Okładka 12/2019 Numer 12(243)/2019

Spis treści:

Dwadzieścia pięć lat istnienia • Akcja Zima • Pożegnanie insp. Tadeusza Kruczyńskiego • Jak kupować prezenty? • Służba społeczeństwu • Zdrowe zakupy • Rak – fakty i mity • Zdarzyło się we Wrocławiu • Udawał taksówkarza • Bezpiecznie na nartach • Uważaj z zakupami • Oszukani na prezentacjach • Kobieta z amfetaminą • Stowarzyszenie Komendantów Policji Polskiej • Zima bezdomnych • Profilaktyka w szkole • Debata społeczna • Do refleksji - 4'33" • Moje dylematy - Koniec roku i co dalej? • Opony na zimę • Na elektrycznej hulajnodze • Jechać na święta • Jazda na suwak • Kierowca z marihuaną

Bezpiecznie na nartach

Zbliża się sezon narciarski, więc czas pomyśleć o bezpiecznym korzystaniu z uroków „białego szaleństwa”. Z prawnego punktu widzenia, problem ten reguluje Ustawa z dnia 18 sierpnia 2011 roku o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich, przygotowana przez sejmową Komisję Administracji i Spraw Wewnętrznych.
W myśl tej Ustawy, zabronione jest m.in. korzystanie z terenów narciarskich osobom w stanie nietrzeźwym lub znajdującym się pod wpływem środków odurzających. Poza tym przepisy Ustawy zobowiązują korzystających ze stoków narciarskich do zachowania należytej ostrożności, a tym samym do zapoznania się z zasadami korzystania z danego obiektu, terenu czy urządzenia. Także do przestrzegania tych zasad, a oraz stosowania się do znaków zakazu i nakazu na danym terenie narciarskim. Narciarze zobligowani są więc przepisami do zjeżdżania z szybkością, dostosowaną do warunków atmosferycznych, stanu i stopnia trudności trasy, natężenia ruchu (z uwzględnieniem zagrożenia zajeżdżania drogi innym) oraz do swoich umiejętności na odpowiednim, sprawnym technicznie sprzęcie narciarskim i snowboardowym. Ustawa mówi też o obowiązku używania w czasie jazdy na terenie narciarskim kasku ochronnego przez dzieci do 16. roku życia, przy czym ratownicy zalecają stosowanie ich również przez dorosłych.
Nad respektowaniem prawa w obrębie terenów narciarskich, oprócz pracowników GOPR i TOPR czuwają także policyjne patrole. W ich skład wchodzą funkcjonariusze powołani do pełnienia tej funkcji. Wstępnym wymogiem wobec mundurowych jest umiejętność jazdy na nartach na poziomie instruktorskim, a kolejnym krokiem – doskonalenie swojej sprawności oraz jazdy specjalistycznej na obozach, zorganizowanych pod okiem wytrawnych fachowców ze Stowarzyszenia Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN.
Policjanci na stokach mają prawo legitymować, wydawać polecenia, pouczać, pilnować porządku oraz reagować na niebezpieczne i niezgodne z prawem zachowania. Interweniować mogą jednak dopiero wówczas, gdy zostanie popełnione wykroczenie. Dużym plusem jest także to, że ich obecność na tych terenach przyczynia się do ograniczenia kradzieży sprzętu narciarskiego. Ponadto policja obejmuje patrolami nie tylko nartostrady, ale także ich okolice, parkingi oraz drogi dojazdowe.

Sara Stanisz-Szachnowska


Spis treści

Stowarzyszenie Komendantów Policji Polskiej

Zarząd Stowarzyszenia gratuluje wyboru na ławnika sądowego i życzy pełnej satysfakcji z wypełniania zadań sędziego społecznego związanych z rozpoznawaniem i rozstrzyganiem spraw oraz bezstronnym wymierzaniem sprawiedliwości zgodnie z zasadami wiedzy, godności i uczciwości! 
 Członkowie SKPP ławnikami w kadencji na lata 2020-2023:
– podinsp. Violetta Brodziak w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu (II kadencja),
– mł. insp. Henryk Czum w Sądzie Rejonowym w Jaworze (IV kadencja),
– mł. insp. Jolanta Jabłońska-Cembruch w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu (I kadencja),
– insp. Marek Kazimierczak w Sądzie Rejonowym w Krośnie Odrzańskim (I kadencja),
– mł. insp. Jan Kupczak w Sądzie Rejonowym w Trzebnicy (I kadencja),
– mł. insp. Wiesław Lisowski w Sądzie Okręgowym w Legnicy (II kadencja),
– mł. insp. Maria Lizak w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu (III kadencja),
– mł. insp. Marek Luty w Sądzie Okręgowym w Warszawie (II kadencja).
 Z rekomendacji SKPP ławnikami zostali także:
 – podinsp. Katarzyna Dąbkowska w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu (I kadencja),
– Janina Smolińska-Strugała w Sądzie Rejonowym w Trzebnicy (I kadencja),
– Małgorzata Zegzuła z BL KGP w Sądzie Okręgowym w Warszawie (I kadencja).

Zarząd SKPP


Spis treści

Do refleksji
4'33"

Pomyślałem sobie: jak refleksyjnie, to refleksyjnie. Warto czasem zastanowić się nad mechanizmami różnych zjawisk i przyczynami takich, a nie innych, skutków, czasem przychylnych, czasem nie. Co sknociliśmy sami, a co można zwalić na czynniki zewnętrzne.
Wybitny francuski historyk-mediewista Marc Bloch, wcielony do armii w 1940 r., opisał swoje przemyślenia o upadku Francji. Armia francuska, doskonale zorganizowana, ze strategicznymi planami, okazała się bezradna w czasie wojny, gdy zawiodło ogniwo zaopatrzeniowo-paliwowe i cały system się posypał. Elementem dezorganizującym był nieprzyjaciel, bo bez Niemców zadziałałyby wszystkie plany. Mógłbym w tym miejscu przywołać kilka praw Murphy'ego, będącymi współczesną odmianą dawnej ludowej aforystyki i stanowiącymi kwintesencję opisu niedomogów cywilizacji. Ograniczę się do dwóch: „Żaden plan bitwy nie wytrzymuje konfrontacji z wrogiem”, „Wyjątki potwierdzają regułę i niweczą plan bitwy”.
Jednak konstatacja Blocha dotyczy głównie szkodliwości składnika zewnętrznego (w tym przypadku wojennego wroga) na działanie systemu. Taką właśnie kliszę można także przyłożyć do różnych instytucji czasu pokoju. Spośród praw Parkinsona, innego zbioru współczesnych mądrości (choć mniej z przymrużeniem oka niż u Murphy'ego), wybiorę to poświęcone brytyjskiemu ministerstwu kolonii. Urząd ten rozrastał się w liczbie urzędników do niebotycznych rozmiarów w czasie i po upadku imperium, to znaczy gdy Zjednoczone Królestwo traciło i nie posiadało już kolonii. Tym razem chodziło o koszmarny rozrost biurokracji, ale można sobie wyobrazić, że ministerstwo znakomicie wewnętrznie funkcjonowało, bo żadne czynniki obce (kolonie) nie zawracały gitary i nie przeszkadzały biuralistom w herbatce.
W tym momencie pozostawiam miejsce dla imaginacji osób czytających – proszę sobie wyobrazić jak harmonijnie wewnętrznie działałyby różne instytucje i urzędy, gdyby nie miały petentów, a szczególnie upierdliwców, których muszą spuszczać na drzewo. Jak refleksyjnie, to refleksyjnie, więc zaserwujmy sobie taki oto interwał. Amerykański awangardowy kompozytor i teoretyk muzyki John Cage „stworzył” w 1952 r. utwór zatytułowany 4'33" (4 minuty 33 sekundy, dlaczego właśnie tyle? – nie wiem)), będący zapisem ciszy. W czasie „wykonania” tego dzieła orkiestra pozostaje w bezruchu, a początek i koniec zaznaczony jest ruchem batuty dyrygenta.
Powinienem w tym miejscu, wzorując się na Cage'u, zostawić parę wersów na biało, ale (primo) redakcyjna korekta i tak by to zlikwidowała, a (secundo), nawet gdyby zostały białe plamy, to pomyślałby ktoś, że to ingerencja cenzury, a Mysiej, jako jej symbolu, przecież nie ma.) Jeśli więc minęły już 4 minuty i 33 sekundy, to mogę kontynuować.
Do podmiotów, które radziłyby sobie lepiej bez petentów nie zaliczam bynajmniej policji i to wcale nie ze względów emocjonalno-sentymentalnych. To reguła i wyjątki na szczęście niczego tu nie niweczą (wbrew drugiemu z przytoczonych praw Murphy'ego). Co robiłaby ta służba, gdyby nie było brudów tego świata, to znaczy bez złodziei, bandziorów, hochsztaplerów i osobników na podwójnym gazie? Służba w gliniarni to nie jest praca na zmywaku, tam jest o wiele czyściej, a tu bywa, że trzeba też utaplać się w rynsztoku. Jednak zajmowanie się tylko sobą oznaczałoby seppuku. Wprawdzie niektórzy policjanci rozwijaliby – być może – swoją aktywność w zupełnie innym nieoczekiwanym kierunku, jak na przykład komendant komisariatu (wywalony już na zbity pysk), który produkował w domowej fabryczce w ilościach hurtowych papierochy bez akcyzy, ale jednak „dwuzawodowości” i występowania w podwójnej roli „ścigający-ścigany” nie przewidziano w ustawie.
Wspomniane wyjątki to na przykład odsyłanie z kwitkiem pokrzywdzonych, w tym bezzasadne umorzenia po popisowej inercji organów ścigania, a w konsekwencji pozostawianie pokrzywdzonych w ich pokrzywdzeniu. Traktuję to jednak nie sumarycznie jako zjawisko, a jako pojedyncze, choć naganne, patologiczne właściwie wyjątki. A jeśli już naprawdę w żaden sposób „nie da się”, to nikomu w służbie publicznej korona z głowy nie spadnie, jeśli wyjdzie poza proceduralne rytuały i wskaże ludziom drogę do wyjścia z bezradności.
Gwarantowane wtedy samopoczucie lepsze niż w czasie francuskiego podania tyłów. Zakończę ten tekst w nastroju kontemplacyjnym, zmierzającym także ku efektowi z antraktu pośrodku felietonu – urywkiem wiersza Czesława Miłosza: „Zupełnie jakby z bełkotu w powietrzu,/ słów przesypywanych na tony/ coś zostawało. Ale dźwięk unicestwia dźwięk/ i pośród zgiełku stanowi się cisza.” Jak refleksyjnie, to refleksyjnie. Wesołych Świąt.

Marcin Brzeziński


Spis treści

Jazda na suwak

W najbliższym czasie wejdą w życie nowe przepisy, dotyczące kierowców stających na co dzień w zatorach drogowych, które towarzyszą nam najczęściej w obszarach zabudowanych większych miast, ale i nie tylko tam. Pełne brzmienie wspomnianych przepisów odnaleźć będzie można w art. 22 ustawy Prawo o Ruchu Drogowym z dnia 20 czerwca 1997 r.:
„4. Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie, na który zamierza wjechać, z wyjątkiem ust. 4a i 4b, oraz pojazdowi wjeżdżającemu na ten pas ruchu z prawej strony.
4a. W warunkach znacznego zmniejszenia prędkości na jezdni z więcej niż jednym pasem ruchu w tym samym kierunku jazdy, w przypadku gdy nie istnieje możliwość kontynuacji jazdy pasem ruchu z powodu wystąpienia przeszkody na tym pasie ruchu lub jego zanikania, kierujący pojazdem poruszający się sąsiednim pasem ruchu jest obowiązany, bezpośrednio przed miejscem wystąpienia przeszkody lub miejscem zanikania pasa ruchu, umożliwić jednemu pojazdowi lub jednemu zespołowi pojazdów, znajdującym się na takim pasie ruchu zmianę tego pasa ruchu na sąsiedni, którym istnieje możliwość kontynuacji jazdy.
4b. W warunkach znacznego zmniejszenia prędkości na jezdni z więcej niż dwoma pasami ruchu w tym samym kierunku jazdy, w przypadku gdy nie istnieje możliwość kontynuacji jazdy dwoma pasami ruchu z powodu przeszkód na tych pasach ruchu lub ich zanikania, jeżeli pomiędzy tymi pasami ruchu znajduje się jeden pas ruchu, którym istnieje możliwość kontynuacji jazdy, kierujący pojazdem poruszający się tym pasem ruchu jest obowiązany, bezpośrednio przed miejscem wystąpienia przeszkody lub miejscem zanikania pasów ruchu, umożliwić zmianę pasa ruchu jednemu pojazdowi lub jednemu zespołowi pojazdów z prawej strony, a następnie jednemu pojazdowi lub jednemu zespołowi pojazdów z lewej strony.”
Już w fazie konstruowania powyższych zapisów budziły one szereg wątpliwości. Pojawiają się obawy kierowców, którzy pytają o to, gdzie leży granica pomiędzy płynnym i niezaburzonym ruchem pojazdów a tym, gdzie towarzyszy mu znaczne zmniejszenie prędkości. Kolejnym problemem zgłaszanym przez użytkowników dróg jest sprawa nadrzędności tego sposobu zachowania, nad regulacjami płynącymi z oznakowania pionowego i poziomego ustalającego pierwszeństwo przejazdu. Czy tę samą zasadę będziemy musieli wykorzystywać, gdy napotkamy znaczne zmniejszenie prędkości przy połączeniu drogi z pierwszeństwem przejazdu i drogi podporządkowanej?
Te i inne obawy w aspekcie prewencyjnym znajdują i muszą znaleźć rozwiązanie w istniejącym od bardzo długiego czasu zapisie art. 3 ust. 1 omawianej Ustawy:
„Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga – szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie.”
Często niestosowana powyższa zasada szczególnej ostrożności, prowadzi do powstawania zdarzeń drogowych z różnymi skutkami. Domyślamy się, że przy znacznym zmniejszeniu prędkości, odnotowywać będziemy jedynie straty materialne. Czy w ogóle do jakiegokolwiek incydentu powinno dojść, stosując tę normę przy zmianie pasa ruchu? Tak retorycznie postawione pytanie powinno skłonić do zastanowienia się nad stosowaniem jej w szczególności tam, gdzie jest to wymagane. Także w sytuacjach, budzących wątpliwości co do sposobu zachowania się w innych sytuacjach. W połączeniu z szeroko pojętą kulturą jazdy, zasada ta stanowi złoty środek na unikanie problemów, które pojawiają się w momencie zaistnienia zdarzenia drogowego.
Wyobraźmy sobie sytuację, w której dochodzi do zdarzenia drogowego przy znacznym zmniejszeniu prędkości, a jego obsługa przez uprawniony organ kontroli z różnych przyczyn odbywa się w momencie, gdzie tego zmniejszenia już zaobserwować nie można. Ponadto uczestnicy relacjonują zupełnie odmiennie to, co się stało. W toku dalszych czynności istnieje prawdopodobieństwo ustalenia osoby sprawcy zdarzenia, ale nie zawsze odpowiednie organy będą dysponowały rzeczowym materiałem dowodowym, a osobowe źródła dowodowe nie dostarczą w wielu sytuacjach informacji, mogących rozwiać wątpliwości.
Stąd też apel, by do nowych regulacji prawnych podejść w sposób rozważny i odpowiedzialny społecznie. Z pomocą przychodzi tu istniejąca od wielu lat zasada szczególnej ostrożności, o której tak często zapominamy.

st. sierż. Mateusz Strupiński
WRD KMP we Wrocławiu


Spis treści