Okładka 11/2018 Numer 11(230)/2018

Spis treści:

Nowy e-dowód • Mediacja • Policjanci w służbie historii • Agent specjalny DEA w Warszawie • Duma wałbrzyskiej policji • Irlandzkie policjantki na Dolnym Śląsku • E-recepty a RODO • Oszustwa na „parawan” • Procedura „Niebieskiej Karty” • Z seniorami o bezpieczeństwie • Młodzież w sieci • Zdarzyło się we Wrocławiu • Na gorącym uczynku • Przestępczość nieletnich • Obroń swoją tożsamość • Słowna agresja • Droga do pierwszej ligi • Jedzenie na jednośladach • Bezpłatne konsultacje komputerowe • Brązowa Sparta • Uprzejmy jak taksówkarz? • Giselle czyli klasyka i piękno • Stowarzyszenie Komendantów Policji Polskiej • Szkolenie antyterrorystów • Szczepić się czy nie? • Uzależnieni od komórek • Do refleksji - Pic i fotomontaż • Moje dylematy - Listopadowe smaki życia • Rajd śmierci • Mandaty dla kobiet • Po co ci kierunkowskazy? • Nie pogadasz • Szkolić ale po co (2) • Zmiany w prawie o ruchu drogowym • Nie zastawiać • Popołudniowe wypadki • Trzy promile zamiast prawa

Mediacja

Mediacja jest metodą rozwiązywania sporów, w której naturalnie i bezstronnie uczestniczy osoba trzecia. Taki proces prowadzący do wzajemnej komunikacji i osiągnięcia porozumienia stron ma charakter poufny i dobrowolny.
Poufność oznacza tutaj, że mediatorzy nie mogą być przesłuchiwani przez sąd w roli świadków, chyba że strony jednogłośnie zwolnią mediatora z obowiązku poufności. Dobrowolność zaś oznacza, że każda ze stron może oświadczyć, iż nie wyraża zgody na mediację. Każdą mediację musi ponadto cechować nieformalność i prywatność postępowania, budowanie atmosfery szacunku stron do siebie z poczuciem bezpieczeństwa oraz satysfakcja rozstrzygnięć dla wszystkich stron konfliktu.
Pod pojęciem mediacji sądowej, zwanej też instytucjonalną, kryje się mediacja, kierowana do mediatorów i ośrodków mediacyjnych przez sądy. Wspomaga ona sądownictwo w załatwianiu wielu spraw, m.in. karnych, cywilnych, gospodarczych, rodzinnych i nieletnich. W przypadku mediacji sądowej mogą zaistnieć dwie sytuacje. Jedna, gdy o skierowanie sprawy do mediacji zgodnie wnioskują obie strony oraz druga, kiedy postanowienie o wyznaczeniu mediatora wydaje sędzia.
Każda mediacja sądowa przebiega w wielu rozbudowanych etapach. Musi rozpocząć się od nawiązania kontaktu ze stronami, wyboru strategii oraz zebrania i analizy informacji. Następnie wymagane jest sporządzenie szczegółowego planu działania w oparciu o budowanie zaufania i współpracy. Na kolejnym etapie inicjuje się sesję mediacyjną, odkrywając ukryte interesy i definiując sprawy. W dalszej konsekwencji następuje generowanie opcji rozwiązań, ocenia się możliwość ich osiągnięcia, po czym spodziewane jest formalne porozumienie.
W Polsce stosuje się najczęściej mediację klasyczną, w której mediator jest pomocnikiem w dialogu stron. Nie może on więc podejmować decyzji merytorycznych. Jego celem jest pomoc zwaśnionym stronom w dobrowolnym osiągnięciu akceptowanego przez nich wzajemnego porozumienia w spornych kwestiach. Pomimo głęboko humanistycznych korzeni i zalet mediacji, nie jest ona jeszcze w naszym kraju popularna. Nie negując więc oczywistych jej walorów i przydatności we współczesnym demokratycznym społeczeństwie, próbuje się też określić bariery dla jej powszechności. Z całą pewnością jej skuteczności nie sprzyja np. działanie pod presją czasu, gdyż powinna ona trwać tak długo, jak to jest niezbędne dla osiągnięcia kompromisu stron.
Założenia mediacji stoją więc w sprzeczności z władczym sposobem rozstrzygania spraw przez sąd, który nie uciekając się do mediacji, sam kontroluje przebieg procesu, w znacznym stopniu skracając czas do zakończenia danej sprawy. Innym elementem proceduralnym nie sprzyjającym rozpowszechnianiu mediacji jest obowiązek sądu nakłaniania stron do ugody bezpośrednio na posiedzeniu. Bezskuteczność takich działań sędziego, powoduje więc zniechęcenie do sugerowania mediacji, która w tej sytuacji kojarzy się jedynie ze stratą czasu.
Akcja społeczna promująca mediację powinna dlatego położyć nacisk na takich postępowaniach mediacyjnych, które podejmowane są na skutek umowy stron lub prowadzone są z wniosku złożonego jeszcze przed wytoczeniem sprawy sądowej. Jednym zaś z najczęstszych argumentów przemawiających za nie wspomaganiem się mediacją, jest aspekt finansowy obu stron postępowania, które wielokrotnie korzystają ze zwolnienia od kosztów sądowych, co w przypadku wynagrodzenia przeznaczonego dla mediatora jest niemożliwe.
Mimo wszystko warto jednak skoncentrować działania w sferze edukacyjnej. Chodzi o to, aby postępowanie mediacyjne stało się alternatywną metodą rozwiązywania sporu, w którym udział sądu ograniczy się co najwyżej do zatwierdzenia ugody lub nadania jej klauzuli wykonalności.

Sara Stanisz-Szachnowska


Spis treści

Stowarzyszenie Komendantów Policji Polskiej

Spotkanie z nadinsp. Adamem Rapackim
5 października br. gościem Stowarzyszenia Komendantów Policji Polskiej był Prezes Stowarzyszenia Generałów Policji RP nadinspektor Adam Rapacki. W trakcie zebrania członków SKPP oraz otwartego spotkania z osobami ze środowiska służb mundurowych, przedstawiona została ocena bieżącej sytuacji w środowiskach służb mundurowych. Przedstawiono możliwe prognozy, w tym realną możliwość zachowania apolityczności tych służb teraz i w przyszłości. W tej kwestii nadinsp. Adam Rapacki poinformował zebranych o powołaniu w dniu 27 września 2018 roku w Warszawie, w trakcie spotkania reprezentantów środowisk generalskich żołnierzy i funkcjonariuszy wszystkich służb mundurowych, Konwentu Generałów RP. Uczestniczyli w nim przedstawiciele: Klubu Generałów Wojska Polskiego, Stowarzyszenia Generałów Policji Rzeczypospolitej Polskiej, Klubu Generałów Państwowej Straży Pożarnej, Klubu Generałów i Admirałów Straży Granicznej. Wzięli w nim udział także przedstawiciele cywilnych i wojskowych służb specjalnych (UOP, AW, ABW, WSI, SWW, SKW), Związku Funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu, Służby Więziennej oraz Służby Celnej. Nadinsp. Adam Rapacki przedstawił też treść apelu Konwentu Generałów RP, który został wystosowany do Prezydenta RP oraz m. in. do emerytowanych żołnierzy i funkcjonariuszy oraz koleżanek i kolegów pełniących służbę. Treść apelu została zamieszczona m.in. na stronach internetowych SKPP oraz Federacji Stowarzyszeń służb Mundurowych RP.

Spotkanie Zespołu Pomocy Prawnej SKPP
11 października br. odbyło się kolejne spotkanie Zespołu Pomocy Prawnej z osobami korzystającymi z ochrony prawnej SKPP, funkcjonariuszami i członkami ich rodzin, dotkniętymi skutkami mundurowej ustawy z 2016 r.
W trakcie zebrania, z udziałem mec. Marcina Kostki, omówiono stan prawny wniesionych odwołań od decyzji ZER MSWiA oraz podstawy do zaskarżeń postanowień Sądu Okręgowego w Warszawie. Dotyczą one zawieszania postępowań odwoławczych z uwagi na skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego zapytania prawnego o zgodności ustawy z 2016 r. z Konstytucją.
Na podstawie wzoru zażalenia, przygotowanego na zamówienie SKPP oraz wskazówek przekazanych przez biuro Rzecznika Praw Obywatelskich do zaskarżeń przedmiotowych postanowień, wskazano na elementy, które powinny być zawarte w kierowanych do Sądu Apelacyjnego w Warszawie zażaleniach. Uczestników zebrania poinformowano również o:
– przyłączeniu się Rzecznika Praw Obywatelskich do wybranych spraw odwoławczych od decyzji ZER, obniżających świadczenia emerytalno-rentowe,
– wystąpieniu Rzecznika Praw Obywatelskich do Ministra Sprawiedliwości w sprawie braku podstawy prawnej do wniesienia skargi na przewlekłość postępowania organu emerytalno-rentowego i potrzebie nowelizacji ustawy przez Sejm,
– skierowaniu trzech wytypowanych spraw odwoławczych do Rzecznika Praw Obywatelskich z wnioskiem o przyłączenie się Rzecznika do tych postępowań.
Na wniosek zebranych, omówiono wydaną przez Sejm opinię, dotyczącą niezgodności części przepisów ustawy z 2016 r. z Konstytucją. Jej ocena przez Komisję Prawną Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych została zamieszczona na stronie SKPP (www.komendancipolicji.pl).
W kwestii omówionego na zebraniu stanu prawnego odwołań, skierowanych przez SKPP, jedno z zażaleń wniesionych do Sądu Apelacyjnego na postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie o zawieszeniu sprawy zostało uwzględnione. Sąd Apelacyjny nakazał rozpatrzyć ponownie odwołanie. Dotyczy to jednej ze spraw skierowanych przez SKPP do Rzecznika Praw Obywatelskich. Jednak warto próbować!

Spis treści

Do refleksji – Pic i fotomontaż

Szczęśliwe lata? Nie istnieje „manipulacja” i „kłamstwo”, zostały zastąpione (wyparte?) przez „socjotechnikę” i „postprawdę”. Co z tego, że to eufemizmy, ale za to eufemizmy godne propagandzistów największych totalitaryzmów poprzedniego wieku. Uprawiającemu manipulację może się wydawać, że nazwanie jej socjotechniką uwalnia go od moralnego brudu tego działania. Z kolei postprawda to już pełne oszustwo, klasyfikacja ks. Tischnera to przy tym elegancja-francja. Diabelski pomysł, żeby łgarstwo określać nie jako przeciwieństwo prawdy, ale jako coś, co następuje po prawdzie. jako jakby kolejny jej etap.
Ta zaraza nie ominęła nawet w ostrych postaciach świata Zachodu (popularność „posttruth” – słowa roku 2016 w słowniku oxfordzkim i przebijający się tam do głosu populiści). Chyba jednak przesadziłem na wstępie. Śmiesznie zabrzmiałoby, gdyby powiedzieć, że przeciętny Kowalski uprawia socjotechnikę. Ten termin jest z góry zarezerwowany dla przedstawicieli właśnie polityki, tabloidów i pijaru. Rozplenieniu się językowych chwastów, udających storczyki sprzyja zapotrzebowanie na wspomniany populizm, dostrzeżone i gorliwie realizowane przez uprawiających ten sport. Córką manipulacji jest indoktrynacja, a na ugorze, na który pada kłamstwo rozkwita ignorancja, arogancja, pogarda dla faktów i wypowiadanie się bez tych faktów znajomości.
Tak oto pic i fotomontaż zyskały prawa obywatelskie i zostały wprowadzone jako norma na salony przez habilitowanych cwaniaków. Stop. Rozpędziłem się w tych rozważaniach, a pomyślałem sobie, że byłyby one zbyt wyszukane jak na jakieś historie prosto zza krat. Dlatego też zastrzegam się, że przypadek z marginesu społecznego w żaden sposób nie ilustruje zjawiska. Tyle tylko, że wypełnienie nim dalszej części felietonu zwalnia mnie od przytaczania przykładów cynicznego uprawiania socjotechniki (czytaj: manipulacji) na rozmaitych poziomach naszej rzeczywistości. Przykładów, pod których natłokiem zginąłbym, nie wiedząc, co wybrać.
Po tym, co powiedziałem, trzeba byłoby odpocząć, a tymczasem ciężko będzie, bo zaserwuję historię właśnie kryminalną: dziewięć lat odsiadki, tyle dostał osobnik za sadystyczne skatowanie na tle seksualnym 10-letniej dziewczynki. Dwa i pół roku wcześniej wychodzi warunkowo zwolniony za dobre sprawowanie, za oceniany pozytywnie i określany jako aktywny udział w programie resocjalizacji oraz deklarowaną chęć poprawy. Wyjście na wolność na podstawie powyższych przesłanek zawdzięcza dopiero sądowi apelacyjnemu, bo wcześniej jednak nie nabiera się na to prokuratura, służba więzienna i pierwsza instancja. Na skalę swoich możliwości manipulował przez kilka lat swoją postawą, aż zmanipulowana została druga instancja.
Po czym prawie natychmiast po wyjściu z pudła porywa 12-letnią dziewczynkę, a ciągu dalszego nie ma tylko dzięki temu, że upojone alkoholem dziecko udaje się uratować. Ci, którzy znają liczne podobne więzienno-sądowe przypadki, powiedzą: phi, normalka. Ja jednak zadam upierdliwe pytania. Jak możliwy jest gest sądu w przypadku więźnia, który według zgrabnej wypowiedzi rzecznika sądu apelacyjnego posiada „określone defekty psychologiczne”? Gdzie był psychiatra i co z prognozą psychologiczno-kryminalistyczną? Nie można nie postawić też pytań pobocznych. Przy czym – nie pytam, co się jeszcze może zdarzyć, ponieważ wszystko w podobnych historiach już się zdarzyło. Nie pytam też o zgodność z prawem, z procedurą, bo tu, a jakże mogłoby być inaczej, wszystko się zgadza, co skwapliwie potwierdzają sądowi talmudyści.
Pytam – kiedy zaniknie szkodliwa wiara w skuteczność zmiany socjopatycznej osobowości seksualnych zwyrodnialców w wyniku umoralniających pogadanek. Bo więcej zdrowego rozsądku są w stanie wykazać mieszkańcy miejscowości, z której pochodzi sprawca, mówiąc, że tylko się kamuflował.

Marcin Brzeziński



Spis treści

Popołudniowe wypadki

W miesiącach jesienno-zimowych na polskich drogach robi się szczególnie niebezpiecznie. Jak podaje Komenda Główna Policji, nasilenie zagrożenia następuje w godzinach 16.00-23.00, kiedy ruch nadal jest duży, a jednocześnie pogarszają się warunki oraz widoczność. Wprawdzie najczęściej do wypadków dochodzi w obszarze zabudowanym, ale skutki zdarzeń mających miejsce poza miastami są tragiczniejsze – prawie w co trzecim wypadku ginie człowiek, zaś w obszarze zabudowanym co trzynasty. Poza obszarem zabudowanym drogi nie są oświetlone, dlatego też piesi są mniej widoczni.
Poruszając się po drodze poza obszarem zabudowanym w godzinach popołudniowo-wieczornych trzeba mieć co najmniej jeden element odblaskowy. W nocy, przy złej pogodzie, pieszy ubrany w jasny strój jest widoczny przez kierowcę dopiero z odległości 50 metrów. Jeżeli jednak ma na sobie elementy odblaskowe, widoczny jest już z odległości większej niż 150 metrów. Pamiętajmy, że im większa prędkość, tym dłuższa droga hamowania, a kierowca musi mieć czas na reakcję. Przykładowo samochód, który porusza się z prędkością 50 km/h, by wyhamować potrzebuje około 30 metrów, a przy prędkości 100 km/h jest to już 80 metrów. Odblaski powinniśmy umieszczać z przodu i z tyłu ubrania w taki sposób, aby obejmowały obszar działania świateł samochodowych.
Zgodnie z przepisami Kodeksu Cywilnego to posiadacz pojazdu odpowiada za szkodę wyrządzoną pieszemu – na zasadzie ryzyka. To oznacza, że kierowca będzie w większości wypadków odpowiedzialny za zdarzenie. Ponadto, pokrzywdzony pieszy nie ma obowiązku udowadniania winy kierującego pojazdem, a przedstawienie dowodu niewinności spoczywa właśnie na kierowcy. Kierujący może się uwolnić od odpowiedzialności jedynie, jeżeli wykaże, że zostało ono wywołane na skutek działania siły wyższej, z wyłącznej winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności.

MW



Spis treści