Z narzędzia należy korzystać w sposób rozsądny. Każde naniesione zagrożenie spowoduje odpowiednią reakcję Policji. Z jednego łącza internetowego można zgłosić jedno zagrożenie na dobę.

Na podst. mat. KWP W Wrocławiu
oprac. Tomasz Kapłon


Spis treści

Do refleksji – Figurant Rozmiazg

Niezmierzone jest bogactwo przyrody, aby więc w tej różnorodności się połapać, trzeba ją jakoś nazywać. Czytam o Puszczy Białowieskiej i o chrząszczach związanych z martwym drewnem: Zagłębek, Ponurek, Zgniotek, Bogatek, Rozmiazg. Piszę nazwy tych robali z dużej litery, bo czuję się, jakbym się znalazł w orszaku Królewny Śnieżki. A Rozmiazg to istny Gargamel! Do kompletu można dorzucić coś z kosmosu roślinnego. Bylina z nadbałtyckich wydm Szczotlicha Siwa to jak ulał Baba Jaga, na dokładkę od razu z miotłą. Z żalem opuszczam świat bajek (choć tak naprawdę to ten świat pradawno sam mnie opuścił). „Dwa są sposoby powstawania nowych wyrazów: albo je naród tworzy z pierwiastków swojskich języka rodzimego, albo je zapożycza z języków obcych”. To cytat z wydanego w dwóch częściach w latach 1929/30 „Życia wyrazów”, autorstwa wybitnego językoznawcy i leksykografa prof. Stanisława Szobera, opracowania, z którego czerpię wiedzę i inspirację do felietonowej analizy paru językowych zjawisk. Warto przytoczyć fragment ładnego epilogu tej rozprawki, by lepiej zrozumieć przesłanki, które kierują badaczami języka, a które nie powinny być obce jego użytkownikom: „Na podłożu dusz ludzkich obok silva rerum, lasu rzeczy, wyrasta, jak widzimy, silva verborum, las wyrazów. Las ten przemawia do nas tysiącem głosów, ale większość ludzi, jak ów mickiewiczowski myśliwiec, zna go tylko po brzegach”. Nie zapominam, że dzieło Szobera napisane było wiele lat temu, ale język żyje, wyrazy powstają, ulegają przemianom i zamierają. Po makaronizmach XVII wieku i francuszczyźnie epoki króla Stasia nastąpiła obecnie w zapożyczeniach moda na angielszczyznę (skąd, u licha, nagle i wszędzie tyle eventów?). Ale tak się składa, że źródłosłów każdego z wyrazów, o których mowa niżej, jest łaciński. W powszechnym rozumieniu figurant to osoba nie odgrywająca istotnej roli, podstawiona, marionetka. Tymczasem w służbach, które stosują operacyjne tzn. niejawne formy pracy, tenże figurant to osoba rozpracowywana w prowadzonej sprawie, czyli istotna, ważna, wręcz prawdziwa „figura”, być może kluczowa dla przedmiotu rozpracowania. Semantyczne zachwianie przeżywa agent, choć bynajmniej nie ten od wszelkiego rodzaju biznesów, nie śmiem też ruszać Agenta 007 Jej Królewskiej Mości i jemu podobnych. Jeszcze w peerelowskch służbach używało się powszechnie pojęć „agentury”, „sieci agenturalnej”, „pracy agenturalnej”, stosując je wobec całokształtu kwestii związanych z osobowymi źródłami informacji. Nominalnie jednak od 1957 r. nie było agenta, a był „tajny współpracownik”, osławiony „te-wu” (nazywany także swojsko, ale też w słownictwie niezbyt mu przyjaznym, „ucholem”). Jednak bez względu na to, czy agent jest czy nie w służbowych papierach (powrócił po transformacji), to według utrwalonego w resortowych służbach potocznego znaczenia agent to nie funkcjonariusz, a osoba współpracująca, dostarczająca informacji, wykonująca zadania pod kierunkiem prowadzącego go funkcjonariusza. Dlatego z pewnym zdziwieniem słyszę w mediach o wkraczających do akcji agentach CBA lub CBŚ. To zapewne wpływ amerykańskich filmów sensacyjnych i zaprzyjaźnienie się widzów z osobą „agenta specjalnego FBI”, przejmującego z reguły kierowanie akcją i śledztwo. Analogia jednak jest nieco kulawa ze względu na odmienną strukturę kadrową i status prawny Federalnego Biura Śledczego. Wyszła z terminologii zawodowej i zadomowiła się w potocznej świadomości językowej inwigilacja. Czynność tajna i dyskretna, przypisana dotąd do działań operacyjnych, detektywistycznych. A Szober pisał jeszcze: „Wyrazy znowu takie, jak np. (…) inwigilować (…) przedostają się do mowy potocznej ogółu za pośrednictwem dzienników, które pracując w atmosferze ciągłego pośpiechu, nie wykazują dbałości o czystość języka”. Hasła „inwigilacja” i „inwigilować” w „Słowniku ortoepicznym” (jak mówić i pisać po polsku) Stanisława Szobera z 1937 r. opatrzone były umownym kwalifikatorem (wykrzyknikiem w nawiasie), co oznaczało „zbyteczny barbaryzm”. Cóż, tempora mutantur et nos mutamur in illis, czasy się zmieniają i my wraz z nimi, co stwierdził już w IX w. Lotariusz I, władca państwa Franków.

Marcin Brzeziński


Spis treści

Kolizja z obcokrajowcem

Po naszych drogach jeździ coraz więcej cudzoziemców. Można się zastanawiać jak wygląda kwestia ubezpieczenia w przypadku kolizji cudzoziemca z polskim kierowcą. A w takich sytuacjach mogą pojawić się kłopoty. Również w przypadku kolizji polskiego kierowcy za granicą, trzeba przestrzegać określonych procedur, aby dochodzić swoich roszczeń.
Jeżeli polski kierowca jest poszkodowany, a sprawcą jest obcokrajowiec, to powinien zanotować numer rejestracyjny auta sprawcy oraz kraj jego rejestracji. Dalej musi zapisać nazwę zakładu ubezpieczeń, w którym sprawca ma wykupione OC oraz numer polisy. Jeśli sprawca jest spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego, trzeba zapisać także numer jego Zielonej Karty lub ubezpieczenia granicznego. Oczywiście trzeba sprawdzić, czy ubezpieczenie sprawcy jest ważne.
Kolejny krok, to sprawdzenie w wyszukiwarce korespondentów Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych w celu ustalenia, który polski zakład ubezpieczeń jest nominowanym korespondentem tego towarzystwa i do niego kierowca powinien zgłosić szkodę. PBUK to organizacja zakładów ubezpieczeń, które na terytorium Polski prowadzą działalność ubezpieczeniową w zakresie obowiązkowego ubezpieczenie OC posiadaczy pojazdów mechanicznych. Przynależność do PBUK jest obowiązkowa i rozpoczyna się z dniem uzyskania od organu nadzoru zezwolenia na wykonywanie działalności ubezpieczeniowej.
Jeśli kierowca nie znajdzie korespondenta lub nie zapisze nazwy ubezpieczyciela sprawcy, to powinien zgłosić szkodę do PZU S.A. lub TUiR WARTA. Te dwa zakłady ubezpieczeń pełnią funkcję agentów PBUK. Tak to wygląda, jeśli polski kierowca uczestniczy w naszym kraju w kolizji z obcokrajowcem. A jak się przedstawia sytuacja, gdy Polak uczestniczy w kolizji za granicą? Kierowca powinien zanotować numer rejestracyjny auta sprawcy oraz kraj jego rejestracji. Szkodę może zgłosić po powrocie do Polski, ale wcześniej musi zanotować nazwę zakładu ubezpieczeń, w którym sprawca ma wykupione OC i numer polisy. Dzięki PBUK, na podstawie pozyskanych danych kierowca będzie mógł uzyskać informację o tym, który polski zakład ubezpieczeń pełni rolę reprezentanta ds. roszczeń i do niego powinien zgłosić szkodę. Jeśli jednak towarzystwo, w którym sprawca jest ubezpieczony, nie posiada na terenie Polski reprezentanta ds. roszczeń, likwidacją szkody zajmie się PBUK.
Wszyscy, którzy będą mieli takie nieprzyjemne zdarzenia, muszą pamiętać, aby skrupulatnie zanotować wszystkie dane, potrzebne później do dochodzenia roszczeń. Przeoczenie, nawet drobnego szczegółu lub niepoprawne zapisanie np. numeru polisy, może wydłużyć czas postępowania albo nawet uniemożliwić wypłatę odszkodowania.

RwR


Spis treści