Okładka 12/2016 Numer 12(207)/2016


R E K L A M A




Spis treści:

Ceniony ośrodek kształcenia • Wysoki poziom mistrzostw • Jaką choinkę? • Początek owocnej współpracy • Muzeum KGB w Wilnie • Wymiana doświadczeń • Wolne dni w 2017 roku • Sylwester bez fajerwerków? • Babcia sama w domu • Zabezpiecz dom • Kontrola z „niespodzianką” • Podejmować szybkie decyzje • Odwieczny dylemat (cz. 2) • Ochronić obrońców • Spacer wieczorową porą • Minął rok • Uroczyste obchody • Budujemy mosty... • Tablica pamięci • Może jednak tramwajem? • Stowarzyszenie Komendantów Policji Polskiej • Nasz e-dowód osobisty • Granpri czyli malina • Magiczne dni końca roku • Benefis Teresy Kujawy • Dbaj o akumulator • Kultura w szczycie • Przedziwna oferta • Wracać na kołach? • Kierowanie ruchem drogowym (3) • Zimą jedź ostrożniej • Groza na przejściu

Wymiana doświadczeń

Zgodnie z projektem „Placement Programme”, którego autorem jest Międzynarodowe Stowarzyszenie Policji IPA, pomiędzy służbami mundurowymi nawiązywane są kontakty na skalę ogólnoświatową.  Faktem stają się nie tylko zagraniczne wyjazdy stażowe polskich funkcjonariuszy do innych państw, ale także służbowe pobyty ich zagranicznych kolegów w naszym kraju. Głównym celem składanych sobie wzajemnie wizyt jest wymienianie się doświadczeniami zawodowymi oraz dochodzenie do coraz efektywniejszych metod pracy.
Jedną z takich osób goszczonych w Polsce we wrześniu 2015 r. była policjantka Audrey Moy z Komendy Miejskiej Policji w San Francisco w, Kaliforni, członek International Police Association Regionu nr 9 USA. Amerykańska funkcjonariuszka w ciągu wieloletniej pracy związana była z różnymi wydziałami. Swoją służbę rozpoczęła w jednym z 26 komisariatów jednostki patrolowej w San Francisco, a od kilku ostatnich lat pracuje w wydziale ekonomicznym, który jest odpowiednikiem komórki do walki z przestępczością gospodarczą w policji polskiej. Audrey Moy przyjęto w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy, gdzie w ramach dzielenia się doświadczeniami zawodowymi, zapoznana została ze strukturą organizacyjną policji województwa kujawsko-pomorskiego.
Z kolei w sierpniu bieżącego roku  przyleciała do Polski Janice Page – członek IPA z San Mateo, Kalifornia – na co dzień sierżant Policji z Biura Szeryfa, odpowiedzialna za koordynację pracy kilku jednostek Policji powiatu San Mateo oraz Międzynarodowego Portu Lotniczego w San Francisco. Funkcjonariuszka zaproszona została do Polski przez Kujawsko-Pomorską Grupę Wojewódzką IPA, która dzięki życzliwej pomocy Mazowieckiej Grupy Wojewódzkiej IPA zorganizowała wiele ciekawych akcentów pobytu swojego amerykańskiego gościa. W programie znalazło się m.in. zwiedzanie Warszawy.
Wśród licznych atrakcji turystycznych zaproponowanych przez polskich policjantów, sierżant Janice Page szczególnie zainteresowała się tymi miejscami, które tematycznie wiążą się z jej codzienną pracą. Odwiedziła więc Komendę Stołeczną Policji i oczywiście – Komisariat Policji Portu Lotniczego Warszawa Okęcie. Tam z dużą serdecznością przyjęta została przez Zastępcę Komendanta Komisariatu, podinsp. Mariusza Tkacza – również członka IPA Mazowieckiej Grupy Wojewódzkiej Region Radom. Oprowadził on amerykańską koleżankę po swojej jednostce, zapoznał ją ze strukturą i służbowymi zadaniami. Kalifornijska policjantka zainteresowana była głównie stanowiskiem dowodzenia, dyżurką oraz zabezpieczeniem i systemem monitoringu Portu Lotniczego Warszawa Okęcie. Przy okazji, zrewanżowała się polskim kolegom i przedstawiła im strukturę wydziałową swojej jednostki w San Mateo oraz metody zabezpieczania Portu Lotniczego w San Francisco. Poza tym, podzieliła się wiedzą o metodach walki z przestępczością kryminalną, terroryzmem i narkotykami.

Sara Stanisz-Szachnowska



Spis treści

Do refleksji – Granpri czyli malina

Staram się, jak mogę. Staram się na przykład wyciągać na światło dzienne przypadki neokulfonizmu i pseudoinfantylizmu (bo pasujące jak ulał do stylów wymyślonych przez nieocenionego w takich razach Witkacego), uprawiane przez biurokratów wszelkiej maści i koloru ubranka lub munduru. Ruszam tematy, które mnie ruszają. Co więc mnie ruszyło w mijającym roku najbardziej? Komu felietonowe „granpri”, jakąś taką „malinę”? Proszę bardzo – pewnemu panu sędziemu, zresztą spośród całej kupy nominowanych. Mówię „pewien” i to tak jakbym zamazywał twarz tego pana, ale czynię tak nie ze względu na ochronę dóbr osobistych, lecz dlatego, że być może pan sędzia kocha celebrytyzm także w antypostaci, bo bliżej wtedy do zaistnienia choćby negatywnego w jakiejś glosie. Nie będę tego ułatwiał, choć pan sędzia dokonał sztuki niebywałej – jednym strzałem obraził: 1/ Konstytucję, 2/ starszego pana powoda-pokrzywdzonego, 3/ innych starszych ludzi, 4/ młodszych ludzi, bo i tak będą starsi, 5/ swoich starszych bliskich, w tym swoich rodziców lub pamięć o nich, 6/ przyzwoitość, choć może od niej powinienem zaczynać i jeśli jeszcze cokolwiek to znaczy, 7/ domniemywam się, że także Pana Boga, wchodząc w jego kompetencje.Okazją do tego stał się wypadek. 84-letni pan idąc jak najbardziej prawidłowo chodnikiem zostaje potrącony przez samochód. Dotąd pełnosprawny senior staje się wymagającym rehabilitacji kaleką, porusza się o kulach i z balkonikiem, nogę po pogruchotaniu ma poskładaną i skróconą. 20 tys. zł od ubezpieczyciela nie wystarcza na rehabilitacyjne potrzeby, więc wytacza sprawcy proces o 50 tys. zł zadośćuczynienia. Sąd obcina te kwotę i przyznaje 10 tys. zł. Słowa pana sędziego z uzasadnienia obniżenia roszczenia cytuję za przekazem medialnym: „Kwestia tego, że życie pana się bardzo zmieniło nie ulega wątpliwości, ale, że tak powiem, musi pan żyć z tym teoretycznie krócej niż inna młodsza osoba”. „Że tak powiem” krótko: chamstwo. To niby oczywistość, ale to i tak, jakby Państwo (którego emanacją jest sąd) powiedziało: nie zawracaj nam głowy (przez szacunek dla Państwa nie powiem o innej części ciała), zachowuj się patriotycznie i najlepiej byłoby, gdybyś się od razu położył na katafalku (panu pokrzywdzonemu życzę długich lat życia). Ciąg dalszy tego tekstu nie jest adresowany ad personam, osoba pana tak zwanego sędziego przestała mnie interesować, z chamstwem nie podejmuję konwersacji. Posłużę się obrazem i parabolą. Wielki Albrecht Dürer ostatni raz w 1514 roku sportretował jednego ze swych rodziców, matkę Barbarę, która zresztą przeżyła o dwanaście lat ojca mistrza – Alberta. Było to krótko przed śmiercią matki jeszcze przed połową tego samego roku. Powstał rysunek węglem, jeden z najbardziej przejmujących portretów rodzinnych w dziejach sztuki. Portret staruszki, brutalnie realistyczny, boleśnie prawdziwy, ale piękny, bo zawierający w sobie głęboki – niemal mistyczny – ładunek szacunku dla starości. Po śmierci matki ten racjonalny, ale i wrażliwy artysta napisał: „Moja bogobojna matka urodziła i wychowała osiemnaścioro dzieci, często chorowała (…), cierpiała z powodu biedy, szyderstw, wzgardy, kpin, obaw i przeciwności losu, lecz nigdy nie stała się mściwa”. Po prostu – szacunek dla starości wpisany jest od dawien dawna w kulturowy paradygmat. Wrażliwość na osoby starsze jest istotną cechą cywilizacji – te słowa powinienem napisać w cudzysłowie, bo to cytat z papieża Franciszka (adhortacja „Amoris laetitia”). Dla dopełnienia jeszcze jeden „kwiatek” do sędziowskiej togi, miejsce na „pudle” ze względu na przypadek sędziowsko-aktorskiej schizofrenii. Rolę pana sędziego w telewizyjnym serialu procesowo-prawniczym gra autentyczny pan sędzia z innego miejsca w Polsce. Na małym ekranie feruje modelowo sprawiedliwe wyroki, wygłasza słuszne, wyważone i pouczające uzasadnienia. Oczywiście są to teksty ze scenariusza. I oto pan sędzia jako najprawdziwszy pan sędzia i prawdziwy rzecznik sądu występuje w tv i tłumaczy w sposób nie do końca udolny to, czego wytłumaczyć się nie da – zaniechanie sądu w sprawie z drugiego bieguna wiekowego,bo w takiej, w której chodzi o interes dziecka, a winę za to zwala na innych. Tak to jest, gdy to, co niesie życie przerasta możliwości etycznej wrażliwości niektórych – że się tak wyrażę, choć w odległym od przypisywanego mu znaczeniu – wybrańców prawniczego losu. Wesołych Świąt.

Marcin Brzeziński



Spis treści

Kultura w szczycie

Jak jeździć po Wrocławiu w godzinach szczytu? To pytanie zadają sobie wszyscy kierowcy w mieście. Infrastruktura komunikacyjna jest jaka jest, pewnych utrudnień po prostu się nie przeskoczy. A będzie jeszcze gorzej ze względu na aurę. I bądź tu mądry.
Truizmem, będzie określenie, że w tej sytuacji należy uzbroić się w cierpliwość i kulturę, ale wydaje się, to jedynym rozwiązaniem, które pozwoli przetrwać ten najgorszy okres na drogach. Każdy chce dojechać do pracy czy do szkoły na czas, bądźmy więc wyrozumiali czyli trzymajmy emocje na wodzy. Klasycznym ułatwieniem na drogach jest tzw. jazda na suwak. Polega ona na tym, by – w momentach, kiedy droga się zwęża, a jeden z pasów zanika- wpuszczać auta z tego pasa na główny pas. Kierowcy z głównego pasa mogą jechać płynnie, ale zostawiając między sobą odpowiednio dużo odstępu, tak, by pojedynczo wpuszczać kierowców z zanikającego pasa. Tym samym sposobem można wpuszczać kierowców z dróg podporządkowanych, ale trzeba wykazać minimum wyrozumiałości.
Spokojna jazda przyczynia się do płynności ruchu i rozładowania zatorów. Nerwowe zachowania kierowców z kolei przynoszą odwrotny skutek i mogą być przyczyną stłuczek lub wypadków, które dodatkowo pogorszą sytuację drogową. Zachowanie bezpiecznej odległości jest jedną z najważniejszych zasad w czasie jazdy w korku. Jeśli jedziemy za blisko samochodu przed nami, możemy nie mieć czasu na reakcję, gdy ten gwałtownie zahamuje. Dlatego dostateczny odstęp od poprzedzającego pojazdu jest bardzo ważny i powinien wynosić minimum 1,5 metra.
Takie rady wydają się bardzo logiczne, ale tak naprawdę wszystko będzie zależeć od kierowców. Teoretycznie wiemy jak zachować się w korku, aby w miarę płynnie jechać. Wszystko jednak zależy od ludzi.

RwR

Spis treści