Okładka 11/2020 Numer 11(253)/2020

Spis treści:

Jesień czasem zawałów • Informacje IPA • Jesienna dieta • Zdalna praca • Unijne dofinansowanie • Ludzkie plagi • Zdarzyło się we Wrocławiu • Jeździć hulajnogą • Z zadumą, ale bezpiecznie • Stowarzyszenie Komendantów Policji Polskiej • Cyberpornografia, co to takiego? (2) • Pandemia zmienia zwyczaje • Cyberzagrożenia w dobie pandemii • 40 groszy, 20 złociszy • Moje dylematy - Z COVID-19 musimy nauczyć się żyć • Na dolnośląskich drogach • Coraz gorzej na A4 • Uważaj na poślizg! • Najczęstsze błędy • Niewyspany kierowca • Prawo odmowy przyjęcia • Przygotuj auto na zimę • Oficerowie prasowi informują

Jeździć hulajnogą

Wiele osób zadaje sobie pytanie, czy dopuszczalne jest poruszanie się hulajnogą elektryczną po chodniku. Przed takim dylematem stają zarówno sami użytkownicy tego rodzaju urządzenia jak i inni użytkownicy dróg, w szczególności piesi.
To ci ostatni najczęściej skarżą się na zagrożenie, które w ich ocenie powodują posiadacze hulajnóg, jadący z nadmierną prędkością,. Tymczasem zgodnie z obecnym stanem prawnym, jazda hulajnogą elektryczną po chodniku nie stanowi wykroczenia. Osoba użytkująca urządzenie tego typu (hulajnoga, deska elektryczna „hoverboard”, monocykl – koło elektryczne typu airwheel, segway itp.) postrzegana jest przez ustawę prawo o ruchu drogowym jako pieszy, wobec czego jest uprawniona do korzystania z chodnika. Nie może ona, co do zasady, korzystać z jezdni oraz drogi (pasa ruchu) dla rowerów.
Funkcjonariusze policji czy straży gminnych (miejskich) są uprawnieni do wyciągania konsekwencji wobec tych użytkowników wskazanych urządzeń, którzy:
– przejeżdżają po przejściu dla pieszych pomimo czerwonego światła na sygnalizatorze,
– jadą po drodze dla rowerów albo pasie ruchu dla rowerów,
– jadą po jezdni tam, gdzie jest chodnik lub pobocze.
Ze względu jednak na rozwijane prędkości, przekraczające 25 km/h, urządzenie elektryczne może budzić obawy co do bezpieczeństwa samego użytkownika, jak i bezpieczeństwa innych użytkowników drogi, narażonych na kontakt z nim.
Prawodawca dostrzegł potrzebę uregulowania tej kwestii, stąd obecnie toczą się prace nad projektem ustawy o zmianie ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych. Projekt ustawy został umieszczony w Biuletynie Informacji Publicznej Rządowego Centrum Legislacji w zakładce Rządowy Proces Legislacyjny. W uzasadnieniu projektodawca wskazuje, iż potrzeba wprowadzenia zmian przewidzianych w projekcie ustawy wynika m.in. z oczekiwań społecznych oraz potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa niechronionych uczestników ruchu drogowego.
Spowodowane jest to faktem, że w ostatnich latach zauważalny jest dynamiczny rozwój technologii w zakresie urządzeń takich jak: hulajnoga elektryczna, deskorolka elektryczna, elektryczne urządzenia samopoziomujące i inne urządzenia o podobnej konstrukcji wyposażone w napęd elektryczny, przeznaczone do transportu osób (nazwane w projektowanych przepisach urządzeniem transportu osobistego).
Rozwój ten powoduje, że wskazane urządzenia stają się coraz bardziej dostępne i popularne, głównie wśród mieszkańców dużych aglomeracji miejskich, w szczególności za pośrednictwem wypożyczalni tego typu urządzeń (hulajnóg elektrycznych), bardzo dynamicznie rozwijających się w ostatnim czasie w dużych miastach.
Minister Infrastruktury, w którego resorcie przygotowywana jest zmiana, rozesłał projekt do uzgodnień pismem z dnia 6 sierpnia 2019 roku, zakreślając termin na udzielenie odpowiedzi na 9 września 2019 roku.
W projekcie dodaje się w art. 2 p.r.d. pkt 47b, zawierający nową definicję legalną: urządzenie transportu osobistego – urządzenie konstrukcyjnie przeznaczone do poruszania się wyłącznie przez kierującego znajdującego się na tym urządzeniu, o szerokości nieprzekraczającej w ruchu 0,9 m, długości nieprzekraczającej 1,25 m, masie własnej nieprzekraczającej 20 kg, wyposażone w napęd elektryczny, którego konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do 25 km/h.
Ponadto proponuje się w art. 33 p.r.d. dodanie ust. 5a w brzmieniu: „Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego urządzeniem transportu osobistego jest dozwolone wyjątkowo, gdy szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 30 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów oraz pasa ruchu dla rowerów”. Niepokoić może zbyt wolne tempo prac nad tym projektem, stąd projekt Ministerstwa Sprawiedliwości, będący czwartą już próbą uregulowania tematyki UTO (urządzeń transportu osobistego).
Pomimo braku uregulowań istotne jest, by użytkownicy hulajnóg zachowali zdrowy rozsądek, by przewidywali, poruszając się po chodniku, możliwość nieoczekiwanej zmiany kierunku przez pieszych, szczególnie wtedy, gdy widzą przed sobą małe dzieci. Nie można tracić przy tym z pola widzenia, że stanowisko odmienne od prawodawcy (uznającego, iż użytkownik UTO jest pieszym) zajął w kwestii tego, czym jest w rozumieniu ustawy Prawo o ruchu drogowym hulajnoga elektryczna, Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w Lublinie.
W uzasadnieniu do wyroku z dnia 20 grudnia 2016 roku (sygn. akt III K 302/15), stwierdził, że hulajnoga elektryczna jest motorowerem. Jednak uczynił to wyłącznie na potrzeby tego jednego postępowania, celem zdefiniowania, czym było urządzenie, w świetle przepisów prawa ruchu drogowego, którym poruszał się pokrzywdzony.

Piotr Szereda


Spis treści

Do refleksji
40 groszy, 20 złociszy

Komuś, kto żyje wystarczająco długo (ja nie narzekam i nie mam pretensji) wydaje się zawsze, że „wszystko już było”. Jeśli więc w zjawiskach społecznych pojawia się niby nowe, to znaczy ledwie tyle, że się powtarza. Na ogół w tym rozumowaniu nie ma jakiegoś specjalnego oczekiwania na powtórkę, więc jak się pojawia, to mimo przekonania o jej nieuchronności jest jednak i tak zaskoczenie. Klasyk zauważył niegdyś – z właściwą klasykowi trafnością – że wszystkie historyczne fakty występują za pierwszym razem jako tragedia, a powtarzają się jako farsa (czyli postacie wydarzeń grają odpowiednio jako aktorzy tych sztuk).
Turecki noblista, pisarz Orhan Pamuk dostrzega jeszcze inaczej „dzianie się” teraźniejszości. W wywiadzie dla hiszpańskiego dziennika „El Pais” konstatuje, że metafora stworzona jego piórem przeradza się w rzeczywistość, tak jakby przewidział, wiedział i napisał, i „nagle książka zaczyna się stawać światem”. Ulegam swoistej dychotomii, bo z jednej strony przywołuję Karola Marksa w kwestiach miary historiozoficznej oraz współczesnego nam twórcę literatury najwyższych lotów, a z drugiej strony zajmuję się w gruncie rzeczy duperelami. Gdzie Rzym, gdzie Krym… (chwalę sobie, że jeszcze zdążyłem zaliczyć ukraiński Krym i przestudiowałem, uważniej niż w szkole, „Sonety krymskie”).
A duperele to śledzone przeze mnie sprawy, które w ogóle na wokandę nie powinny trafiać. Jeśli więc człowiek myśli: no nie, durniej już być nie może, to leci remake w wydaniu jeszcze bardziej idiotycznym. Padł kolejny rekord Polski w dwuboju: wina-kara, wiec spytam jak sprawozdawca stadionowy – gdzie są granice ludzkich możliwości? 70-letni pan emeryt zjadł w sklepie cukierka wartości 40 groszy (słownie: czterdzieści). Mówił potem, że traktował to jako degustację, dozwoloną w sposób oczywisty w handlu na świecie.
Nie wiem, czy był zakuty w kajdanki, chyba nie było też wniosku o tymczasowe aresztowanie, bo zapewne nic nie wskazywało, by pan emeryt zamierzał kręcić, urabiać świadków, zwiewać za granicę oraz stać się obiektem europejskich poszukiwań i powodem podrywania CBŚ. Nie wiem też, czy był powoływany biegły do wyceny cukierka, bo jeśli nie, to błąd, bo może strata potężnej sieci była większa i wynosiła na przykład 55 groszy. Zaangażowano aparat państwa w pełnej krasie, policja, prokuratura, trzy sądy, dwie instancje, oczywisty udział obrońcy, ale przed prawomocnym wyrokiem nawet prokurator wnosi o odstąpienie od wymierzania kary. Jest jednak kara, a jakże: 20 zł (słownie: dwadzieścia) grzywny.
Rączka w górze, proszę, mam pytanie: kto robi zakupy w domu pana sędziego? Pan sędzia w płomiennym uzasadnieniu powołuje się na względy prewencji ogólnej, występując nadto jako rzecznik zagrożonych (a jeśli tak mówi, to przecież nie o rzekome chodzi) interesów gospodarczych handlowców. Ogłoszony wyrok ma pełnić funkcję wychowawczą, odstraszając od konsumpcji ewentualnych naśladowców (a ogólnie wiadomo, że zakupy to tylko pretekst, żeby się okazyjnie nażreć).
Żarty żartami. To groteska, farsa? Słownikowo farsa posługuje się też elementami groteski. Bo wolałbym, żeby z równą żarliwością sądy miały okazję sprawnie zajmować się i nie mniej przejmować sprawami – będącymi uwieńczeniem ujawnienia i nagłośnienia ich rozmiarów – w których chodzi o miliony zachapane lub wyćpane w kanał.
Amerykański laureat Nobla (zebrało mi się na powoływanie się na autorytety noblistów, ale na kogo mam? – przecież nie będę na polityków), legendarny fizyk Richard Feynman, pisał: „Z punktu widzenia zdrowego rozsądku teoria elektrodynamiki kwantowej opisuje Naturę w sposób absurdalny (…) Mam zatem nadzieję, że zaakceptujecie Naturę taką, jaka jest – absurdalną”. Wprawdzie odnosiło się to do dziedziny, którą uczony reprezentował i miał w małym palcu, ale nie pozostaje nic innego jak przenieść tę mądrość poza mikrokosmos. Trudno, Natura to Natura, jest jeszcze czasem zdrowy rozsądek. Dlaczego czasem?

Marcin Brzeziński


Spis treści

Prawo odmowy przyjęcia

Funkcjonariusz nakładający na kierowcę mandat zobowiązany jest do poinformowania go o prawie odmowy jego przyjęcia.
Sprawca wykroczenia ma też możliwość odwołania się od decyzji policjanta, który niejednokrotnie może pomylić się w ocenie danej sytuacji dotyczącej czy to przekroczenia prędkości czy uznania winnym w razie kolizji. Skuteczne odwołanie wymaga jednak respektowania wymaganych terminów.
W przypadku sądu, jest to 7 dni, natomiast decyzję o nieprzyjęciu mandatu kierowca musi praktycznie podjąć natychmiast.
W sytuacji odwołania w sprawie przyjętego mandatu, sprawca powinien zgłosić się do sądu w regionie, w którym doszło do wykroczenia. Natomiast po odmowie przyjęcia mandatu, sprawa kierowana jest przez policję do sądu, który podejmuje decyzję, w jakim trybie będzie ona prowadzona. Jeżeli policja nie skieruje jednak sprawy do sądu, po upływie roku – przewinienie przedawnia się. Termin odwołania się od decyzji sądu do sądu wyższej instancji wynosi 14 dni. Kara za wykroczenie może wynieść nawet do 5 tys. zł, w praktyce jednak kwoty te zbliżone są do wysokości mandatu.
Takie same zasady, jak w przypadku innych mandatów obowiązują również w sytuacji mandatów wystawianych na podstawie zdjęć z fotoradarów. W tym wypadku również można odmówić przyjęcia go, zaś w razie przyjęcia – w ciągu 7 dni wystąpić do sądu o jego uchylenie. Złożenie takiego wniosku zdejmuje automatycznie obowiązek zapłacenia w wyznaczonym terminie kary. Jeżeli sąd uznaje winę, orzeczona grzywna może przekroczyć wysokość mandatu proponowaną przez policjanta. Dodatkowym obciążeniem są też koszty postępowania sądowego. Sprawa taka może być prowadzona przez kilka miesięcy.

Sara Stanisz-Szachnowska


Spis treści